18 lipca 2024

Rząd nie skróci kolejek

– Proponowane przez resort zdrowia rozwiązania nie przyniosą ulgi ani pacjentom, ani lekarzom, bo są niedoprecyzowane, niedofinansowane, a przez to nie uleczą systemu ochrony zdrowia w oczekiwanym zakresie – powiedział w czasie dzisiejszej konferencji prasowej Maciej Hamankiewicz, Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

9 maja 2014 roku, konferencja prasowa w NIL. Foto: Marta Jakubiak

Naczelna Rada Lekarska uchwaliła oficjalne stanowiska w sprawie propozycji legislacyjnych Ministerstwa Zdrowia, które według autorów mają doprowadzić do skrócenia kolejek w placówkach medycznych. NRL jednoznacznie stwierdziła, że działania w celu skrócenia oczekiwania na badania i leczenie, obiecane pacjentom przez Ministra Zdrowia podczas konferencji prasowej zorganizowanej 21 marca, będą w większości nieefektywne.

– Okazuje się, że tak szumnie zaprezentowane przez ministra Arłukowicza na konferencji prasowej 21 marca br. obietnice nie znajdują odzwierciedlenia w projektach, co potwierdza nasze wątpliwości wyrażone już podczas Krajowego Zjazdu Lekarzy. Delegaci Zjazdu wyrazili swoje rozczarowanie przedstawionymi wówczas rozwiązaniami i to rozczarowanie towarzyszy też zaprezentowanym aktom prawnym – powiedział Maciej Hamankiewicz.

Minister Zdrowia przekazał 3 projekty ustaw i 6 projektów rozporządzeń, których nadrzędnym celem ma być skrócenie kolejek do lekarzy. Tymczasem zdaniem przedstawicieli NRL przesłane projekty w większości nie dotyczą planowanego skrócenia kolejek, które zapowiadał rząd.

– Samorząd lekarski ogólnie popiera większość idei, które minister Arłukowicz zapowiadał, jednak po szczegółowej analizie aktów prawnych należy zauważyć, że brakuje konkretnych rozwiązań w wielu projektach, a niektóre zawierają błędne założenia, mogące w efekcie naruszać prawa pacjentów – mówił prof. Romuald Krajewski, Wiceprezes NRL.

Tak jest w przypadku tzw. zielonej karty onkologicznej. – W naszej ocenie swoim kolorem stygmatyzuje ona osobę podejrzewaną o chorobę nowotworową, czy wręcz dyskryminuje pacjentów tych lekarzy, którzy poprzez nieosiągnięcie bliżej nieokreślonych w projektach ustaw wskaźników w leczeniu onkologicznym, nie będą mogli swoim pacjentom przyznawać kart onkologicznych. To niedopuszczalne – dodaje podkreślił prof. Romuald Krajewski.

Wiele innych pomysłów także budzi szereg wątpliwości, np. centralna rejestracja chorych do kolejki.

Według NRL karta onkologiczna w kolorze zielonym, uprawniająca do szybkiej diagnostyki, powinna zostać zastąpiona specjalnym skierowaniem umożliwiającym diagnostykę onkologiczną w sposób niewyróżniający pacjenta z podejrzeniem nowotworu.

Kontrowersje budzi też czas, w jakim diagnostyka ma być przeprowadzana. Model „2+2+2+1”, czyli oczekiwanie na wizytę u specjalisty po otrzymaniu karty leczenia onkologicznego od lekarza POZ maksymalnie w 2 tygodnie, wizyta u lekarza specjalisty i diagnostyka podstawowa maksymalnie w 2 tygodnie, diagnostyka pogłębiona maksymalnie w 2 tygodnie i 1 tydzień na przemieszczanie się pacjenta wraz z dokumentacją medyczną pomiędzy podmiotami leczniczymi udzielającymi świadczeń opieki zdrowotnej z zakresu onkologii, nie został doprecyzowany.

– Wszyscy marzymy o skróconej ścieżce diagnostycznej. Pamiętajmy jednak, że pacjent w systemie ochrony zdrowia musi czuć się bezpiecznie. Plan zagwarantowania pacjentowi z podejrzeniem nowotworu diagnostyki w czasie 7 tygodni, ale bez uszczegółowienia, co się stanie w sytuacji przerwania tego procesu oraz bez określenia terminu rozpoczęcia terapii, jest nieodpowiedzialne – podkreśla Zyta Kaźmierczak-Zagórska, Wiceprezes NRL.

Samorząd lekarski podkreśla, że oczekiwane zmiany wymagają zwiększenia puli środków publicznych. W tej chwili wydatki na służbę zdrowia w Polsce to 4,4 proc. PKB. Według NRL wydatki powinny zostać zwiększone do przynajmniej 6 proc. PKB.

NRL wskazała także, że w projektach rozporządzeń i ustaw resortu zdrowia nie znalazły się obiecane przez ministra Arłukowicza propozycje zagwarantowania: koordynatorów dla każdego pacjenta onkologicznego, programu stałej opieki po zakończeniu leczenia, dodatkowego finansowania specjalistów za pierwszą wizytę pacjenta, czy zwiększenia liczby badań zlecanych przez lekarzy rodzinnych.