29 lutego 2024

Odpowiedzialność zawodowa: zadania rzecznika w dobie pandemii

Pandemia COVID-19 jest z nami od dwóch lat i zmieniła funkcjonowanie cywilizacji światowej w sposób istotny. Wystarczy spojrzeć na obszar edukacji (szkolnej i akademickiej), pracę biurową, turystykę, funkcjonowanie transportu pasażerskiego, łańcuchy dostaw dla przemysłu. Zmieniła też funkcjonowanie lecznictwa, zarówno szpitalnego, jak i otwartego.

Dr hab. Teresa Gardocka. Foto: SWPS

Nikt dziś nie kwestionuje konieczności dopuszczenia teleporad, istnienia szpitali covidowych, konieczności selekcjonowania chorych wymagających podłączenia do respiratora czy do innych skomplikowanych urządzeń ratujących życie. A przecież przed pandemią kwestie te były przedmiotem dyskusji, czy i jak szeroko mogą funkcjonować w lecznictwie.

Wprowadzono do obowiązującego prawa tzw. klauzulę dobrego Samarytanina, zapewniającą lekarzowi ochronę przed odpowiedzialnością karną, gdy szkoda powstanie skutkiem błędu wynikającego z niedostatecznego przygotowania do wykonywania powierzonych mu w czasie pandemii zadań. Rozgorzała również gwałtowna, publiczna, często nierozważna, dyskusja w przedmiocie szczepień ochronnych, dotyczących przede wszystkim szczepień przeciwko COVID-19.

NROZ a OROZ

Wszystko to nadało nowy wymiar roli rzeczników odpowiedzialności zawodowej lekarzy, a przede wszystkim roli Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej, który z pewnością ustala trendy w zakresie odpowiedzialności, bo w tym obszarze działania jest podobnie jak w prokuraturze, gdzie niezależność musi być ograniczona.

Za ograniczoną niezależnością wszelkich organów ścigania (karnego, dyscyplinarnego, zawodowego) przemawia to, że w zakresie wszczynania postępowań o czyn zasługujący na ukaranie nie może być znaczących różnic w obrębie państwa. Dlatego NROZ ma tu rolę istotną, nie tylko administracyjnie (w sensie nadzoru nad pracą rzeczników okręgowych), ale również merytorycznie (w sensie określania zakresu czynów podlegających ukaraniu), co jest szczególnie ważne przy dość ogólnych sformułowaniach Kodeksu Etyki Lekarskiej i jednocześnie szybko zmieniającej się rzeczywistości.

Naczelnemu Rzecznikowi przysługuje również prawo wnoszenia kasacji do Sądu Najwyższego, a warto pamiętać, że przysługuje ona w postępowaniu zawodowym również od wymiaru kary. Wpływ rzeczników na wymiar kary, przy niezawisłości sędziów sądów lekarskich, wywierany jest przez żądanie określone we wniosku o ukaranie. Żądanie wprawdzie sądu bezwzględnie nie wiąże, ale rzadko zdarza się, by orzekł on karę ponad żądaną we wniosku rzecznika. Dotyczy to na równi sądów lekarskich i powszechnych.

Zakres odpowiedzialności

Odpowiedzialność zawodowa lekarzy tym różni się od odpowiedzialności dyscyplinarnej, że dotyczy przewinień ściśle związanych z wykonywaniem zawodu, zatem jej zakres jest inny niż np. w przypadku sędziów, którzy również w życiu prywatnym są zobowiązani do zachowania tzw. godności zawodu pod sankcją w postaci kary dyscyplinarnej. Czym są więc przewinienia zawodowe, za które lekarz ponosi zawodową odpowiedzialność?

Dotychczas były to przede wszystkim błędy medyczne różnego rodzaju (diagnostyczne, terapeutyczne), zaniedbania w leczeniu prowadzące do niekorzystnych dla pacjenta skutków, nieprzestrzeganie określonych procedur oraz naganny stosunek do pacjenta w procesie leczenia, wykonywanie zabiegów zakazanych przez prawo (np. niedozwolonego przerywania ciąży, trwałego pozbawienia płodności w celu antykoncepcyjnym).

Za naganne uważa się nie tylko niegrzeczność, brutalność, nieudzielanie informacji, ale również stosunek zbyt bliski, nadmierną poufałość lub romans, a także np. wchodzenie z pacjentem w układy finansowe, jak i zaciąganie pożyczek, otrzymywanie darowizn itp.

Nowa rzeczywistość

Pandemia spowodowała gwałtowny wzrost aktywności ruchu antyszczepionkowego, niestety jego zwolennicy są także wśród lekarzy. Zapewne ich odsetek nie jest znaczny, ale ich głos, a właściwie donośność tego głosu i jego siła, są znaczące. Konstytucja RP wśród praw i wolności wymienia wolność słowa (art. 54 ust. 1 – „Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów…”).

Czy wobec takiego przepisu możemy twierdzić, że lekarz głoszący szkodliwość szczepień przeciwko COVID-19 popełnia przewinienie zawodowe, chociaż inny człowiek, który by tak twierdził, nie robi nic prawnie nagannego (a tylko możemy oceniać, że postępuje głupio i w wymiarze społecznym szkodliwie)?

Ruchowi antyszczepionkowemu wśród lekarzy warto się przyjrzeć przez pryzmat art. 1 ust. 3 KEL („Naruszeniem godności zawodu jest każde postępowanie lekarza, które podważa zaufanie do zawodu”) oraz art. 4 KEL („Dla wypełnienia swych zadań lekarz powinien zachować swobodę działań zawodowych, zgodnie ze swoim sumieniem i współczesną wiedzą medyczną”).

Lekarz ma prawo zachować swobodę działania, zgodnie ze swoim sumieniem i współczesną wiedzą medyczną. Sumienie lekarza jest rzeczą indywidualną, natomiast wiedza medyczna jest jedna. Dopuszcza dyskusję, jak każda wiedza – póki nie zostanie ugruntowana. Ugruntowanie wiedzy, nie tylko medycznej, wymaga lat – wielu lat badań, obserwacji, ustalania trendów, statystyk.

Dyskusja naukowa nie może mieć wymiaru propagandowego, a naukowy, oparty na rzeczowych argumentach za i przeciw. Nie może przy tym toczyć się publicznie i posługiwać się argumentami głównie emocjonalnymi, bo takie przede wszystkim trafiają do ludzi.

W obecnej sytuacji nie ma rzeczowych medycznych argumentów przeciw powszechnym szczepieniom. A są ważne argumenty za ich powszechnością. Zniechęcanie do szczepień przez lekarzy, szczególnie gdy ma miejsce publicznie, jest działaniem wbrew współczesnej wiedzy medycznej, podważa zaufanie do lekarzy propagujących i wykonujących szczepienia i jest wbrew interesom społeczeństwa, zarówno grupowym, jak i indywidualnym.

Nie mieści się w gwarantowanej konstytucyjnie wolności wyrażania poglądów, bo w przypadku lekarzy ogranicza tę wolność poprzez konieczność zawarcia się głoszonych przez nich poglądów w ramach współczesnej wiedzy medycznej. Walka z głupotą ma więc wyraźną podstawę prawną w Kodeksie Etyki Lekarskiej. Działanie lekarzy antyszczepionkowców stanowi przewinienie zawodowe, które musi być ścigane w ramach postępowania zawodowego. I jest to niewątpliwie nowe zadanie rzeczników odpowiedzialności zawodowej lekarzy w czasie pandemii.

Rola niewdzięczna i trudna, bo dotyczy części środowiska przekonanej o swej racji, której trudno jest udowodnić społeczną szkodliwość ich działania. Odrębną kwestią prawną jest zagadnienie, czy zgodne z Konstytucją RP byłoby wprowadzenie powszechnego obowiązku/przymusu szczepień oraz czy dopuszczalne jest ograniczanie w przestrzeni publicznej praw osób niezaszczepionych.

Także wyznaczenie granic nieodpowiedzialności za błąd medyczny, wynikającej z wprowadzenia do prawa klauzuli dobrego Samarytanina, jest zadaniem najpierw rzeczników, a dopiero potem sądów lekarskich. Postępowanie zawodowe jest skargowe. Nie może ponieść odpowiedzialności lekarz, który nie został postawiony w stan oskarżenia. To jednak zagadnienia odrębne, tu tylko sygnalizowane, zasługujące na oddzielne rozważania zarówno medyczne, jak i prawne.

dr hab. Teresa Gardocka, prof. Uniwersytetu SWPS, dyrektor Instytutu Prawa USWPS


Klauzula dobrego Samarytanina

Przede wszystkim sama klauzula miała stanowić zabezpieczenie dla lekarza postawionego w miejscu, gdzie ma pełnić zadania przekraczające jego formalnie potwierdzone kompetencje, przed odpowiedzialnością karną. Warto zastanowić się, czy jest to ochrona skuteczna, czy dotyczyć powinna również odpowiedzialności zawodowej, czy w zgodzie z etyką lekarską nie byłoby raczej niepodejmowanie określonych zadań, gdy brakuje kompetencji.

Także analiza sytuacji w oddziałach covidowych, szczególnie tych, gdzie umiera niemal 100 proc. pacjentów podłączonych do respiratorów, wydaje się bardziej należeć do rzeczników odpowiedzialności zawodowej niż do Rzecznika Praw Obywatelskich (który właśnie podjął działania zmierzające do uzyskania wyjaśnień od lekarzy zarządzających tymi oddziałami).

Odpowiedź na pytanie, na ile triage, stosowany dotychczas w szpitalnych oddziałach ratunkowych, może być stosowany w oddziałach covidowych przy większej liczbie pacjentów niż dostępnych urządzeń, wydaje się też być oczekiwane przede wszystkim od rzeczników odpowiedzialności zawodowej.