Wielki sukces KOS-zawał teraz może zepsuć tylko pacjent

Po miesiącach debat, opiniowania i konsultacji z decydentami oficjalnie opublikowano zarządzenie prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, które koryguje niedoszlifowany zdaniem specjalistów program Koordynowanej Opieki Specjalistycznej dla pacjenta po zawale mięśnia sercowego.

Foto: pixabay.com

Choć przez ostatnie miesiące środowisko kardiologów jednogłośnie mówiło, że długo oczekiwane świadczenie było dobrą decyzją, wyraźnie wskazywano również na konieczność wprowadzenia niezbędnych poprawek do kluczowych elementów programu, które w sposób znaczny zaburzały jego funkcjonowanie.

Wśród krytykowanych punktów wymieniano m.in. problemy z rozliczeniem pacjenta, który program ukończył przedterminowo lub kontynuował go w innej placówce, niejasne kryteria samego przyłączenia szpitala do realizacji, brak współczynnika korygującego dla dużych ośrodków i instytutów czy nieuwzględnienie części procedur elektrokardiologicznych. Ta sytuacja ma się jednak zmienić, bowiem została opublikowana nowa wersja zarządzenia prezesa NFZ w sprawie określenia warunków zawierania i realizacji umów w rodzaju leczenie szpitalne, które wdrożone zostanie w trakcie najbliższych dni.

– To prawdziwy przełom. KOS-zawał został jasno zdefiniowany w zakresie trzech modułów: leczenia szpitalnego, okresu rehabilitacji oraz prowadzenia pacjenta w trybie ambulatoryjnym. Jasno opisano dotychczasowe nieścisłości w kwestii przyłączania się do programu, zakończenia czy rozliczenia oraz uniezależniono od programu mnożnik dedykowany dużym ośrodkom i szpitalom klinicznym. Co więcej,  zwrócono uwagę na czynnych zawodowo pacjentów i zaproponowano jasne zapisy dodatkowego premiowania ośrodków, które w ciągu czterech miesięcy od incydentu wydadzą zaświadczenie o możliwości kontynuacji pracy zawodowej. W nowym zarządzeniu widzimy też wszystkie dostępne na rynku procedury elektrokardiologiczne – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Dariusz Dudek, przewodniczący Rady Instytutu Kardiologii Interwencyjnej Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Zdaniem prof. Dudka, obecny kształt świadczenia to nowa, rewolucyjna jakość nie tylko w kardiologii, ale i całej opiece medycznej. Bardzo wiele zależy jednak od zrozumienia i poczucia odpowiedzialności samych chorych za swoje zdrowie.

– To wręcz niebywałe, że w tak krótkim czasie stworzono systemową opiekę całodobowego ratowania pacjentów z zawałami serca na terenie całej Polski – od wejścia do karetki po roczną obserwację. Można powiedzieć, że ten sukces może zepsuć już tylko pacjent. Jeśli chorzy nie docenią opcji możliwości skorzystania z pełnej farmakoterapii, rehabilitacji i opieki lekarskiej, która ma całkowicie przywrócić do funkcjonowania zawodowego czy – w przypadku seniorów – po prostu komfortowego, to jest to działanie na szkodę własnego zdrowia. Trzeba pamiętać, że pacjent to nie tylko prawa, ale i obowiązki, a zwłaszcza niezbędna wewnętrzna motywacja do życia i zdrowia, do dbanie o nie. W Polsce nadszedł czas, aby pacjenci o wiele mocniej zaangażowali się w troskę o profilaktykę i swoje zdrowie, a także współtworzenie nowoczesnego systemu ochrony zdrowia w Polsce – podsumowuje ekspert.

Prof. Dudek podkreśla, że korekta rozporządzenia KOS-zawał daje pacjentom zapewnienie o szybkiej i efektywnej pomocy udzielonej przez specjalistów oraz kompleksowej, w pełni spersonalizowanej opiece i monitoringu na rok po niebezpiecznym incydencie wraz z pełną edukacją o chorobie wieńcowej oraz czynnikach ryzyka. Eksperci liczą na to, że do programu przystępować będzie nawet do 80 proc. zawałowców z całego kraju, leczonych zarówno w ośrodkach ujętych w tzw. sieci szpitali, jak i poza nią. To wielka szansa poprawy aktualnej sytuacji, gdy aktualnie tylko co trzeci pacjent uczestniczy w rehabilitacji. Środowisko kardiologów inwazyjnych podkreśla, że korekta to historyczny sukces, który jest efektem owocnego dialogu i świadectwem wartości przedstawianych przez nich danych oraz merytorycznych dyskusji z Narodowym Funduszem Zdrowia oraz Ministerstwem Zdrowia.

Korekta jest efektem wielomiesięcznych prac reprezentantów środowiska kardiologicznego: prof. dr. hab. n. med. Dariusza Dudka, prof. dr. hab. n. med. Adama Witkowskiego (prezesa-elekta Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego), prof. dr. hab. n. med. Wojciecha Wojakowskiego (przewodniczącego Asocjacji Interwencji Sercowo-Naczyniowych Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego), prof. dr. hab. n. med. Stanisława Bartusia (przewodniczącego-elekta Asocjacji Interwencji Sercowo-Naczyniowych Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego), prof. dr. hab. n. med. Krystiana Wity (zastępcy dyrektora ds. lecznictwa Górnośląskiego Centrum Medycznego Szpitala w Ochojcu) oraz Narodowego Funduszu Zdrowia przy wsparciu Ministerstwa Zdrowia.

Powiązane aktualności

Jeden komentarz

Skomentuj
  1. Marek Krzywania
    Sie 14, 2018 - 06:42 PM

    Jestem od niedawna uczestnikiem programu KOS w ośrodku HCP Poznań. Tytuł niniejszego artykułu jest kuriozalny. Urzędnicy NFZ uważają, że wyłącznie pacjent może popsuć „sukces” programu. Oto realia: przeżyłem już, wg nomenklatury medycznej, 4 zawały serca. Po ostatnich „występach” bardzo zdziwiłem się faktem, że mogę być objęty „cudownym” programem KOS. Okazało się, że:
    1. Rehabilitację mogę odbyć wyłącznie w trybie dziennym, w ośrodku POSUM, oddalonym od mojego mieszkania o około 15 km (codzienny dojazd 30 km, stracony czas, koszty dojazdu). Dwukrotnie uczestniczyłem w turnusach pobytowych 24-dniowych rehabilitacyjnych w ośrodku w Kiekrzu, pod opieką dr M. Wilk. Mimo warunków noclegowych i żywieniowych odzwierciedlających „system miniony” w tym ośrodku, byłem bardzo zadowolony z rezultatów rehabilitacji. Obecnie okazało się, że NFZ nie podpisał stosownych umów z ośrodkiem w Kiekrzu, nie ma możliwości skorzystania z pobytowego turnusu rehabilitacyjnego.
    2. Warunki przyjęć pacjentów w poradni Kardiologicznej Centrum HCP raczej zniechęcają do ustalonych harmonogramem wizyt: opóźnienia w przyjęciach sięgające 1,5-2 godzin, horrendalne kolejki do gabinetu wykonującego badania EKG, wyczekiwanie w zaduchu korytarza bez okien, wentylacji, przy temperaturze zewnętrznej powyżej 35 stopni. Dla „sercowego” pacjenta bilans za i przeciw oczywisty. Więcej można zdrowia stracić, niż zyskać.

    ODPOWIEDZ

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.