Jakub Kosikowski: Murem za lekarzami
Bez sygnalistów wiele trudnych spraw nie ujrzałoby światła dziennego. Możecie być pewni, że każdy lekarz, który walczy o bezpieczeństwo swoje i pacjentów, otrzyma wsparcie samorządu.
Bez sygnalistów wiele trudnych spraw nie ujrzałoby światła dziennego. Możecie być pewni, że każdy lekarz, który walczy o bezpieczeństwo swoje i pacjentów, otrzyma wsparcie samorządu.
Kiedy siadałem do pisania tego felietonu, media informowały właśnie o agresywnej pacjentce próbującej udusić lekarza stetoskopem. Nie ma tygodnia, aby podobne zdarzenia nie wstrząsały naszym środowiskiem.
Brak zdolności przewidywania konsekwencji własnych działań i zaniechań stał się znakiem rozpoznawczym polskiej polityki. I dotyczy to niestety również sfery zdrowia publicznego.
Na sali operacyjnej czas dłuży się niemiłosiernie – igła wciąż nie wbita, operatorzy zerkają jak diabeł do Betlejem, pielęgniarki kamienne jak posągi. Kusi, żeby huknąć. Ale czy naprawdę o to chodzi w kształceniu lekarzy?
Czterech lekarzy – każdy z innego pokolenia, z innym doświadczeniem, innym podejściem do pacjenta i pracy. A jednak wszyscy stoją przy tym samym łóżku chorego i od tego, czy uda im się zgrać, zależy skuteczność leczenia i atmosfera pracy.
Ministerstwo Zdrowia z zaskakującą niechęcią przyjmuje postulaty ekspertów Rady ds. Rozwoju Stomatologii, czyli… swojego własnego organu doradczego.
Gorąca dyskusja o wydatkowaniu środków z Krajowego Planu Odbudowy – od inwestycji w hotele i restauracje po zakupy luksusowych jachtów – pokazała, jak bardzo nierówno traktowane są różne sektory gospodarki.
Choć wydawało się to niemożliwe, sytuacja w ochronie zdrowia jeszcze się pogarsza. Rośnie stos nierozwiązanych spraw, a projekty rozwiązań na razie trafiają do szuflad urzędników.
Proces poszukiwania i zdobywania różnego rodzaju funduszy, grantów i pożyczek w ochronie zdrowia przypomina błądzenie po pokrytym gąszczem labiryncie zaopatrzonym w liczne zapadnie z ostrymi kolcami kar finansowych.
Podczas licznych konferencji i dyskusji panelowych prezentowane są pomysły na rozwiązanie najbardziej palących problemów. Szkoda, że nie ma politycznej woli, by te pomysły wprowadzić w życie.
Bałagan prawny, który w ostatnich tygodniach zafundowali nam rządzący, potęguje wrażenie chaosu w całym systemie ochrony zdrowia.
Ćwierć wieku po premierze niepozorna tabletka nadal odsłania lęki, napięcia i paradoksy współczesnych pacjentów – od nastolatków po kuracjuszy z sanatoriów. Apteczne obserwacje mówią więcej, niż się wydaje.