W Białymstoku będzie centrum symulacyjne

Centrum Medycyny Symulacyjnej, gdzie studenci będą mogli ćwiczyć leczenie na symulatorach, zamiast na prawdziwych pacjentach, zbuduje Uniwersytet Medyczny w Białymstoku. Pozwoli to udoskonalić praktyczne kształcenie młodych lekarzy, dentystów czy położnych.

Foto: www.umb.edu.pl

Uczelnia dostanie na ten cel blisko 21,3 mln zł w ramach umowy podpisanej w ostatnich dniach w ministerstwie zdrowia na wyposażenie centrum oraz cykl szkoleń w kraju i za granicą dla kadry, która będzie kształcić studentów na symulatorach. Projekt i budowę budynku centrum sfinansuje sama uczelnia, będzie to kosztowało ok. 10 mln zł – poinformował PAP prorektor Uniwersytetu Medycznego ds. studenckich prof. Adrian Chabowski.

Już wybrano firmę, która będzie to realizować. Centrum powstanie w sąsiedztwie obu szpitali klinicznych w Białymstoku (dla dorosłych i dziecięcego) oraz obiektu wydziału nauk o zdrowiu uczelni. Będą z niego korzystać przyszli lekarze, stomatolodzy, pielęgniarki i położne. Budowa ma się wkrótce rozpocząć, obiekt ma być gotowy jesienią 2017 r.

W centrum znajdą się symulatory, fantomy i inne tego typu urządzenia, na których w symulowanych, realnych sytuacjach studenci będą się uczyć np. przeprowadzać endoskopowo operację, odbierać poród, odpowiednio reagować na schorzenia kardiologiczne, wykonywać wkłucia i podkłucia, szyć chirurgicznie rany.

„To nie tylko symulatory medyczne. Będą również pokoje do egzaminów praktycznych z całym systemem audiowizualnym tak, żebyśmy mogli nagrać prawidłowe lub nieprawidłowe reakcje zespołu osób pracujących nad danym pacjentem, poszkodowanym” – powiedział prof. Chabowski. Prorektor podkreśla, że symulatory znacznie ułatwiają młodym, przyszłym medykom praktyczną naukę zawodu. Podał przykład nauki intubacji.

„Ilu takich pacjentów musimy dostarczyć do intubacji? Ile razy student ma szanse intubować, wykonać to sam na żywym człowieku. Jest to ograniczona w pewnym sensie ilość. Centrum symulacji daje nieograniczoną możliwość wykonania takich procedur. Co więcej, jest to dużo większe bezpieczeństwo pracy” – powiedział Chabowski.

Dodał, że coraz więcej pacjentów w szpitalach nie wyraża zgody na badanie przez studentów, tym bardziej centrum symulacji to więcej możliwości nauczania w praktyce. Podkreślił, że danemu symulatorowi można „zadać” do realizacji sekwencję konkretnych zdarzeń, łącznie z komplikacjami, które realnie mogą wystąpić, a nawet takie, które występują rzadko, a student musi odpowiednio na nie reagować. Postępowanie studenta można od razu ocenić, czy stosuje właściwe leczenie czy też nie i zaingerować w leczenie.

W ramach projektu kadra białostockiej uczelni przejdzie odpowiednie szkolenia w kraju i zagranicą. Projekt zakłada również mentoring. Kilkuosobowe grupy studentów kierunku lekarskiego będą wybierać mentorów, pod kierunkiem których będą pracować.

– Planujemy stworzyć bazę scenariuszy związanych z różnymi pacjentami symulowanymi. Po zakończeniu projektu uczelnia chce „zatrudniać” pacjentów, którzy będą się uczyć symulowania konkretnych chorób, a studenci będą mieli za zadanie prawidłowo zebrać wywiad, prawidłowo zbadać tego pacjenta, postawić diagnozę, zaproponować leczenie – powiedział Chabowski.

Prorektor Chabowski podkreśla, że wiele uczelni medycznych w Polsce dysponuje centrami symulacji medycznej, które są wyposażone w różnym stopniu i w różnych zakresach. Największe działa w Katowicach. Białostocka uczelnia dysponuje również niektórymi symulatorami, np. karetki pogotowia, inne, np. fantomu rodzącej – pokazywano przy okazji festiwali nauki, ale nie jest to – jak mówi prof. Chabowski – wszechstronna baza. Centrum pozwoli to zmienić.

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *