19 maja 2024

Tajemnice Ziemi Kłodzkiej na motocyklach

Kolejny urlop Klubu „DoctorRiders” z cyklu „Poznaj swój kraj” odbył się w dniach 3-10 czerwca w Kotlinie Kłodzkiej. Przyjechało ponad 60 osób, głównie rodziny, na czterdziestu kilku motocyklach. Organizatorem był Artur Bobrecki „Bober” z Dolnośląskiej Izby Lekarskiej, a wspierał go Paweł Wróblewski, prezes DIL.

Najdalej mieli koledzy z wybrzeża i Białegostoku – ponad 700 km. Ja „tylko” 350. W sumie przejechałem ok. 1300 km. A nowy nabytek, BMW R1200R, spisał się wyśmienicie, 160 h/godz. to pryszcz. Dziadek „Harry” miałby pewnie kłopot, zwłaszcza na winklach, ale nadal pozostaje kultowym już motocyklem flagowym Klubu.

Pogoda w kratkę, zimno, deszcz, a nawet grad, ale większość dni słonecznych i ciepłych. Bazą wypadową był hotel na Jamrozowej Polanie w Dusznikach Zdroju, ośrodek szkoleniowy narciarstwa klasycznego, w tym biatlonistów (zawody strzeleckie też mieliśmy, a choć wielu facetów było nieźle ostrzelanych, po WAM-ie, oczywiście wygrała kobieta).

Region, który tym razem objeżdżaliśmy, to ziemie przez wieki czeskie. Nie ma tam polskich korzeni. Przyłączono je do Polski w 1945 roku (Jałta i niechlubna rola Roosvelt’a i Stalina). O tym wszyscy przewodnicy mówili otwarcie w przeciwieństwie do przewodników ukraińskich, którzy we Lwowie nawet do zabytków rdzennie polskich dorabiają ukraińskie pochodzenie. Ziemia Kłodzka od 1459 roku stanowiła samodzielne Hrabstwo Kłodzkie. Wody jej rzek spływają do trzech mórz: Bałtyckiego, Północnego i Czarnego. Położona jest na styku Sudetów Środkowych i Wschodnich o bardzo zróżnicowanej, ze względu na znaczne różnice wysokości, pogodzie.

Kotlina Kłodzka, Sudety, Góry: Stołowe, Orlickie, Bystrzyckie – to wymarzony rejon dla motocyklistów. Kręte drogi, to w górę to w dół, wspaniałe widoki, czuliśmy się niemal jak w Szwajcarii. Wymagało to od uczestników sporych umiejętności. Nie obyło się bez przykrych niespodzianek. Jeden z „rajdersów” wypadł z takiej „agrafki” i wpadł w 10-metrową przepaść, ale na szczęście nic poważnego się nie stało. Stracił kufry i stopkę, sam wyszedł bez uszczerbku, a motocykl po drobnej naprawie pojechał dalej.

Codziennie wyjeżdżaliśmy w inny rejon Kotliny. Duszniki Zdrój – muzeum papiernictwa i koncert fortepianowy w Dworku Chopina. Droga 100 zakrętów – wyśmienita, potężne, majestatyczne Błędne Skały przez które ciężko było się przecisnąć, ale na kolanach daliśmy radę (nawet ja), Wambierzyce z XVIII-wiecznym, górującym nad okolicą, barokowym kościołem, Pstrążna – schronienie wyznawców różnych odłamów katolicyzmu. Kudowa Zdrój i kaplica czaszek w Czermnej z 1776 roku, jeden z trzech takich obiektów w świecie – kilka tysięcy czaszek i kości zebranych z pól (wojny husyckie i epidemia cholery) tworzących ściany i sufit kaplicy).

Kłodzko, stolica regionu, bliżej stąd do Pragi – 180 km, Wiednia – 320 km i Berlina – 380 km niż do Warszawy – 430 km. Piękne, nie zniszczone miasto o ponad 1000-letniej historii z wielowiekowym rynkiem, budynkami oraz potężną twierdzą wybudowaną przez Austriaków po wojnie trzydziestoletniej (właściwie nigdy nie obleganą pomijając Napoleona w roku 1807, służyła głównie jako koszary i więzienie), Mini Eurolandem i podziemną trasą turystyczną, która przed laty służyła jako schronienie dla ludności, magazyny, a także kazamaty. Do 1972 roku Kłodzko, co jest dość znamienne, należało do archidiecezji praskiej.

Nowa Ruda i turystyczna kopalnia węgla oraz niebywałe, wielokilometrowe podziemne miasto Osówka, którego budowa trwała jeszcze w kwietniu 1945 roku, a przeznaczenie tych przeogromnych podziemi jest tajemnicą (spotkaliśmy tu redaktora Wołoszańskiego). Średnia przeżycia więźniów tam pracujących to trzy miesiące (głównie Polacy wyznania mojżeszowego).

Kolejny dzień to znowu podziemia i czołganie się – Złoty Stok i kopalnia złota, czynna do 1961 roku. W swym rozkwicie w średniowieczu wydobywano tu 2 proc. światowego wydobycia złota (24-karatowe). Udziały w spółce wydobywczej miał m.in. Wit Stwosz, a 15 kg tego kruszcu przeznaczono na wyprawę Kolumba. 320 km labiryntów kopalnianych obecnie w większości zalanych. W sumie wydobyto tu 16 ton czystego złota. Górnicy nie przeżywali 10 lat – arszenik i arsen, produkty uboczne, robiły swoje.

Za to ostatni dzień to prawie sama jazda przy pięknej pogodzie. Polanica Zdrój, Bystrzyca Kłodzka, renesansowy zamek – pałac w Międzylesiu, Zieleniec i 150 km krętych dróg. Góry Bystrzyckie, rzeki – przełom Dzikiej Orlicy, dopływu Łaby, kotliny i przepiękna Droga Sudecka, zwana Drogą lub Autostradą Goeringa (wybudowana w 1938 roku), w tym część czeska – Zemska Brana. Szkoda, że droga ta nie jest przeznaczona tylko dla motocyklistów, można by nią jeździć na okrągło.

Oczywiście wieczorne pogaduchy, muzyka, tańce towarzyszyły nam przez wszystkie wieczory przy lokalnym browarze. „Boberek” nie miał dla nas litości, cztery dni podziemia, skały i czołganie się, ale było warto. Wielkie dzięki.

Grzegorz Krzyżanowski