24 czerwca 2024

Prof. Fedorowski: Nawet dyplom Harvardu nie pomoże dyrektorom szpitali

W przygotowanym przez resort zdrowia projekcie ustawy o modernizacji i poprawie efektywności szpitalnictwa nie ma zachęt do tworzenia zorganizowanej współpracy z AOS i POZ i konkurencji o wartość dla pacjenta. Z prof. Jarosławem J. Fedorowskim, prezesem Polskiej Federacji Szpitali, rozmawia Mariusz Tomczak.

Foto: arch. PFS

Jak pan ocenia projekt ustawy o modernizacji i poprawie efektywności szpitalnictwa?

Potrzeby szpitali w zakresie modernizacji są ogromne. Patrząc na wzrost cen energii elektrycznej czy gazu, placówki te powinny posiadać m.in. instalacje fotowoltaiczne i oszczędne źródła ogrzewania.

Potrzebny jest również nowoczesny sprzęt medyczny i informatyczny, np. systemy rozpoznawania mowy ułatwiające prowadzenie dokumentacji medycznej. Tak rozumiana modernizacja jest oczekiwana przez środowisko lekarskie, a jej efektem byłyby m.in. wyższy komfort pracy. Niestety w projekcie ustawy o modernizacji i poprawie efektywności szpitalnictwa nie ma na ten temat ani słowa.

Poprawę efektywności rozumie się w tym dokumencie zupełnie inaczej – poprzez wprowadzenie większego nadzoru nad działalnością szpitali. Dyrektorzy mają być traktowani instrumentalnie, a nadzorcy powołani w placówkach znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej mogą zastąpić zarząd szpitala.

Co wejście w życie nowych przepisów oznacza dla lekarzy?

Projekt nie odnosi się w bezpośredni sposób do personelu medycznego, ale dotyczy go pośrednio m.in. z uwagi na wprowadzenie kategoryzacji placówek czy ewentualne przejęcie zarządzania nad placówką przez nadzorcę z Agencji Rozwoju Szpitali i rozpoczęcie restrukturyzacji jej zadłużenia.

Restrukturyzacja ma być prowadzona przez profesjonalistów z dość niskimi progami wymagań formalnych w zakresie kwalifikacji. Raczej na pewno nie będą mieć wykształcenia medycznego, stąd należy wnioskować, że rola kadr medycznych i wiodących menedżerów wywodzących się ze środowiska lekarskiego zostanie zmarginalizowana w toku restrukturyzacji. Tym bardziej, że jej kryteria mają charakter ściśle finansowy, a nie medyczny, a dla lekarza (i oczywiście pacjenta) najważniejsze są wyniki leczenia. Jeśli dojdzie do wymiany osób zarządzających, może to również wpłynąć na współpracę kadr medycznych z osobami zarządzającymi.

Z jednej strony w projekcie ustawy wskazano, że jeśli dyrektor szpitala nie jest lekarzem, to musi zostać powołany dyrektor do spraw medycznych. To dobrze, bo lekarz powinien być w kierownictwie placówki. Z drugiej – prezes Agencji Rozwoju Szpitali nie musi mieć żadnego doświadczenia zawodowego związanego z systemem ochrony zdrowia, a w 12-osobowej Radzie Agencji Rozwoju Szpitali może nie być żadnego lekarza ani menedżera szpitalnictwa.

Nowe przepisy poddają w wątpliwość ważność dyplomów wystawianych przez niektóre polskie uczelnie i nie dają możliwości uznawania kwalifikacji zagranicznych, np. ukończonych studiów podyplomowych i zdobytych certyfikatów. Uzyskanie tytułu MBA na Harvardzie [Uniwersytet Harvarda zajmuje pierwsze miejsce na tzw. Liście Szanghajskiej – przyp. red.] nie spełnia wymogów określonych w projekcie ustawy, studia doktoranckie z zarządzania też się nie liczą.

To dziwne rozwiązania, bo dezawuują dyrektorów szpitali, wśród których są m.in. lekarze przez wiele lat, a ostatnio szczególnie intensywnie podnoszący swoją wiedzę w obszarze nowoczesnego zarządzania.

W projekcie nie ma nic o opiece koordynowanej, choć wydaje się, że dzięki niej pacjenci mogliby odnieść duże korzyści, a placówki działałyby bardziej efektywnie.

W projekcie ustawy jest zapisane, że szpitale mają ze sobą współpracować, jednak nie tworzy się mechanizmu sprzyjającego tworzeniu organizacji koordynowanej opieki zdrowotnej. Gdyby pojawiły się rozwiązania zachęcające szpitale, więc także zatrudniony w nich personel, do zorganizowanej współpracy z AOS i POZ oraz innymi ogniwami systemu do konkurencji o wartość dla pacjenta, doprowadziłoby to do poprawy jakości i efektywności szpitalnictwa oraz całego systemu.

W tej ustawie na pierwszy plan wysuwają się jednak kwestie związane z ustanowieniem nadzoru i zarządzania szpitalami przez osoby z nominacji Agencji Rozwoju Szpitali. Racjonalna droga wiedzie poprzez coraz lepszą współpracę, by szpitale i poradnie odnosiły z niej korzyści i były za to wynagradzane. Do poprawy zarządzania nie powinno się dochodzić mechanicznie poprzez tzw. micromanagement, ale w sposób nowoczesny – nagradzaniem za wyniki.

Prof. Jarosław J. Fedorowski jest prezesem Polskiej Federacji Szpitali, prezesem Polskiego Towarzystwa Koordynowanej Ochrony Zdrowia, gubernatorem i członkiem Prezydium Europejskiej Federacji Szpitali HOPE, członkiem Zarządu Światowej Federacji Szpitali IHF