21 czerwca 2024

Władysław Perchaluk: Szpitalna proza życia kosztuje

Czy jesteśmy dobrze przygotowani na jesień z pandemią COVID-19? W jaki sposób wykorzystaliśmy ostatnie tygodnie?

Władysław Perchaluk. Foto: arch. własne

Komentuje Władysław Perchaluk, dyrektor Szpitala Specjalistycznego nr 1 w Bytomiu, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego:

– Odpowiedź na pytanie, czy jesteśmy dobrze przygotowani na jesień z COVID-19, wydaje się trudna, bo zależy ona od rozwoju pandemii. Wciąż nie ma żadnej strategii prowadzącej do odmrożenia ochrony zdrowia w Polsce, a ostatnie dwa-trzy miesiące są trochę stracone.

Patrząc z punktu widzenia szpitali powiatowych, wszyscy mamy obawy wynikające z braku możliwości prowadzenia badań przesiewowych wśród personelu, który jest i w kolejnych tygodniach pozostanie najbardziej narażony na kontakt z koronawirusem.

Każdy lekarz i każda pielęgniarka mogą stosunkowo łatwo i zupełnie nieświadomie stać się źródłem zakażenia, przede wszystkim ze strony pacjentów. W moim szpitalu pacjent z podejrzeniem koronawirusa pojawił się już 3 marca. Kiedy w POZ można było uzyskiwać pomoc głównie w formie teleporad, pacjenci zgłaszali się do izb przyjęć w szpitalach powiatowych i na SOR-y.

Jesienią może być tak samo.

W czasie pandemii duże placówki mogły liczyć na znacznie większą pomoc niż małe szpitale, które w głównej mierze musiały radzić sobie same, zwłaszcza na samym początku. Przez ostatnie pół roku podejmowaliśmy wiele działań w trosce o personel i pacjentów, m.in. kupując środki ochrony osobistej i specjalne wyposażenie z powodu zaostrzonego reżimu sanitarnego, wprowadzając nowe terapie, jak np. leczenie osoczem, co w niektórych przypadkach przynosi dobre efekty, a także pozyskując darowizny.

Gdyby nie pomoc społeczeństwa, byłoby znacznie gorzej. Duży niepokój budzi kwestia zabezpieczenia szpitali powiatowych w środki ochrony osobistej. Ceny masek, przyłbic, gogli czy obuwia ochronnego wzrosły nawet o 600 proc. w ciągu kilku miesięcy. Jeszcze niedawno jeden fartuch kosztował kilka złotych, teraz najtańsze są po 15 zł. To pogłębia problemy finansowe wielu placówek, dla których główne źródło finansowania stanowi ryczałt.

Szpitale nie miały możliwości skorzystania z jakiejkolwiek tarczy ochronnej, a w czasie pandemii koszty stałe, jak pensje czy opłaty za media, nie zmniejszyły się. Szpitalna proza życia kosztuje, więc zadłużenie coraz bardziej rośnie. W ostatnich tygodniach placówki dostały mnóstwo nakazów zapłaty do natychmiastowego uregulowania. Długi placówek zrzeszonych w Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego sięgają 180 mln zł tylko za I półrocze br.

Placówki otrzymały z Narodowego Funduszu Zdrowia dodatkowe środki w wysokości 1/12 kontraktu rocznego, niezależnie od ilości wykonywanych świadczeń, ale w znakomitej większości stanowi to tylko 50 proc. całości przychodów tych szpitali. Tego nie da się odrobić w ciągu kilku miesięcy przyszłego roku, tak jak chciałoby Ministerstwo Zdrowia.

Notował: Mariusz Tomczak


Od redakcji: rozmowa przeprowadzona kilka dni przed zaprezentowaniem 3 września w czasie konferencji prasowej w Ministerstwie Zdrowia jesiennej strategii walki z pandemią