12 marca 2026

Medycyna oszczędnościowa: resort zdrowia chce, by lekarze i dyrektorzy zaciskali pasa (foto)

Zmiany przepisów są potrzebne, ale system ochrony zdrowia coraz bardziej dusi nadmiar regulacji. Pieniędzy brakuje, a urzędnicy z Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia apelują do medyków i dyrektorów szpitali o szukanie oszczędności – to najważniejsze wnioski z dyskusji pierwszego dnia Kongresu Wyzwań Zdrowotnych.

W czwartek w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach rozpoczął się XI Kongres Wyzwań Zdrowotnych (HCC). Tegoroczna edycja odbywa się pod hasłem „Nowe strategie dla zdrowia. Czas na redefinicję celów i wyzwań”. Wydarzenie potrwa dwa dni, gromadząc przedstawicieli administracji publicznej, środowiska medycznego, nauki i biznesu. Na kongresie obecni są przedstawiciele samorządu lekarskiego z prezesem Naczelnej Rady Lekarskiej Łukaszem Jankowskim na czele.

Przeciwko podwyżce składki zdrowotnej

Organizatorzy zaplanowali prawie 60 sesji z udziałem ponad 330 prelegentów. W tym roku wyjątkowo licznie stawili się urzędnicy. – Mamy tutaj prawie 20 reprezentantów Ministerstwa Zdrowia, mamy również agencje współpracujące z resortem – powiedziała szefowa resortu Jolanta Sobierańska-Grenda, która wraz z jedną ze swoich zastępczyń, Katarzyną Kacperczyk, wzięła udział w sesji otwarcia zatytułowanej „System ochrony zdrowia pod presją – decyzje, których nie da się dłużej odkładać”.

Na początku kongresu zaprezentowano wyniki badania zrealizowanego w dniach 17-18 lutego 2026 r. dla portalu rynekzdrowia.pl – ponad 85 proc. Polaków uważa, że system ochrony zdrowia w Polsce wymaga gruntownych zmian, blisko 56 proc. sprzeciwia się podwyższeniu składki zdrowotnej, a prawie połowa nie wierzy, że w razie poważnego zachorowania otrzyma na czas pomoc medyczną. Odnosząc się do tego sondażu Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec podkreślił, że mechanizm finansowania systemu ochrony zdrowia powinien być bezpieczny, stabilny i przewidywalny zarówno dla Ministerstwa Zdrowia, jak i Narodowego Funduszu Zdrowia.

Skok na kasę trwa

Sesja inauguracyjna koncentrowała się wokół kwestii finansowych – wydatków na lecznictwo publiczne, wysokości składki zdrowotnej, dodatkowych źródeł finansowania i zarobków pracowników ochrony zdrowia. Prezes NRL Łukasz Jankowski przypomniał o „skoku na kasę” sprzed kilku lat, podkreślając, że skutki wciąż są odczuwalne. Chodzi o ustawę, w wyniku której do NFZ trafiło finansowanie części procedur medycznych, w tym świadczenia wysokospecjalistyczne czy bezpłatne leki dla seniorów i kobiet ciężarnych, które wcześniej były pokrywane ze środków Ministerstwa Zdrowia. NFZ nie otrzymał jednak dodatkowych środków na ten cel.

Prezes Łukasz Jankowski przypomniał, że w grudniu 2025 r., podczas szczytów medycznych, ze strony decydentów padały ważne deklaracje na ten temat. – Czy można liczyć na to, że da się odwrócić skutki tamtej reformy i dać Narodowemu Funduszowi Zdrowia oddech na kilkadziesiąt miliardów złotych? – pytał podczas sesji inauguracyjnej.

„Bądźmy dorośli, panie prezesie”

Minister Jolanta Sobierańska-Grenda zapytała przedstawicieli środowiska medycznego o najlepszy sposób ograniczenia maksymalnych wynagrodzeń w systemie publicznym. – Godzinowy czy procentowy? – dopytywała. Poruszenie wywołała jednak prośba prezesa NFZ Filipa Nowaka, który poprosił o wskazanie obszarów „z nadmiernym finansowaniem, które chcieliby zredukować”.

– Bądźmy dorośli, panie prezesie – zareagował prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych Waldemar Malinowski, a jego słowa sala nagrodziła brawami. Wyraźnie wzburzona Mariola Łodzińska, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, podkreśliła, że podwyżki miały zatrzymać pielęgniarki w Polsce i że to się udało.

Do słów minister zdrowia i szefa NFZ odniósł się też dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku Jakub Kraszewski, wskazując, że szpitale realizują usługi, więc zasadne byłoby pytanie z jakich usług powinny zrezygnować. – Zarobki biorą się z pracy, a nie z jakichś dodatkowych okoliczności czy dofinansowań. Trzeba skupić się na tym, by płacić za pracę, wtedy problem nadmiernych dofinansowań skończy się – powiedział szef UCK.

Złe emocje krzywdzą lekarzy

Zdaniem prezesa Łukasza Jankowskiego należy stworzyć punkt odniesienia dotyczący wysokości wynagrodzeń, np. ustawa o płacy minimalnej w ochronie zdrowia lub postulat „trzech średnich krajowych”. W jego ocenie likwidacja kominów płacowych w ochronie zdrowia jest słuszna, ale konieczna jest też rozmowa na temat umów kontraktowych. – Nie wiem czy to docelowa forma, w oparciu o którą powinniśmy wykonywać zawód – dodał szef NRL.

– Jako środowisko jesteśmy zmęczeni ciągłą dyskusją na temat wynagrodzeń. Wywołano emocję społeczną, co jest krzywdzące wobec osób pracujących w oparciu ustawę o płacy minimalnej czy lekarzy z instytutów badawczych. Zdarza się, że profesor z dużego szpitala, który zarabia sześć tysięcy złotych, słyszy na ulicy, że zarabia trzysta tysięcy i wykorzystuje życie ludzkie, by się dorobić – kontynuował Łukasz Jankowski.

Na to, że główną bolączką systemu ochrony zdrowia jest przeregulowanie, zwrócił uwagę prezes OZPSP Waldemar Malinowski. Dodał, że nadmiar przepisów wpływa na dodatkowe koszty funkcjonowania placówek i utrudnia zarządzanie. – Dyrektor szpitala nie jest menadżerem, lecz administratorem. Uważam, że trzeba zmienić prawo. Jak państwo planują zderegulować ten system zamiast tylko dokładać nowe prawo do tego złego prawa? – z takim pytaniem szef OZPSP zwrócił się do przedstawicielek strony rządowej. Odpowiedzi jednak nie uzyskał, choć prezes NFZ zapewnił, że walczy z nadregulacjami.

Receptomaty i szarlatani

Wiele emocji wzbudziła dyskusja na temat świadczeń udzielanych niezgodnie z aktualną wiedzą medyczną i niezweryfikowanych naukowo. Bartłomiej Chmielowiec apelował o bardziej zdecydowaną reakcję i skuteczne działania wobec metod przedstawianych jako lecznicze, które w rzeczywistości są pseudomedycyną. Są one oferowane przez osoby bez wymaganych kwalifikacji medycznych, ale również przez niektórych lekarzy.

Prezes Łukasz Jankowski zgodził się z Rzecznikiem Praw Pacjenta, że trzeba zwiększyć skuteczność działań podejmowanych w walce z szarlatanami. Wskazał na problem, przed którym stają sądy lekarskie, kiedy oskarżony powołuje na świadków nawet tysiąc osób. Zwrócił też uwagę na dziurawe przepisy, mimo że samorząd lekarski już dawno temu apelował o zmiany i wskazywał konkretne propozycje.

Zdarzało się, że pion odpowiedzialności zawodowej odbierał lekarzowi prawo wykonywania zawodu (PWZ), który jednak nie zaprzestał prowadzenia dotychczasowej działalności, ponieważ zaczynał ją w ramach jakiejś grupy wyznaniowej. – Osoba pozbawiona PWZ nie jest lekarzem, więc zaczynała udzielać porad duchowych, a nie lekarskich. W takiej sytuacji fartuch stawał się strojem osoby duchownej – mówił prezes NRL.

To jeszcze nie koniec

Po południu w dyskusji zatytułowanej „Młode kadry jako fundament reformy ochrony zdrowia – agenda na najbliższe 5 lat” wziął udział członek NRL Marcin Karolewski. – Czasy, kiedy młodzi ludzie mieli wpływ na ochronę zdrowia, niestety przemijają. Teraz powody do protestu, chociażby finansowe, nie są tak duże jak kiedyś – podkreślił. Natomiast w piątek przewodniczący Komisji Kształcenia Medycznego NRL Damian Patecki weźmie udział w dyskusji na temat kompetencji zawodów medycznych.