23 czerwca 2024

Zawodowy matecznik

„Pisarze spod znaku Eskulapa” pod red. Macieja Andrzeja Zarębskiego to znakomity hołd złożony ludziom w białych fartuchach, których już między nami zabrakło. Praca ma charakter wspomnieniowy, ukazujący bogate wnętrze duchowe lekarzy.

Okazuje się, że w ich szeregach można spotkać wielu prozaików, poetów, malarzy, rzeźbiarzy, fotografików, alpinistów, podróżników, żeglarzy, pasjonatów sztuki, a nawet kompozytorów.

Wielu z nich było zaangażowanych w działalność społeczną w różnych stowarzyszeniach i organizacjach zawodowych lub związanych z ich zainteresowaniami pozazawodowymi, nierzadko o charakterze międzynarodowym.

Działając tam, zapoznawali inne nacje z polskim bogactwem kulturowym dającym podstawy do zajęcia przez Polskę wysokiego miejsca wśród narodów Europy wpływających w znaczny sposób na kształtowanie się kultury naszego kontynentu.

Była również wśród nich spora grupa uczestnicząca z wielkim osobistym zaangażowaniem w pracach na rzecz lokalnej społeczności, gdzie dane im było wykonywać swój zawód i tam mieszkać.

To w zasadzie prawdziwi działacze regionalni. Zagłębiając się w lekturę, można odnieść wrażenie, jakbyśmy chwytali jakąś przelotną impresję jedną, drugą… kolejną, a z jej skondensowanej treści odczytujemy wyrazisty obraz czyjejś pasji, świadectwa, że tu był, pracował i tworzył, że zostawił po sobie bardzo trwały ślad.

Można tylko zadawać sobie pytanie, jak lekarz, odczuwający ciągle deficyt czasu, może pogodzić swoją medyczną służbę z hobby, które jednak wymaga tego czasu dość dużo, aby móc się zrealizować. Jednak prawdziwi pasjonaci potrafią tak gospodarować swoim czasem, by starczyło go na wszystko.

Sądzę, że dobrze się stało, iż w stronę czytelnika została skierowana tego typu oferta wydawnicza, ukazująca realizowanie się określonej zbiorowości ludzi jednej grupy zawodowej w działalności społecznikowskiej. Nie zawaham się użyć w tym przypadku określenia „zawodowy matecznik kultury”.

Idąc dalej tym tropem, uważam, że w każdej innej znaczącej grupie zawodowej są i byli ci, którzy swoją działalnością i patriotyczną postawą wpływali na pomnażanie dzieł kultury regionalnej i złotymi zgłoskami zapisali się na kartach historii. Może warto byłoby uruchomić również zawodowe mateczniki?

Na koniec trzeba zauważyć, jakże mrówczą pracę wykonał dr Maciej Andrzej Zarębski, zbierając i kompletując uzyskany materiał w formie książkowej. Jest to znakomite jego dzieło, dzięki któremu możemy patrzeć na lekarza nie tylko jak na człowieka, który nas leczy, ale także na kogoś, kto coś konkretnego robi na rzecz nas wszystkich zamieszkujących naszą małą ojczyznę.

Z pewnością wielu Czytelników byłoby zdziwionych, jakimi pasjonatami byli ci, którzy dbali o nasze zdrowie. Lektura sama w sobie jest ciekawa i zajmująca, godna polecenia.

Lucyna Kukomska

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 5/2015