17 lipca 2024

Niedawno temu w Afryce. Misja medyczna w Tanzanii (foto)

Syn idzie przodem, trzymając długą, drewnianą laskę. Na jej drugim końcu sunie powoli przygięty ciężarem lat ojciec. Tak Tanzańczycy prowadzą swoich vipofu (ślepych).

Foto: arch. Fundacji Oda

Mijamy buzujący życiem pokój badań, gdzie nasz zespół w medycznej bieli fruwa wśród bajecznie kolorowo ubranych pacjentów. Turbany, muzułmańskie nakrycia głowy, suknie z wizerunkami świętych, masajskie chusty – a pomiędzy nimi stoi nowoczesny sprzęt okulistyczny, przywieziony zza oceanu na ten kraniec świata, gdzieś pod równikiem.

Fundacja „Okuliści dla Afryki” z ekscytacją oczekiwała na przygotowywany w pocie czoła projekt w Tanzanii, możliwy dzięki dotacji Polskiej Pomocy Rozwojowej – programu Ministerstwa Spraw Zagranicznych. W wiosce Kiabakari wolontariuszy gościł na terenie misji chrześcijańskiej ks. Wojciech Kościelniak.

Misja zaczęła się od przybycia w październiku 2022 r. lekarzy rezydentów okulistyki – Hanny Zając, Michaliny Gałuszki, Michała Bogocza i Aleksandry Bukowskiej. Prowadzili poradnię w Klinice Okulistyczno-Dentystycznej „Tazama na Tabasamu”, z założenia robiąc badania przesiewowe osób powyżej 40. r. ż. i dzieci, a w praktyce lecząc każdego, kto poprosił o pomoc. Kwalifikowali również pacjentów do operacji usunięcia zaćmy, które miał przeprowadzić po ich wyjeździe drugi zespół. Dopełnieniem projektu były szkolenia okulistyczne nauczycieli i lokalnego personelu – pielęgniarek Emily, Mary i Lewiny oraz lekarza w trakcie szkolenia Williama.

Sporym wyzwaniem było uzupełnienie bloku operacyjnego o przetransportowany wcześniej statkiem sprzęt. W ruch musiały iść narzędzia i duża doza kreatywności. Przebadanych zostało łącznie ok. 1200 pacjentów dorosłych i 300 dzieci.

Czerwony pył jeszcze długo nie spierze się z ubrań, a wiele historii zostanie w naszej pamięci na zawsze. Radość dziecka z dużą wadą wzroku, które dzięki okularom przyglądało się badawczo twarzy taty, widzianej w pewnym sensie po raz pierwszy. Ulga pacjenta umęczonego trwającą latami infekcją. Smutek, nasz i osób, które przyszły do nas za późno, z oczami zbyt zniszczonymi, by pomóc… I radosna satysfakcja pielęgniarek i Williama, którzy uczyli się samodzielnie rozwiązywać problemy.

Kiedy pierwszy zespół uporał się z dopięciem przygotowań na (przed)ostatni guzik i szykował się do powrotu, do Kiabakari dotarły nowe ręce do pracy. Na bloku niestrudzenie pracowali okuliści dr Iwona Filipecka i dr Marek Rzendkowski, instrumentariuszka Beata Kapias, pielęgniarka anestezjologiczna Agnieszka Heczko-Waluś oraz Katarzyna Gogacz, wykonując w ciągu dwóch tygodni 130 operacji usunięcia zaćmy, i dając tym samym zoperowanym ludziom drugą szansę – na samodzielność, na pracę, na opiekę nad rodziną. Lekarze kontynuowali kwalifikacje oraz szkolili personel w zakresie pracy na bloku, zaopatrywania urazów oczu i opieki pooperacyjnej.

Ramię w ramię koordynator projektu Krzysztof Macha i optometrystka Agnieszka Lembowicz organizowali pracę kliniki i opiekowali się pacjentami. Ciężko było opuścić Kiabakari – zdążyliśmy zapuścić tam korzenie i zżyć się zarówno z personelem jak i z pacjentami, którzy okazali nam ogromną wdzięczność za opiekę i ze wzruszeniem przyglądali się światu po operacjach. Tym bardziej cieszy to, że nasz trud nadal wydaje owoce – dzięki wdrożonym przez inż. Bartosza Filipeckiego rozwiązaniom telemedycyny i przeszkoleniu lokalnego personelu kontynuujemy wspólną opiekę nad pacjentami w tym zakątku Afryki, który skradł nasze serca.

Hanna Zając, Klinika Okulistyki USK we Wrocławiu