14 kwietnia 2024

Łukasz Jankowski: naprawmy system kształcenia lekarzy

Wciąż domagamy się wprowadzenia kultury bezpieczeństwa leczenia (systemu no fault). Naprawy wymaga też zdewastowany system kształcenia lekarzy – pisze prezes NRL Łukasz Jankowski w felietonie dla „Gazety Lekarskiej”.

Fot. shuterstock.com

System, w którym doprowadzono do sytuacji dopuszczenia do kształcenia również szkół ocenionych negatywnie przez Państwowa Komisję Akredytacyjną, a w jednej z tych szkół prodziekanem został nawet lekarz stażysta. Dowiadujemy się na przykład, że w jednej z tych prawie szkół nauczanie odbywa się w bufecie.

W jeszcze innej ograniczono nabór do takiej liczby studentów, która zmieści się do autobusu mającego dowieźć przyszłych lekarzy do oddalonego o wieleset kilometrów anatomicum. Braki zaplecza, braki kadry czy udokumentowana negatywna kontrola jakości nie były dotychczas przeszkodą w otwarciu wydziału medycznego.

Są też przykłady rażącego upolitycznienia uczelni, jak wtedy, kiedy rektor jednej z nich, prywatnie kandydując do parlamentu, przegrał z Naczelną Izbą Lekarską przed sądem pozew w trybie wyborczym, który wytoczył, uważając, że krytyka jakości kształcenia na uczelni jest uderzeniem w niego jako w polityka.

Na naszych oczach zderegulowano system, a o skali dewastacji niech świadczy fakt, że jedna z tych tzw. prawie szkół wciąż ma otwarty nabór i wolne miejsca, nie ma jednak chętnych, żeby się na tej prawie uczelni kształcić na wydziale medycznym. Samorząd lekarski rozpoczął działania prawne, mające na celu zamknięcie nieprzygotowanych do kształcenia kierunków medycznych.

Składamy zawiadomienia do prokuratury w sprawie uczelni, które kształcą pomimo negatywnej opinii PKA. Jesteśmy pryncypialni. Nikt dziś nie pozwoli wyjechać na drogę i wieźć pasażerów autobusem z negatywnym badaniem technicznym. Dlaczego więc pozwalamy kształcić na uczelniach negatywnie ocenionych co do jakości, wiedząc, że na końcu tego kształcenia jest odpowiedzialność za życie i zdrowie pacjenta?

Jesteśmy również w kontakcie z naszymi partnerami z samorządów lekarskich z Unii Europejskiej, którzy w rozmowach podają w wątpliwość możliwość uznania przez NIL dyplomów takich uczelni za zgodne z wymogami UE. Na stole jest wprowadzenie przez Izbę dodatkowej weryfikacji wiedzy absolwentów takich prawie uczelni. Pojawia się również pomysł wprowadzenia wymogu oznaczenia ukończonej uczelni na lekarskiej pieczątce.

Nie ustajemy również w dialogu z politykami, przekonując wszystkie opcje polityczne do naszych racji i do konieczności wprowadzenia realnych mechanizmów służących bezpieczeństwu leczenia. Z tej perspektywy dziś dla samorządu partnerami do dyskusji i wprowadzenia koniecznych zmian są nie tylko władze resortu zdrowia, ale przede wszystkim minister edukacji i minister sprawiedliwości. Potrzebna jest wola polityczna.

Pamiętam, kiedy na początku protestu głodowego znany Państwu dr Krzysztof Bukiel tłumaczył nam w obrazowy sposób, że „bez zaplecza i wsparcia politycznego minister zdrowia może zdecydować co najwyżej o rozmiarze papierowej recepty”. Choć dziś wiemy, że kompetencje MZ sięgają dalej, to prawda jest taka, że do poprawy warunków naszej pracy i naprawy systemu potrzebne jest polityczne, ponadpartyjne porozumienie.

Za nami wybory parlamentarne. Z satysfakcją przyjmuję, że niezależnie od wyborczych rozgrywek i prowadzonej przez polityków kampanii postulaty samorządu pozostawały i pozostają niezmienne, a sam samorząd – pomimo prób wciągnięcia nas do kampanii wyborczej – apolityczny.

Skupiamy się na naszych celach. Do załatwienia pozostają, oprócz no fault i kształcenia, także postulaty wymienione w tzw. siódemce NIL, wśród których znajdują się m.in. zniesienie obowiązku określania refundacji przez lekarzy, rozwiązanie spraw kontroli NFZ i kar za nienależną refundację czy zablokowanie działania tzw. receptomatów. A mechanizmem naszego działania wciąż przekonywanie opinii publicznej i decydentów do naszych racji.

Choć tę kadencję ze względu na zewnętrzne uwarunkowania i nagromadzenie problemów w ochronie zdrowia uznaję za bardzo trudną, to jednak nieodmiennie patrzę w przyszłość z optymizmem. Życzę sobie i Państwu, aby ten optymizm nie pozostał nieuzasadniony.

Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej