Jakub Kosikowski: Zanim do nas dotrze, że to bez sensu
Ministerstwo Zdrowia podejmuje chaotyczne działania mające na celu ograniczenie zarobków lekarzy. Za wszelką cenę chce udowodnić, że dziura w NFZ powstała przez nas.

Po burzy wychodzi słońce, ale kolejne ciemne chmury już na horyzoncie. Dogasa coroczna awantura o brak środków w NFZ, nasze pensje przynajmniej na jakiś czas przestały być tematem numer jeden w mediach.
Pewnie nie na długo, bo pomimo nowego roku i nowego budżetu sytuacja płatnika jest zła. Do tego stopnia, że nie wszystkie szpitale wznowiły w styczniu planowane przyjęcia. Spodziewajmy się, że niebawem sprawa powróci i znowu będziemy winni wszelkich problemów polskiej ochrony zdrowia.
Ministerstwo Zdrowia zaproponowało, że będzie zbierać dane o naszych zarobkach w NFZ. Przyznam szczerze, jestem w głębokim szoku, że w XXI wieku, w dobie elektronicznego PIT-u, KSeF, e-recept i e-skierowań, nie wiedzą, w jakich podmiotach pracujemy i na podstawie NIP-u i PWZ nie mogą sprawdzić, kto, ile i za co zarabia. A zatem panujące nam MZ wymyśliło, że będzie zbierać informacje o zarobkach na podstawie PESEL. Na to nie ma naszej zgody.
Wszystkie dane są w systemie, po co do jawnego NIP i PWZ dodawać niepubliczny PESEL, dodawać dodatkową sprawozdawczość (bo jestem przekonany, że spadnie ona ostatecznie na lekarzy) i ryzykować wyciek danych wrażliwych? Nikt tego nie wie i chyba nawet samo MZ też nie. Po prostu „coś trzeba zrobić, bo lekarze za dużo zarabiają, a teraz szybko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu”.
Trwa bój o wyhamowanie waloryzacji pensji stażystów, rezydentów i specjalistów na umowach o pracę. Obecna propozycja ministerstwa to w ramach oszczędności 5 mld na podwyżki dla pielęgniarek – zrównanie ich pensji z rezydentami oraz przesunięcie podwyżek na 1 stycznia 2027, zamiast 1 lipca 2026.
Skoro to coroczna waloryzacja pensji, to, by utrzymać jej siłę nabywczą, hamowanie jest po prostu obniżką pensji. Później będziemy oglądać teatralne sceny: „Ale jak to, dlaczego lekarze przechodzą na kontrakty i nie chcą etatów?”. No tak to – jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz.
A co do tego, co się wydarzyło w samej Naczelnej – o wspólnym posiedzeniu z samorządem fizjoterapeutów czy wizytą Lewicy z propozycją reformy – przeczytacie na naszej stronie internetowej. Niestety, za dużo się działo, by to tu pomieścić.
Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej
Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 2/2026