Rzecznik Praw Pacjenta przyjrzał się procesowi monitorowania zdarzeń niepożądanych w polskich szpitalach. Okazało się, że w wielu placówkach zgłasza się ich zbyt mało, głównie z powodu strachu przed konsekwencjami.
W medycynie nie da się wszystkiego naprawić – także własnych wyborów. Czasem lekarz po latach odkrywa, że droga, którą obrał, prowadzi donikąd. Jak trudno wtedy zawrócić i przyznać się do pomyłki, wie każdy, kto choć raz trafił na ścieżkę nie do końca własną.
Z ostrymi interwencjami zabiegowymi radzimy sobie świetnie, ale takiego postępu już nie widać, jeśli chodzi o dłuższą przeżywalność tych pacjentów – mówi dr n. med. Klaudiusz Komor, kierownik Oddziału Kardiologii i Kardioonkologii Beskidzkiego Centrum Onkologii – Szpitala Miejskiego im. Jana Pawła II w Bielsku-Białej.
Nowy model organizacji opieki nad pacjentami z chorobami układu krążenia ma usprawnić diagnostykę, leczenie i rehabilitację, zapewniając koordynację działań na każdym poziomie systemu. Jednak doświadczenia z pilotażu i napięty harmonogram wdrażania pokazują, że droga do celu będzie długa i wymagająca.
Nowoczesny sprzęt, programy NFZ, imponujące statystyki – na papierze wszystko działa. Ale w praktyce szpitale i apteki to nie maszyny, tylko ludzie. A ludzie mają granice. Ile jeszcze razy musimy o tym przypominać i komu?
Zostaliśmy wychowani w taki sposób, że pozwalamy pacjentom na bardzo wiele. Ale granica została przekroczona i agresja wobec medyków się nasila. Oczekujemy szybkiej reakcji policji i adekwatnych kar dla sprawców – mówi Grzegorz Wrona, sekretarz Naczelnej Rady Lekarskiej.
W polskiej kulturze słowo „tylko” ma moc zaklęcia. Usprawiedliwia, tłumaczy, rozgrzesza. Aż w końcu staje się początkiem historii, która dla wielu kończy się na oddziale ratunkowym, w izbie wytrzeźwień albo w samotności, z utraconą kontrolą i zdrowiem.
Hakerzy potrafią sparaliżować systemy, zablokować dostęp do danych, a nawet zagrozić życiu pacjentów. Tymczasem wiele placówek wciąż nie ma wdrożonych podstawowych zabezpieczeń.
Pacjenci przekierowują swoją frustrację wywołaną niedostatkami systemu na lekarzy. W takiej sytuacji trudno myśleć o skutecznym leczeniu, którego fundamentem jest przecież wzajemne zaufanie.
Zegar tyka. W budżecie NFZ brakuje 14 miliardów złotych, a premier wyklucza podniesienie składki zdrowotnej. Każde opóźnienie w decyzjach może oznaczać zamykanie oddziałów i jeszcze dłuższe kolejki do lekarzy.
Jeszcze nikt w Polsce nie przeprowadził takiego zabiegu. Dzięki odwadze i współpracy lekarzy mała Alicja została zoperowana dosłownie w pierwszych minutach życia. To historia medycznego wyścigu z czasem.