Konrad Dobrski a Henryk Sienkiewicz

Jak warszawski lekarz pomógł Sienkiewiczowi w jego literackim debiucie? Podczas wakacji w Bielicach pod Warszawą w 1869 r. Henryk Sienkiewicz jeszcze jako student wydziału filologiczno-historycznego Szkoły Głównej Warszawskiej rozpoczynał pierwszą swoją powieść „Na marne”. Bywał wtedy u swoich krewnych Woronieckich.

Konrad Dobrski a Henryk Sienkiewicz

Foto: pixabay.com

Od trzeciej klasy gimnazjum realnego w Warszawie Sienkiewicz i Konrad Dobrski zostali dobrymi kolegami. Tak dobrymi, że wraz z kilkoma innymi kolegami przenieśli się w 1864 r. do IV gimnazjum im. Wielopolskiego.

Na życie Sienkiewicz zarabiał korepetycjami. Musiał jednak przerwać naukę, obejmując posadę guwernera w ziemiańskim domu nb. u znajomych Dobrskiego w Poświętnem pod Płońskiem. Szukał sobie miejsca w życiu i nie znajdował go. Kordianizował: „mogłem być czymś, jestem niczym”. Zastanawiał się nad wyborem zawodu, „wahając się między wojskiem, ekonomstwem a… samobójstwem”, ostatecznie zaczął tworzyć.

Tu, w Poświętnem, obudził się w nim pociąg do pióra. Ulubionym zajęciem Sienkiewicza było jednak korespondowanie z kolegami, przede wszystkim z Dobrskim, „chłopcem z tych samych klas, tyle że młodszym o trzy lata”. Pisywał do kolegi listy o banalnej niekiedy treści, ozdabiane śmiesznymi rysunkami. Listy te, stanowiące barwny, a zarazem intymny pamiętnik, rzucając znamienne światło na charakter i umysłowość autora, zaczynały się w taki mniej więcej sposób: „Kochany Konradzie!”, „Konradio!”.

Pisał: „Chciałbym się zakochać, tylko dlatego, żebym mógł… donosić o kolejach mojej miłości”, donosił, że zbiera fotografie „szyków”, tj. znajomych warszawskich panien. Informował bez żenady o swoich kłopotach: „Mój bracie, jeżeli tylko możesz, bądź łaskaw pożyczyć mi pieniędzy, jak będziesz mógł najwięcej – jestem teraz w potrzebie”. Dobrski został więc powiernikiem najintymniejszym.

Kto zacz ten Dobrski?

Urodził się w 1849 r., studia ukończył w Cesarskim Uniwersytecie Warszawskim, potem uczestniczył w wojnie francusko-pruskiej. Rok 1871 spędził w Wiedniu, poświęcając się studiom laryngologicznym. W roku następnym mianowany został asystentem kliniki terapeutycznej (w dzisiejszym pojęciu – chorób wewnętrznych) prof. Ignacego Baranowskiego.

Ceniono go przede wszystkim jako lekarza chorób górnych i dolnych dróg oddechowych, eksperta w sprawach higieny i epidemiologii. Żonaty był z Anną Tomaszewiczówną (1854-1918), pierwszą na ziemiach polskich kobietą uprawiającą zawód lekarza. Zmarł w 1915 r.

Wracajmy do obu przyjaciół

Po nieudanej powieści „Ofiara”, którą wsadzony na Pegaza młodzieniec tworzył przez trzy miesiące w 1865 r., a po skończeniu zniszczył, Sienkiewicz pisał do kolegi z rozbrajającą szczerością: „… pióro skrzypi, ja mam minę niezmiernie przejętą własną wielkością i słowo daję, zdaje mi się, że nie wiem, jakie arcydzieła tworzę – ósmy cud świata” […] „Nie wiem jak przejść z dialogu do opisu, z opisu do rozumowania, słowem, jestem czasem, jak tabaka w rogu”.

Jesienią 1866 r. Sienkiewicz wrócił do Warszawy, zdał maturę, przyjęty został na wydział prawny, z którego przeniósł się na lekarski, a potem ostatecznie na wydział filologiczno-historyczny. Powieść „Na marne” osnuta była na kanwie życia młodzieży uniwersyteckiej w Kijowie. Krytyk Józef Szczublewski określił tę pozycję tak: „Raczej duża nowela niż powieść.

Ani dobra, ani zła, pełna migotliwego ruchu”. Początkowo młody pisarz nie miał zamiaru ogłaszania powieści drukiem, dopiero po usilnych namowach Dobrskiego, a zwłaszcza obietnicy, że wyda powieść własnym kosztem, zmienił zdanie. Korespondencja między Warszawą a Wiedniem, gdzie edukował się Dobrski, była znacznie ożywiona. Pisarz prosił: „… Jeszcze jedna rzecz – przejrzyj interpunkcyę; czasem się gdzie za dużo nakładzie znaków, a czasem zapomni” […]. Czuł się niezbyt dowartościowany: „Z obawy krytyki wolałbym może pseudonim, zwłaszcza że i moje nazwisko znaczy tyle, co pseudonim”.

Warszawski medyk postanowił zwrócić się z prośbą do samego Józefa Ignacego Kraszewskiego o przeczytanie, ocenę i ewentualne wydrukowanie rękopisu kolegi; pisał: „Henryk Sienkiewicz był od lat dziecinnych moim szkolnym kolegą.[…] W młodym wieku rozwijał niepospolite zdolności i zamiłowanie do historii i literatury. […] Sam bardzo ograniczone środki posiadam, ale spodziewam się, że przy względności Sz. Pana uda mi się podać rękę przyjacielowi, co może na jego przyszłość wywrzeć wpływ bardziej stanowczy”.

Odpowiedź nadeszła natychmiast. Satysfakcjonująca obu młodzieńców. Kraszewski oznajmił: „Z wielką przyjemnością śpieszę […] odpowiedzieć naprzód tem zapewnieniem, że się również żywo zajmę pracą przyjaciela Pańskiego, […] że pomożemy zdolnemu młodzieńcowi do dalszego uprawiania tej biednej niwy naszej wiedzy i talentu, jaki mu Bóg dał”.

Następny list był bardziej entuzjastyczny: „Powieść »Na marne« pisana jest wybornie. […] rzadko pierwsza praca jest tak dojrzałą”. Przekomarzając się sam ze sobą, Sienkiewicz donosił Dobrskiemu: „»Na marne« nie pójdzie na marne, bo je zaniosę do pierwszej lepszej redakcyi i każę… z góry sobie zapłacić”. Ostatecznie powieść ukazała się w odcinkach w periodyku „Wieniec” w 1872 r., a w wydaniu książkowym cztery lata później.

Jako najbliższy przyjaciel Henryka Sienkiewicza, Konrad Dobrski miał wpływ na jego wszelkie młodzieńcze poczynania. Usilne starania warszawskiego lekarza w celu nawiązania kontaktu z Józefem I. Kraszewskim, uwieńczone powodzeniem – musiały wytworzyć w Sienkiewiczu pewien psychiczny komfort, tak bardzo potrzebny dla dalszego rozwoju jego literackiej kariery1.

Prof. zw. dr hab. n. med. Andrzej Kierzek

1 Szerzej: A. Kierzek: „Jak warszawski lekarz pomógł Sienkiewiczowi w jego literackim debiucie?”. „Przegląd Lekarski” 1999, t. LVI, nr 10, s. 688-690.


Ustawa o sieci szpitali weszła w życie. Więcej na ten temat piszemy tutaj.

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *