Paweł Sobiecki: Niezależność ograniczona gorsetem
O tym, jak ważną, choć mało docenianą rolę pełnią komisje rewizyjne, mówi Paweł Sobieski, przewodniczący Naczelnej Komisji Rewizyjnej Naczelnej Izby Lekarskiej, a wcześniej przez dwie kadencje prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Płocku, w rozmowie z Mariuszem Tomczakiem.

Czym zajmuje się Naczelna Komisja Rewizyjna?
Pilnujemy pieniędzy wszystkich lekarzy i lekarzy dentystów. Pilnujemy nie tylko tego, by nie poginęły, ale również tego, by zostały wydane w gospodarny sposób. To tak w największym skrócie.
A bardziej opisowo?
Komisja ma dwa kluczowe zadania. Po pierwsze, kontroluje działalność finansową i gospodarczą Naczelnej Izby Lekarskiej, a zatem zgodność z uchwałami Krajowego Zjazdu Lekarzy, zasadami opisanymi w uchwałach podejmowanych przez Naczelną Radę Lekarską i regulaminach wewnętrznych, a także ustawą o izbach lekarskich i ustawą o rachunkowości. Drugim ważnym obszarem jest nadzór nad okręgowymi komisjami rewizyjnymi.
Czym jeszcze zajmuje się NKR?
Opiniujemy działania podejmowane przez organy NIL. Na mocy ustawy o izbach lekarskich corocznie przedstawiamy NRL opinię dotyczącą sprawozdania z wykonania budżetu izby. Przypomnę, że zgodnie z decyzją podjętą na ostatnim zjeździe do NIL trafia 10 proc. składki członkowskiej pochodzącej od każdego lekarza i lekarza dentysty, i to bezpośrednio znajduje się pod naszą jurysdykcją, a 90 proc. do izb okręgowych, czego pilnują OKR. W tej kadencji wydaliśmy m.in. opinię dotyczącą odpisu przekazywanego do NIL. Po zmniejszeniu w 2022 r. jest on w naszej ocenie za niski do prawidłowego funkcjonowania izby.
Jak wybierani są członkowie komisji?
Powołują ich delegaci z całej Polski w czasie Krajowego Zjazdu Lekarzy. W tym miejscu chcę podkreślić, że NKR jest organem niezależnym, tak jak NRL, Naczelny Sąd Lekarski czy Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej. Jako członkowie komisji nie jesteśmy niczyimi podwładnymi. Odpowiadamy tylko przed zjazdem.
Dla części lekarzy może być zaskoczeniem, że choć NKR jest organem niezależnym w swoich działaniach, sposób wykonywania jej zadań obwarowany jest wieloma ograniczeniami wynikającymi nie tylko z ustawy o izbach lekarskich. Czy to zatem duża swoboda ujęta w sztywny gorset regulacji?
Można tak powiedzieć. Mamy dość szeroki, ale jasno zakreślony obszar działania. Przewodniczący NKR może w każdej chwili wejść do dowolnego miejsca w siedzibie NIL w Warszawie i poprosić o wyjaśnienia w ramach prowadzonej kontroli. Może też podjąć ją z własnej inicjatywy, jeśli wymaga tego sytuacja. Zasadniczo jednak powołujemy trzyosobowe zespoły do kontroli w danym obszarze.
Choć na mocy ustawy o izbach NKR jest ważnym organem w strukturze NIL, to pozostaje raczej w cieniu.
To prawda. Komisja jest organem o dużej władzy, ale na początku kadencji zwykle mało docenianym, co zmienia się, gdy zbliżają się nowe wybory, ponieważ przedstawia zjazdowi sprawozdanie z działalności kontrolnej. Przedkłada też opinię dotyczącą sprawozdań NRL z wykonania budżetu i na tej podstawie składa wniosek w sprawie udzielenia absolutorium Radzie. Ale to dobrze, że komisja nie znajduje się na pierwszym planie. Skoro pozostaje w cieniu, to znaczy, że nic złego się nie dzieje i nie dochodzi do nieprawidłowości. NKR ma pracować w ciszy i spokoju, więc nie musimy rzucać się w oczy. Jednak w tej kadencji byliśmy chyba bardziej widoczni niż w przeszłości.
Dlaczego?
Ponieważ zaczęliśmy od kontroli szeroko pojętego zarządu NIL, w tym pełnomocnictw udzielonych niektórym osobom funkcyjnym. Uznaliśmy, że dają one zbyt szerokie uprawnienia i, przynajmniej w naszej ocenie, są niezgodne z regulaminem Rady. Po pewnym czasie te pełnomocnictwa zostały wycofane. Przy czym chcę podkreślić, że nie dopatrzyliśmy się nieprawidłowości finansowych, tylko protestowaliśmy przed brakiem dostatecznej kontroli. Taka jest właśnie nasza rola. Poza tym w tej kadencji było sporo dużych wydatków, np. zakup dodatkowej powierzchni użytkowej przy ul. Sobieskiego w Warszawie na potrzeby działalności NIL. Wciąż trwa remont nowo zakupionych pomieszczeń, czemu oczywiście też się przyglądamy.
A zatem komisja działa w myśl doskonale znanej lekarzom zasady, że lepiej zapobiegać, niż leczyć.
Komisje rewizyjne, naczelna i okręgowe, to system wczesnego ostrzegania, który pomaga innym organom samorządu, choć zdaję sobie sprawę, że część działaczy myśli zupełnie inaczej. Potrzebna jest znacznie większa świadomość, że NKR i OKR mają do odegrania ważną rolę, ponieważ mogą zidentyfikować potencjalne i faktyczne nieprawidłowości, a to zmniejsza ryzyko wystąpienia poważnych kłopotów w przyszłości. Podjęcie fatalnej decyzji czasami może skutkować sporem sądowym, co w przyszłości będzie wiązać się z poważnymi skutkami finansowymi. Prezesom, którzy skarżą się, że komisje im przeszkadzają, powtarzam, że są w błędzie. W rzeczywistości one im pomagają.
Jak w praktyce wygląda praca NKR?
Na początku kadencji spośród członków dokonuje się wyboru przewodniczącego i zastępców, z których co najmniej jeden musi być lekarzem dentystą. Obecnie pracujemy w 11-osobowym składzie, bo w 2024 r. zmarł dr Bogdan Kula z Warmińsko-Mazurskiej Izby Lekarskiej. W pełnym składzie zbieramy się na dwudniowych posiedzeniach i dokonujemy kompleksowej kontroli, np. w każdym kwartale sprawdzamy sprawozdania finansowe NIL. W węższym gronie, jak już mówiłem, kontrolujemy też wybrane obszary działalności izby.
Za każdym razem m.in. dokładnie sprawdzamy faktury, przelewy i inne dokumenty otrzymywane z księgowości. Wysłuchujemy też wyjaśnień pracowników, dlaczego podjęto konkretne działania i na jakiej podstawie. Staramy się, by przynajmniej jeden przedstawiciel komisji – przede wszystkim ja, ale często też moi zastępcy – był obecny na każdym spotkaniu Naczelnej Rady i Prezydium. Dzięki temu na bieżąco przyglądamy się ich działaniom. Na bieżąco kontrolujmy pod względem finansowym działalność NROZ, NSL i komisji działających w strukturze NIL. Poza tym wizytujemy okręgowe komisje rewizyjne.
Na czym polega nadzór nad działalnością komisji okręgowych?
„Okręgówki” są niezależne od NIL i jest to niezależność szeroko rozumiana, ale w świetle ustawy o izbach NKR ma prawo do nadzoru nad okręgowymi komisjami rewizyjnymi. Mówiąc w największym skrócie – nie kontrolujemy finansów tych izb, ale sprawdzamy, czy komisja kontroluje izbę. I w tym celu prosimy o różne dokumenty, np. listy obecności, protokoły ze spotkań czy wnioski pokontrolne. Sprawdzamy, co robią i czy robią to właściwie.
Poza tym mamy uprawnienia do koordynowania prac komisji okręgowych, np. wskazywania uniwersalnych zasad. I staramy się to robić. W tej kadencji uczulaliśmy członków OKR, by zweryfikowały swoje regulaminy pod kątem zgodności z regulaminami NRL i własnej OIL. To ważne, bo wszystkie okręgowe rady i okręgowe komisje rewizyjne posiadają własne, różniące się od siebie regulaminy.
Co jest największym wyzwaniem w Państwa pracy?
Największy problem mamy z oceną wysokości niektórych wydatków. Wydatków, a nie potrzeb – podkreślę. Zdarza się, że jest podjęta uchwała NRL, wszystkie faktury się zgadzają, są niezbędne podpisy i żadnych wątpliwości nie budzi celowość, a kwota już trochę tak. I stąd czasami wynika rozbieżność zdań między nami a Radą co do tego, czy na dany cel trzeba było wydać konkretną kwotę. Dla biegłego rewidenta taka sytuacja jest w porządku, ale my możemy to zakwestionować, co zresztą czasami robimy. Z jednej strony nasze uprawnienia są większe niż biegłych rewidentów, a z drugiej – mamy od nich mniejszą wiedzę.
W maju odbędzie się XVII Krajowy Zjazd Lekarzy. NKR przedstawi wówczas opinię dotyczącą sprawozdań NRL z wykonania budżetu w bieżącej kadencji i na tej podstawie złoży wniosek w sprawie udzielenia jej absolutorium. Czy taki dokument już powstaje?
Pracujemy nad nim. W kwietniu planujemy odbyć specjalne posiedzenie, na którym mamy zamiar zatwierdzić takie sprawozdanie. Wielu osobom wydaje się to czystą formalnością, ale w historii samorządu zdarzało się, że dokumenty przygotowane przez NKR czasami wywoływały wielkie emocje. Na przykład w 2010 r., pod koniec kadencji prezesa Konstantego Radziwiłła, ówczesna NKR zgłosiła wniosek o nieudzielenie absolutorium ustępującej Radzie. Mimo że zjazd ostatecznie to zrobił, przez kilka godzin trwała burzliwa dyskusja wśród delegatów na sali. Wiele osób to pamięta.
Pieniądze zawsze budzą emocje…
Czasami nawet bardzo duże i dlatego komisje rewizyjne są niezbędne. W izbach – naczelnej i okręgowych – są spore środki finansowe, a więc musi być nad nimi duża kontrola. Już sam fakt, że istnieje niezależne ciało kontrolujące wydatki, studzi zapał do wydawania pieniędzy w sposób mało rozsądny lub niezgodny z regulaminami. Za mojej działalności w samorządzie – a w zawodzie lekarza pracuję już 36 lat – zdarzały się pewne uchybienia i nawet doszło na tym tle do dymisji. Na szczęście to dawna przeszłość, ale warto o tym pamiętać.
Gdzie urzęduje komisja?
W tej kadencji pierwszy raz w historii mamy swoją oddzielną siedzibę – oddzielny pokój – w biurze NIL w Warszawie, gdzie znajduje się m.in. nasze archiwum. Jest to niezwykle przydatne, bo czasami trzeba sprawdzić, np. co wydarzyło się trzy kadencje temu. Do pomocy mamy częściowo oddelegowanego pracownika, który od kilku kadencji wspiera działalność NKR. Jest to bardzo potrzebne do zachowania ciągłości działania, bo w każdej kadencji część członków komisji jest nowa. W tej chwili z poprzedniego składu pochodzą tylko dwie osoby – dr Jolanta Orłowska-Heitzman, która była przewodniczącą w minionej kadencji, i ja.
Dlaczego zdecydował się Pan kandydować do NKR na ostatnim zjeździe?
W poprzedniej kadencji byłem wiceprzewodniczącym NKR, a wcześniej przez jedną kadencję pełniłem funkcję sekretarza Komisji Finansowo-Budżetowej NRL, gdy kierował nią dr Wojciech Marquardt ze Śląskiej Izby Lekarskiej – zawodowiec od finansów, były skarbnik NRL. W swojej izbie, płockiej, przez dwie kadencje byłem przewodniczącym OKR. Skończyłem też studia podyplomowe z ekonomiki zdrowia. Zaangażowanie w prace komisji rewizyjnej to bardzo ciekawa działalność, chociaż zupełnie różni się od tego, czym zajmuję się na co dzień jako chirurg.
Co powinno być priorytetem dla komisji, naczelnej i okręgowych, w kolejnych latach?
Potrzebna jest znacznie większa współpraca. Dobrym przykładem jest szkolenie dla członków komisji rewizyjnych z całego kraju, które odbyło się w siedzibie NIL kilkanaście miesięcy temu. To było bardzo potrzebne spotkanie, bo przecież jesteśmy lekarzami i zawodowo nie zajmujemy się kontrolą czy finansami. Ponadto trzeba zwiększyć świadomość wśród członków OKR, że są niezależni, mają dużą władzę i powinni z tego aktywnie korzystać, czyli skrupulatnie kontrolować stan finansów w swoich izbach.
Konieczny jest też wzrost świadomości wśród działaczy zarządzających izbami, że komisje są im potrzebne, że im pomagają, a nie przeszkadzają. Dobrze by było, gdyby na zbliżającym się zjeździe krajowym i na zjazdach okręgowych zgłosiło się więcej chętnych do pracy w NKR i OKR. Leży to w naszym wspólnym interesie.
Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 2/2026