12 lipca 2024

Lekarze, pielęgniarki i ratownicy coraz częściej zakażeni

W czasie panującej na świecie pandemii grupą najbardziej narażoną na kontakt z patogenem są lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni i pozostali przedstawiciele zawodów medycznych.

Foto: pixabay.com

31 marca „Gazeta Lekarska” na pytanie, czy resort zdrowia posiada informacje na temat liczby osób dotychczas zakażonych SARS-CoV-2 w Polsce, którzy są pracownikami ochrony zdrowia (lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, diagności laboratoryjni i inni przedstawiciele zawodów medycznych), otrzymała odpowiedź od rzecznika prasowego Wojciecha Andrusiewicza, że Ministerstwo Zdrowia nie posiada statystyk ze względu na wykonywany zawód.

Próbuje to ustalić samorząd lekarski za pośrednictwem okręgowych izb lekarskich. Tymczasem z danych udostępnionych 2 kwietnia przez Główny Inspektorat Sanitarny wynika, że u 461 osób z personelu medycznego (m.in. lekarzy, pielęgniarek i ratowników), badania potwierdziły zakażenie koronawirusem, a 4,5 tys. jest w kwarantannie.

– Jeśli 461 pracowników medycznych zarazi trzy osoby z otoczenia, to w ciągu 5-7 dni jest 1380 nowych przypadków wśród pacjentów oraz koleżanek i kolegów z pracy – mówi dr Paweł Grzesiowski, wykładowca Szkoły Zdrowia Publicznego CMKP, prezes Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń. – Musimy traktować personel medyczny jak grupę najwyższego ryzyka zakażeń. Każdy medyk musi żyć jakby był na kwarantannie – dodaje dr Grzesiowski, odnosząc się do informacji przekazanych wczoraj przez Główny Inspektorat Sanitarny.

W naszym kraju pierwszy przypadek lekarza zakażonego koronawirusem odnotowano 13 marca (chodzi o pracownika zatrudnionego w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym im. prof. Kornela Gibińskiego w Katowicach, które należy do Śląskiego Uniwersytetu Medycznego). W związku z zaistniałą sytuacją, UCK wstrzymało wówczas planowe przyjęcia, w tym planowane zabiegi, w obu swoich lokalizacjach (pisaliśmy o tym TUTAJ).

A jak jest w innych krajach? Z danych opublikowanych 18 marca przez fundację Gimbe (Gruppo Italiano per la Medicina Basata sulle Evidenze) wynika, że we Włoszech co najmniej 2,6 tys. pracowników medycznych zostało zakażonych koronawirusem, co stanowi aż 8,3 proc. wszystkich zachorowań. 13 osób zmarło. Dla porównania, w Chinach liczba zakażonych wśród personelu medycznego stanowiła ok. 3,8 proc. wszystkich zachorowań (dane: JAMA Network), z czego 5 osób zmarło.

We Włoszech FNOMCeO (Krajowa Izba Lekarzy i Lekarzy Dentystów) stale uaktualnia listę lekarzy i stomatologów zmarłych w związku z pandemią. Obecnie (stan na 3 kwietnia po południu) są na niej 73 osoby (wykaz ten obejmuje zgony z potwierdzonym zakażeniem). Włosi informują o pojawiających się przypadkach nagłych zgonów lekarzy i innych przedstawicieli zawodów medycznych, choć ich śmierci nie można bezpośrednio przypisać COVID-19, ponieważ test na obecność koronawirusa nie został u nich przeprowadzony. Budzi to coraz większy niepokój w całym społeczeństwie.

Dramatyczne dane napływają także z Portugalii. Ordem dos Médicos (portugalski odpowiednik NIL) już 17 marca opublikowała informację, z której wynika, że aż 20 proc. dotychczas zainfekowanych w tym kraju to lekarze. Powodem trudnej sytuacji jest brak środków ochrony indywidualnej dla personelu medycznego, w tym masek, gogli, fartuchów/kombinezonów i rękawic. Tak jak w przypadku Marcello Nataliego, lekarza, który pracował w miasteczku Codogno w Lombardii (Włochy) i zmarł z powodu COVID-19, bo nie miał nawet rękawiczek.

Na braki w zaopatrzeniu w środki, które mogą dać choćby podstawową ochronę lekarzom, ratownikom czy pielęgniarkom, skarży się wiele krajów. Problem jest powszechny nawet w USA, Wielkiej Brytanii czy Australii. Europost informuje, że we Francji lekarze zrzeszeni w grupie C19 złożyli pozew zbiorowy przeciw premierowi Edouardowi Philippe i byłej minister zdrowia Agnes Buzyn, w którym oskarżają ich o narażenie na utratę zdrowia i życia, bo nie zapewnili na czas środków ochrony indywidualnej chroniących przed zainfekowaniem koronawirusem, choć mieli taką możliwość. Lekarze chcą ich postawienia przed Trybunałem Stanu.

22 marca „The Sunday Times” opublikował list otwarty, w którym prawie 4 tys. pracowników brytyjskiej NHS błaga premiera Wielkiej Brytanii o interwencję w celu zapewnienia odpowiedniego sprzętu ochrony osobistej w obliczu pandemii COVID-19. Już na początku marca WHPA (World Health Professions Alliance, reprezentująca 31 mln pracowników ochrony zdrowia) wezwała rządy, by te wspierały personel medyczny w walce z COVID-19, szczególnie poprzez dostarczanie niezbędnych środków ochrony osobistej. Otmar Kloiber, szef WHPA, powiedział, że można było uniknąć zgonów lekarzy i pielęgniarek, gdyby rządy lepiej przygotowały się do walki z pandemią.

„Statystycznie rzecz biorąc ryzyko zakażenia wywołanego koronawirusem podczas wykonywania obowiązków zawodowych jest w grupie zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów znacznie wyższe niż w przypadku innych grup zawodowych” – czytamy w apelu do premiera Mateusza Morawieckiego podjętym kilka dni temu przez Prezydium NRL. Znalazł się w nim postulat, aby choroba zakaźna wywołana u lekarza lub lekarza dentysty wirusem SARS-CoV-2 była uznawana za chorobę zawodową (pełna treść apelu do szefa rządu TUTAJ).

Lidia Sulikowska, Mariusz Tomczak