15 lipca 2024

Artur Prusaczyk: Kryzys humanitarny może być okazją do poprawy sytuacji w ochronie zdrowia

W obliczu wojny i pojawienia się znacznej liczby dodatkowych pacjentów z Ukrainy czeka nas przyspieszona nauka zarządzania w oparciu o skuteczność i efektywność – mówi Artur Prusaczyk, wiceprezes Centrum Medyczno-Diagnostycznego w Siedlcach, wiceprezes zarządu Pracodawców Opieki Integrowanej Opartej na Wartości, lekarz specjalista ginekolog-położnik.

Artur Prusaczyk. Foto: arch. prywatne

– Wraz z pojawieniem się znacznej liczby uchodźców wydłużą się kolejki w placówkach ochrony zdrowia. Poziom wyszczepienia na Ukrainie jest znacznie niższy niż w Polsce, ale część uchodźców z pewnością już przechorowała COVID-19 i zbudowała odporność.

Prawdopodobnie będą potrzebować dawki przypominającej, ale przede wszystkim wymagają badania, na co chorują i ustalenia, jakiej pomocy potrzebują. W trakcie pandemii wielu polskich pacjentów zmarło nie z powodu COVID-19, lecz w wyniku zaniedbań w zakresie leczenia podstawowego. Osoby z Ukrainy należy objąć również opieką POZ, szczególnie profilaktyczną.

W związku z dużą falą uchodźców system ochrony zdrowia w Polsce będzie wymagał racjonalizacji i unowocześnienia opieki, większej współpracy, uelastycznienia i przygotowania do radzenia sobie z problemami zarówno o charakterze stałym, jak i nagłym, gwałtownym, które mogą wystąpić dopiero w przyszłości.

Jeśli wojna będzie trwać, wiele polskich przychodni i szpitali, w tym pracujący w nich lekarze, będzie musiało dostosować się do tego, co może nas spotkać w następnych miesiącach, podobnie jak po wybuchu epidemii koronawirusa musieliśmy mierzyć się z licznymi wyzwaniami. Kryzys humanitarny może jednak okazać się okazją do poprawy sytuacji w ochronie zdrowia.

Każdy kryzys daje szansę na rozwój, a im jest większy, tym większa jest szansa, że tak się wydarzy. W obliczu wojny na Ukrainie i wzrostu liczby pacjentów czeka nas przyspieszona nauka zarządzania w oparciu o skuteczność i efektywność. Nie chodzi o działania pozorne, lecz o racjonalizację podejmowanych działań.

Używając porównania militarnego – celem nie musi być duża liczba czołgów, skoro lepsze efekty da się osiągnąć dzięki skutecznej lekkiej piechocie, rozpoznaniu sytuacji i właściwie dobranej taktyce walki oraz właściwie dobranej współpracy z batalionowymi grupami taktycznymi. Przekładając to na system ochrony zdrowia – nie musimy mieć dużej liczby szpitali, tylko optymalnie dobrany balans współpracy szpitali z opieką ambulatoryjną.

Oczywiście jeśli odpowiednio przygotowana będzie POZ i AOS wraz z profilaktyką oraz systemowo wdrożone będą technologie cyfrowe i skuteczne zarządzanie. W obliczu napływu uchodźców widać, że w placówkach POZ powinna być szeroko stosowana opieka koordynowana, a część obowiązków lekarzy oddelegowana do kompetencji pielęgniarek i położnych oraz analogicznie ich zadania dalej, we właściwie ułożonej piramidzie świadczeń i zadań. Trzeba też pamiętać o tworzeniu rezerw strategicznych i operacyjnych.

Jako lekarz i współzałożyciel zespołu blisko 40 przychodni, w których pracuje m.in. blisko 500 lekarzy, pielęgniarek, położnych i psychologów, apeluję do lekarzy, by nie obawiali się zmian, choć zdaję sobie sprawę, że ich rozpoczęcie wiąże się z opuszczeniem strefy komfortu. Mojemu pokoleniu zależało, byśmy nie byli niewolnikami komunistów. Tymczasem w ochronie zdrowia w dalszym ciągu jesteśmy niewolnikami modelu postsowieckiego z nadmierną liczbą szpitali i niskim wykorzystaniem nowoczesnych technologii. To musi się wreszcie zmienić.

Notował: Mariusz Tomczak