13 czerwca 2024

Wojna w Ukrainie. Zdrowie uchodźców w soczewce

Pod wieloma względami uciekinierzy z Ukrainy pozostają niewidoczni dla systemu ochrony zdrowia, a system pozostaje niewidoczny dla nich.

Foto: pixabay.com

Pół miliarda złotych wydała Polska na świadczenia zdrowotne dla uchodźców z Ukrainy przez 10 miesięcy 2022 r. Biorąc pod uwagę pierwotne założenia, czyli 300 mln zł miesięcznie za każdy milion uchodźców, to zaledwie kropla w morzu.

Na początku marca zapytaliśmy biuro prasowe Ministerstwa Zdrowia, jak wyglądają po roku od ataku Rosji na Ukrainę statystyki dotyczące szczepień uchodźców. Nie bez powodu – szczepienia były pierwszym świadczeniem, z którego, obok zaopatrzenia w nagłych przypadkach, uchodźcy mogli korzystać od razu po przekroczeniu granicy z Polską.

Wprowadzają w błąd

Niestety, resort zdrowia nie dysponuje przetworzonymi danymi, które pozwoliłyby stwierdzić, ile osób dorosłych i dzieci korzysta ze szczepień. Ma natomiast dane dotyczące liczby szczepień – o tyle wprowadzające w błąd, że zwłaszcza w przypadku dzieci liczba wykonanych szczepień jest z niemal stuprocentową pewnością kilka razy większa niż liczba dzieci poddanych szczepieniom.

I tak od 24 lutego 2022 r. do początku marca 2023 r.:

  • liczba szczepień w ramach PSO osób niepełnoletnich wyniosła 21 338;
  • liczba szczepień przeciw COVID-19 osób niepełnoletnich: 10 038;
  • liczba szczepień przeciw grypie osób niepełnoletnich: 1121;
  • liczba szczepień przeciw COVID-19 i przeciw grypie osób pełnoletnich: 11 159.

W Polsce przebywa stale, a z pewnością powyżej trzech miesięcy, kilkaset tysięcy niepełnoletnich uchodźców – ostrożne dane mówią o ponad 600 tys. O ich statusie zaszczepienia nie wiemy praktycznie nic. Dodatkowo w 2022 r. w polskich szpitalach na świat przyszło ponad 4 tys. dzieci matek uchodźczyń.

Dzieci te powinny realizować cały program szczepień tak jak dzieci polskie. Nieco ponad 21 tys. wykonanych szczepień należy więc uznać za wynik nie tyle niesatysfakcjonujący, ile wręcz alarmujący, na co wielokrotnie zwracali uwagę eksperci. Szczepienia uchodźców w Polsce z punktu widzenia zdrowia publicznego oceniają oni wręcz w kategoriach klęski.

Papierek lakmusowy

Sądząc po danych, jakie w ramach podsumowań pierwszej rocznicy ataku Rosji na Ukrainę przedstawiał Narodowy Fundusz Zdrowia i minister zdrowia, to jedynie papierek lakmusowy tego, w jakim stopniu zrealizowana została szumna zapowiedź, że uchodźcy ukraińscy będą mogli korzystać z systemu ochrony zdrowia na takich samych zasadach jak polscy obywatele.

Złośliwie można byłoby dopowiedzieć, że na takich zasadach jak polscy obywatele nie mogą z niego korzystać. Okazuje się jednak, że system jest dla nich jeszcze bardziej niedostępny. Liczby mówią same za siebie.

W placówkach podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) pomoc otrzymało ponad 235 tys. uchodźców, w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS) ponad 74 tys. Hospitalizowano nieco ponad 40 tys. osób,  uchodźczynie urodziły w tym czasie 4,3 tys. dzieci. W sumie wydaliśmy na świadczenia dla uchodźców 0,5 mld zł przez 10 miesięcy.

Dziesięć, może nawet kilkanaście razy mniej niż szacował w pierwszych tygodniach wojny w Ukrainie minister zdrowia Adam Niedzielski (który, cały czas podtrzymuje, że Polska będzie się domagać refinansowania przez UE świadczeń dla uchodźców, i dlatego są one dokładnie liczone).

Eksperci od migracji oceniają, że choć liczba uchodźców jest zmienna, to można ją oceniać na około 2 mln osób – tylu Ukraińców przebywa w Polsce w związku z wojną, co obejmuje również tych, którzy do Polski przyjechali dużo wcześniej i wojna ich tu zatrzymała.

Biorąc pod uwagę profil demograficzny uchodźców – są to głównie młode kobiety z dziećmi, w dużej części z dziećmi małymi, oraz stosunkowo nieliczna grupa seniorów – można zakładać, że korzystanie z systemu opieki zdrowotnej będzie intensywniejsze. Najmniej dziwi niewielka liczba porad w AOS, bo intensywność korzystania z porad specjalistów rośnie po 50. roku życia, ta grupa wiekowa wśród uchodźców jest stosunkowo niewielka.

Podstawowym problemem jest jednak, jak wynika z raportu GUS i WHO opublikowanego pod koniec lutego, bariera informacyjna, na którą składają się zarówno bariera językowa, bariera kulturowa, ale też skomplikowany, trudny w poruszaniu się nawet dla polskich pacjentów, system ochrony zdrowia.