18 kwietnia 2024

Inwestowanie bez tajemnic: europejska emerytura

Inwestorem może być każdy, również lekarz i lekarz dentysta. Jeśli wpłaci nadwyżki finansowe na OIPE, ma szansę na dodatkowe zyski na starość, a po spełnieniu określonych warunków uniknie od nich podatku – pisze Mariusz Tomczak.

Fot. pixabay.com

Inwestowanie jest proste, ale nie jest łatwe. I zawsze wiąże się z ryzykiem, co część osób odstrasza od rynku kapitałowego. Giełda nie jest kasynem, jak złośliwie mówią niektórzy, ale notowania akcji potrafią przyprawić o szybsze bicie serca.

I choć daje duże możliwości pomnażania środków, nie brakuje osób, które na giełdowym parkiecie poniosły porażkę. Jednak długoterminowo to właśnie rynek kapitałowy okazuje się najlepszym miejscem nie tylko do zabezpieczenia środków przed inflacją, ale również ich pomnażania. Zaznaczę wyraźnie: długoterminowo.

W gąszczu skrótów

System emerytalny w Polsce składa się z trzech filarów. Pierwszy opiera się na obowiązkowych składkach trafiających do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS). Drugi filar stanowią otwarte fundusze emerytalne (OFE), w których uczestnictwo jest obecnie dobrowolne, choć część Polaków została do nich zapisana obligatoryjnie.

Trzeci tworzą: Indywidualne Konto Emerytalne (IKE), Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE), Pracownicze Programy Emerytalne (PPE), Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK) i – zaledwie od kilku miesięcy, ponieważ Sejm poprzedniej kadencji zwlekał z przyjęciem przepisów narzuconych przez Brukselę – Ogólnoeuropejski Indywidualny Produkt Emerytalny (OIPE).

Jak ominąć podatek Belki

OIPE to długoterminowy program emerytalny skierowany do mieszkańców Unii Europejskiej, trochę na wyrost określany jako „europejska emerytura”. Jest nadzorowany przez Europejski Urząd Nadzoru Ubezpieczeń i Pracowniczych Programów Emerytalnych (EIOPA) i organy krajowe – w Polsce jest nim Komisja Nadzoru Finansowego (KNF).

Ogólne ramy prawne są zawarte w rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady UE, a szczegóły w przepisach krajowych. W Polsce OIPE jest wzorowane na IKE, ale między nimi występują zasadnicze różnice. Jedną z najważniejszych stanowi brak możliwości samodzielnego kupowania akcji w ramach OIPE, które – mówiąc w wielkim skrócie – jest prowadzone w formie usługi zarządzania portfelem złożonym z akcji lub akcji i obligacji.

Limit wpłat na OIPE w 2024 r. wynosi 23 472 zł (tyle samo co na IKE). Zyski są zwolnione z 19-proc. podatku (tzw. podatku Belki), pod warunkiem odkładania do 60. Roku życia (po spełnieniu warunków określonych w ustawie jest to możliwe także wcześniej) i dokonania wpłat w co najmniej pięciu latach. Środki podlegają dziedziczeniu i, co ważne, można wycofać je wcześniej. Konto można otworzyć online.

Nie trzeba być milionerem

Obecnie jedynym dostawcą OIPE w całej UE jest słowacka firma Finax. Podaję to nie dlatego, że to materiał sponsorowany, bo tak nie jest, ale by osoby zainteresowane mogły łatwo znaleźć informacje na ten temat.

Pozostaje mieć nadzieję, że liczba dostawców szybko wzrośnie, bo w branży finansowej nic nie działa tak dobrze, jak konkurencja (zainteresowanie świadczeniem produktu wyraziło ponad dwadzieścia podmiotów z różnych państw), a w interesie posiadaczy OIPE są jak najniższe opłaty za zarządzanie.

Unijne przepisy przewidują maksymalną opłatę 1 proc. rocznie od wartości zarządzanych aktywów. Finax pobiera mniej (0,72 proc.) i oferuje różne zniżki. U tego dostawcy minimalna wpłata wynosi 50 zł lub 10 euro, co oznacza, że nie trzeba być milionerem, by stać się inwestorem lokującym swoje środki w globalne akcje i obligacje w sposób pasywny.

W świecie mitów

Co znaczy „inwestowanie pasywne”? Żeby inwestować, podobno trzeba kupować tanio i sprzedawać drogo, szybko podejmując decyzje w oparciu o migające wykresy obserwowane na kilku czy kilkunastu monitorach. Taki obraz wyłania się z filmów i opowieści części inwestorów profesjonalnych. No właśnie, tylko części.

Więcej na ten temat napiszemy już niebawem. Nie zamierzamy do niczego namawiać, ale obiecujemy informować i wyjaśniać, a przede wszystkim inspirować. W końcu każdy lekarz i lekarz dentysta może być inwestorem, nawet jeśli jego największą pasją była, jest i będzie medycyna.

Mariusz Tomczak