Ludzie starzy leczeni nie tylko na geriatrii

Za chwilę zima, Nowy Rok i Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy ruszy w Polskę. Mam trochę przemyśleń na temat pożytkowania pozyskiwanych przez nią milionów i chcę je poddać pod uwagę jej dyrygenta i dyskusję.

Foto: Marta Jakubiak

Moje przemyślenia mogą być odebrane jako nieprzyjazna krytyka twórcy Orkiestry i przyłączanie się do chóru jego zawistników, co z siebie biorąc przykład, nie potrafią uwierzyć w czyjąś tyle lat trwającą pożyteczną bezinteresowność, oświadczam już na wstępie, że pełen jestem uznania dla jego konsekwentnych działań.

Wielki szacun, panie Jerzy. Za unowocześnianie polskiej medycyny i za to, że dzięki panu spora część Polaków przynajmniej raz w roku myśli o dobru wspólnym. To raczej niedoinformowanie pana przez ludzi z kręgu medycyny w pana otoczeniu jest powodem, że zgłaszam tu jakieś propozycje. O co chodzi?

Proponuję, gdyby w przyszłości podjął pan ponownie zamiar ulżenia przez WOŚP problemom zdrowotnym ludzi starych, aby pomoc ta była kierowana bardziej do ludzi w podeszłym wieku niż do oddziałów geriatrycznych. Bo starzy ludzie są w szpitalu leczeni nie tylko na geriatrii. Powiem więcej… głównie nie na geriatrii. Posłużę się dla przykładu statystyką znanego mi dużego, wieloprofilowego szpitala.

W latach 2012-2013 tylko 6,7 proc. pacjentów szpitala w wieku 65+ leczono w oddziale geriatrycznym. Bo stary człowiek, gdy złamie nogę, trafia na chirurgię urazową, a nie na geriatrię, gdy dotknie go zawał serca – na kardiologię, a nie na geriatrię, gdy udar mózgu – na neurologię, gdy zachoruje na raka, leczony jest na chirurgii lub w oddziale chemioterapii… itd.

A szpital ten dostał ostatnio od Orkiestry spirometr. Nie wiem, jak częste jest zapotrzebowanie na badanie spirometryczne w przeciętnej populacji osób w wieku 65+. Przeciętnej, czyli bez szczególnych problemów pulmonologicznych. Intuicja podpowiada, że 5-10 proc. Ważne, że na pewno mniejsze, niż u chorych istniejącego w tym szpitalu oddziału pulmonologicznego (80 proc.).

Czy choćby oddziałów zabiegowych, gdzie znajomość wydolności oddechowej osób starych, przewidywanych do znieczulenia wziewnego, potrzebna jest na pewno częściej niż przeciętnie w tej populacji wiekowej osób niepoddawanych anestezji. Otóż tak się złożyło, że jedyny w szpitalu spirometr pracujący dla pozostałych członów szpitala i działającej obok poradni pulmonologicznej (2000 badań spirometrycznych rocznie) zaczął odmawiać współpracy.

Więc trzeba było kupić nowy, choć nie było za co i choć stał na geriatrii „niedowykorzystany” spirometr podarowany przez WOŚP, który, gdyby miał służyć tylko dla 17-łóżkowego oddziału geriatrycznego, szybciej się zestarzeje, niż zużyje. Niestety, choć aparat miał wolne „moce przerobowe”, doświadczenie szpitala w Pszczynie podziałało na dyrekcję paraliżująco i dwie różne obok znajdujące się rzeczywistości trwały.

Jak w Związku Radzieckim, gdzie na większych dworcach kolejowych były oprócz pomieszczeń zwykłych też kapiące zlotem poczekalnie, tyle że zamknięte, a otwierane tylko dla delegatów, gdy ci jechali na zjazd. A na czym polegał konflikt Orkiestry ze szpitalem w Pszczynie? Przypomnę: za niezgodne z umową wykorzystanie ofiarowanego przez WOŚP sprzętu został on szpitalowi odebrany.

Można w internecie przeczytać, że: „sześć łóżek sterowanych elektronicznie, dwa materace przeciwodleżynowe, przyłóżkowe urządzenie rehabilitacyjne, kardiomonitor, podnośnik hydrauliczny dla pacjentów leżących, waga fotelowa, fotel kąpielowy, spirometr, wózek inwalidzki XXL z odchylanym oparciem, pionizator do nauki chodzenia, dwie pompy infuzyjne, ssak, nebulizator, rotor – w sumie 21 rzeczy za 160 tys. zł zostało szpitalowi odebranych za niezgodne z umową ich wykorzystanie”.

A dyrektor szpitala wydała oświadczenie: „Jest nam niezmiernie przykro, że część łóżek, które szpital w Pszczynie otrzymał za pośrednictwem Fundacji WOŚP, zostało umieszczonych na oddziale kardiologicznym”. To, że na tej „części łóżek” leżeli w oddziale kardiologicznym chorzy też starzy, i to nawet poważniej chorzy niż ich rówieśnicy na geriatrii, okazało się bez znaczenia, i szpital stracił cały przekazany sprzęt.

Również ten, który dyrekcja ulokowała na geriatrii, jak wspomniane wcześniej: pionizator do nauki chodzenia, fotel kąpielowy czy przyłóżkowe urządzenie rehabilitacyjne. Za „niesubordynację” dyrektora Orkiestra ukarała wszystkich staruszków z Pszczyny. A dlaczego łóżka wykorzystano niezgodnie z umową? Bo akurat na geriatrii tych łóżek szpital nie potrzebował, a potrzebował na kardiologii.

Po takiej nauczce, przez media na całą Polskę nagłośnionej, zabrakło w znanym mi szpitalu pewności, czy dopiero przesunięcie spirometru w inne wygodne dla wszystkich miejsce byłoby złamaniem umowy z Orkiestrą, czy nawet bez jego fizycznego przenoszenia udostępnianie aparatu osobom w wieku 65+, ale leczonym w innych oddziałach, też mogłoby narazić szpital na represje.

Efekt Pszczyny był tak paraliżujący, że nawet propozycja zapytania pana Jerzego, czy zgodziłby się na wykorzystywanie spirometru też dla staruszków innych niż leżący na geriatrii, została na wszelki wypadek odrzucona. No bo mogłoby takie zapytanie zniechęcić Orkiestrę do dalszego wspomagania szpitala. Dbałość o własne podwórko odbiera niestety w takich przypadkach zdolność obywatelskiego spojrzenia na problem.

Co wobec tego proponuję, by wspomagać seniorów, a nie akurat oddziały geriatryczne? Systemu idealnego – takiego, żeby przypadkiem nie skorzystał z darów orkiestrowych ktoś z peselem nie dość zaawansowanym – nie widzę. Szpital jest organizmem zintegrowanych ze sobą oddziałów i działania prowadzące do uprzywilejowania któregoś z nich nie są zdrowe.

Oddziały udzielają sobie wzajemnie konsultacji, wypożyczają w razie nagłej potrzeby („do jutra rana”) i łóżka, i leki, chorzy wieloproblemowi przenoszeni są z oddziału na oddział etc. Stosunkowo najwłaściwszym rozwiązaniem, tak mi się wydaje, byłoby zasilanie sprzętem od Orkiestry międzyoddziałowych gabinetów diagnostycznych (USG, spirometrii, gastroskopii, badań holterowskich) i umieszczanie na drzwiach każdego informacji…: „Pracownia została wyposażona w sprzęt diagnostyczny przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy z zamiarem pomagania przede wszystkim chorym w podeszłym wieku.

I jest życzeniem WOŚP, aby byli oni przyjmowani do badań w pierwszej kolejności”. A łóżka powinny być przez WOŚP darowane każdemu oddziałowi leczącemu ludzi starych. Wg klucza… ile procent w skali szpitala leczy ludzi w wieku 65+. Jakie jeszcze propozycje?

Byłoby wskazane, aby Orkiestra pytała szpitale, które spełniają kryteria tematyczne przyjęte przez Orkiestrę dla danego roku, co spośród proponowanego do wyboru sprzętu do kwoty takiej a takiej chciałyby otrzymać. Przy największych niedoborach może czegoś brakować szczególnie. A przecież Orkiestrze na pewno zależy, aby wielki wysiłek jej grania dawał korzyści jak największe.

Kończąc, pragnę zwrócić uwagę pana Jerzego, że dbałość o zdrowie seniorów mogłaby być realizowana też poza szpitalem. Można zasilać sprzętem ułatwiającym funkcjonowanie ludzi starych (a może w ogóle głęboko niesprawnych) jego wypożyczalnie prowadzone tu i ówdzie przez różne fundacje, hospicja, miejskie czy gminne ośrodki pomocy społecznej.

Znacznym postępem w dziele bezpieczeństwa ludzi starych byłoby uruchomienie w Polsce systemu indywidualnego wzywania pomocy poprzez przyciśnięcie guzika w urządzeniu noszonym w formie naszyjnika czy bransoletki („Bezprzewodowy osobisty przycisk napadowy”). System jest adresowany do ludzi, dla których posługiwanie się telefonem, szczególnie w sytuacji kryzysowej (zasłabnięcie, upadek), jest problemem.

W zależności od konfiguracji urządzenie powiadamia sąsiada, kogoś z rodziny, pogotowie. Urządzenie jest w Polsce dostępne, ale możliwość wzywania poprzez nie pogotowia ratunkowego wymagałoby prawdopodobnie opracowania stosownych przepisów. Jego rzeczywista potrzeba, jak i autorytet pana Jerzego, gdyby zechciał się za sprawę zabrać, powinny przełamać ewentualne przeszkody.

Są wzory, jest się od kogo uczyć, system od wielu lat funkcjonuje w krajach zachodnich. Pojawiłby się wtedy problem zaopatrzenia staruszków w przyrządy wzywające. Ci niezamożni mogliby je wypożyczać we wspomnianych wypożyczalniach.

Maciej Krzanowski
Doktor nauk medycznych, specjalista chorób wewnętrznych i reumatologii

Artykuł ukazał się w „Gazecie Lekarskiej” nr 12-2014/1-2015

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.