Wielki sukces KOS-zawał teraz może zepsuć tylko pacjent

Po miesiącach debat, opiniowania i konsultacji z decydentami oficjalnie opublikowano zarządzenie prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, które koryguje niedoszlifowany zdaniem specjalistów program Koordynowanej Opieki Specjalistycznej dla pacjenta po zawale mięśnia sercowego.

Prof. dr hab. n. med. Dariusz Dudek, przewodniczący Rady Instytutu Kardiologii Interwencyjnej Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego

Choć przez ostatnie miesiące środowisko kardiologów jednogłośnie mówiło, że długo oczekiwane świadczenie było dobrą decyzją, wyraźnie wskazywano również na konieczność wprowadzenia niezbędnych poprawek do kluczowych elementów programu, które w sposób znaczny zaburzały jego funkcjonowanie.

Wśród krytykowanych punktów wymieniano m.in. problemy z rozliczeniem pacjenta, który program ukończył przedterminowo lub kontynuował go w innej placówce, niejasne kryteria samego przyłączenia szpitala do realizacji, brak współczynnika korygującego dla dużych ośrodków i instytutów czy nieuwzględnienie części procedur elektrokardiologicznych. Ta sytuacja ma się jednak zmienić, bowiem została opublikowana nowa wersja zarządzenia prezesa NFZ w sprawie określenia warunków zawierania i realizacji umów w rodzaju leczenie szpitalne, które wdrożone zostanie w trakcie najbliższych dni.

– To prawdziwy przełom. KOS-zawał został jasno zdefiniowany w zakresie trzech modułów: leczenia szpitalnego, okresu rehabilitacji oraz prowadzenia pacjenta w trybie ambulatoryjnym. Jasno opisano dotychczasowe nieścisłości w kwestii przyłączania się do programu, zakończenia czy rozliczenia oraz uniezależniono od programu mnożnik dedykowany dużym ośrodkom i szpitalom klinicznym. Co więcej,  zwrócono uwagę na czynnych zawodowo pacjentów i zaproponowano jasne zapisy dodatkowego premiowania ośrodków, które w ciągu czterech miesięcy od incydentu wydadzą zaświadczenie o możliwości kontynuacji pracy zawodowej. W nowym zarządzeniu widzimy też wszystkie dostępne na rynku procedury elektrokardiologiczne – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Dariusz Dudek, przewodniczący Rady Instytutu Kardiologii Interwencyjnej Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Zdaniem prof. Dudka, obecny kształt świadczenia to nowa, rewolucyjna jakość nie tylko w kardiologii, ale i całej opiece medycznej. Bardzo wiele zależy jednak od zrozumienia i poczucia odpowiedzialności samych chorych za swoje zdrowie.

– To wręcz niebywałe, że w tak krótkim czasie stworzono systemową opiekę całodobowego ratowania pacjentów z zawałami serca na terenie całej Polski – od wejścia do karetki po roczną obserwację. Można powiedzieć, że ten sukces może zepsuć już tylko pacjent. Jeśli chorzy nie docenią opcji możliwości skorzystania z pełnej farmakoterapii, rehabilitacji i opieki lekarskiej, która ma całkowicie przywrócić do funkcjonowania zawodowego czy – w przypadku seniorów – po prostu komfortowego, to jest to działanie na szkodę własnego zdrowia. Trzeba pamiętać, że pacjent to nie tylko prawa, ale i obowiązki, a zwłaszcza niezbędna wewnętrzna motywacja do życia i zdrowia, do dbanie o nie. W Polsce nadszedł czas, aby pacjenci o wiele mocniej zaangażowali się w troskę o profilaktykę i swoje zdrowie, a także współtworzenie nowoczesnego systemu ochrony zdrowia w Polsce – podsumowuje ekspert.

Prof. Dudek podkreśla, że korekta rozporządzenia KOS-zawał daje pacjentom zapewnienie o szybkiej i efektywnej pomocy udzielonej przez specjalistów oraz kompleksowej, w pełni spersonalizowanej opiece i monitoringu na rok po niebezpiecznym incydencie wraz z pełną edukacją o chorobie wieńcowej oraz czynnikach ryzyka. Eksperci liczą na to, że do programu przystępować będzie nawet do 80 proc. zawałowców z całego kraju, leczonych zarówno w ośrodkach ujętych w tzw. sieci szpitali, jak i poza nią. To wielka szansa poprawy aktualnej sytuacji, gdy aktualnie tylko co trzeci pacjent uczestniczy w rehabilitacji. Środowisko kardiologów inwazyjnych podkreśla, że korekta to historyczny sukces, który jest efektem owocnego dialogu i świadectwem wartości przedstawianych przez nich danych oraz merytorycznych dyskusji z Narodowym Funduszem Zdrowia oraz Ministerstwem Zdrowia.

Korekta jest efektem wielomiesięcznych prac reprezentantów środowiska kardiologicznego: prof. dr. hab. n. med. Dariusza Dudka, prof. dr. hab. n. med. Adama Witkowskiego (prezesa-elekta Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego), prof. dr. hab. n. med. Wojciecha Wojakowskiego (przewodniczącego Asocjacji Interwencji Sercowo-Naczyniowych Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego), prof. dr. hab. n. med. Stanisława Bartusia (przewodniczącego-elekta Asocjacji Interwencji Sercowo-Naczyniowych Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego), prof. dr. hab. n. med. Krystiana Wity (zastępcy dyrektora ds. lecznictwa Górnośląskiego Centrum Medycznego Szpitala w Ochojcu) oraz Narodowego Funduszu Zdrowia przy wsparciu Ministerstwa Zdrowia.

Powiązane aktualności

Jeden komentarz

Skomentuj
  1. Marek Krzywania
    Sie 14, 2018 - 06:42 PM

    Jestem od niedawna uczestnikiem programu KOS w ośrodku HCP Poznań. Tytuł niniejszego artykułu jest kuriozalny. Urzędnicy NFZ uważają, że wyłącznie pacjent może popsuć „sukces” programu. Oto realia: przeżyłem już, wg nomenklatury medycznej, 4 zawały serca. Po ostatnich „występach” bardzo zdziwiłem się faktem, że mogę być objęty „cudownym” programem KOS. Okazało się, że:
    1. Rehabilitację mogę odbyć wyłącznie w trybie dziennym, w ośrodku POSUM, oddalonym od mojego mieszkania o około 15 km (codzienny dojazd 30 km, stracony czas, koszty dojazdu). Dwukrotnie uczestniczyłem w turnusach pobytowych 24-dniowych rehabilitacyjnych w ośrodku w Kiekrzu, pod opieką dr M. Wilk. Mimo warunków noclegowych i żywieniowych odzwierciedlających „system miniony” w tym ośrodku, byłem bardzo zadowolony z rezultatów rehabilitacji. Obecnie okazało się, że NFZ nie podpisał stosownych umów z ośrodkiem w Kiekrzu, nie ma możliwości skorzystania z pobytowego turnusu rehabilitacyjnego.
    2. Warunki przyjęć pacjentów w poradni Kardiologicznej Centrum HCP raczej zniechęcają do ustalonych harmonogramem wizyt: opóźnienia w przyjęciach sięgające 1,5-2 godzin, horrendalne kolejki do gabinetu wykonującego badania EKG, wyczekiwanie w zaduchu korytarza bez okien, wentylacji, przy temperaturze zewnętrznej powyżej 35 stopni. Dla „sercowego” pacjenta bilans za i przeciw oczywisty. Więcej można zdrowia stracić, niż zyskać.

    ODPOWIEDZ

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.