Czy tak ma wyglądać stomatologia? Hiszpańska nauczka z sądem w tle

Jednym z najciekawszych elementów posiedzeń Światowej Federacji Dentystycznej (FDI) oraz jej Europejskiej Regionalnej Organizacji (ERO) jest możliwość zapoznania się z informacjami nt. sytuacji stomatologii w innych państwach, podzielenia się doświadczeniami, omówienia bieżących problemów.

Foto: pixabay.com

Podczas ostatniej sesji plenarnej ERO prezes hiszpańskiej Naczelnej Rady Lekarsko-Dentystycznej dr Reino zreferował zgromadzonym problem, jaki pojawił się w Hiszpanii i może wystąpić również w innych krajach. Dr Reino przedstawił aktywność firmy iDental, określając ją jako „największy skandal stomatologiczny na świecie”.

iDental, założona w 2014 r., prowadziła tzw. tanie przychodnie stomatologiczne (24 w całej Hiszpanii – niektóre miały powierzchnię blisko 10 000 m kw.), które obsługiwały łącznie ponad 350 000 pacjentów.

Opierano się na bardzo agresywnej kampanii reklamowej oraz na sugerowaniu pacjentom, że firma oferuje świadczenia o obniżonych kosztach na podstawie subsydiów i porozumień z organizacjami publicznymi, pozarządowymi oraz finansowymi, dzięki którym może udzielać osobom niezamożnym pomoc stomatologiczną ze znacznym upustem cenowym.

Firma lansowała się m.in. jako „Dentyści z sercem” czy „Implanty za 12,95 EUR miesięcznie”. Pacjenci uzyskiwali świadczenia niewłaściwej jakości, szczególnie w zakresie implantologii, a w pewnym momencie pozostali bez dalszej opieki ze względu na bankructwo grupy iDental wiosną tego roku, co doprowadziło w ciągu zaledwie 4 lat do bardzo dużej liczby poszkodowanych pacjentów (problemy finansowe i zdrowotne) oraz zwolnienia ponad 3000 pracowników.

Stąd protesty w Hiszpanii pod hasłem „bez zębów i bez pieniędzy”. Aktualnie trwają liczne postępowania karne i cywilne.

Policja przeszukała przychodnie iDental, zabezpieczając dokumentację medyczną, trwają ustalenia, czy pacjentami opiekowały się osoby niewykwalifikowane, czy stosowano materiały niespełniające wymogów. Sprawa jest, jak lubią mówić prokuratorzy, „rozwojowa” i pewnie jeszcze różne fakty ujrzą światło dzienne. Dobrze wiemy, że co jakiś czas, również w Polsce, pojawiają się nierzetelne przedsięwzięcia gospodarcze, oszustwa, czasem na dużą skalę, której ofiarą padają liczne grupy osób.

Dotychczas jednak nie dotyczyło to stomatologii, co jak pokazuje przykład hiszpański, może się zdarzyć. Zwłaszcza przy tak  niskich nakładach NFZ na opiekę dentystyczną, jakie mamy w Polsce. W 2014 r. udział publicznych środków wynosił 21 proc., natomiast w 2020 r. wydatki publiczne mają zmaleć do 14 proc., jak podaje PMR w „Prognozach rozwoju na lata 2015-2020”. Trudno nie przyznać, że jest to kwestia mająca duże znaczenie dla naszego zawodu.

Ożywiona dyskusja, jaka miała miejsce po wystąpieniu dr. Reino, pokazała, że problem jest dobrze znany także w innych krajach Europy, choć może nie na taką skalę jak w Hiszpanii.

Wskazywano, że przyczyną tej sytuacji jest rosnąca deregulacja w zakresie wykonywania zawodu i prowadzenia działalności leczniczej w UE. W krajach, gdzie rośnie liczba lekarzy dentystów, zmienia się ich podejście do wykonywania zawodu – wielu młodych nie chce podejmować indywidualnej działalności na własne ryzyko, nie chce pracować na pełny etat i stąd chętniej zatrudniają się w tego rodzaju podmiotach prowadzonych przez firmy o typowo komercyjnym nastawieniu.

To są problemy, z którymi nie musieliśmy się w takim stopniu zmierzać wcześniej. Hiszpanie, podejmując walkę z iDental, podkreślali, że stomatologia polega na udzielaniu świadczeń zdrowotnych, a nie dóbr konsumpcyjnych; stomatologia potrzebuje lekarzy dentystów, a nie sprzedawców uśmiechu; stomatologia opiera się na zasadach etyki zawodowej, a nie na klauzulach pożyczek bankowych.

Zdrowie we wszystkich jego aspektach musi być chronione, bronione też przez urzędników publicznych, a nie pozostawione w rękach ludzi pozbawionych skrupułów i spekulantów.

ERO odniosła się do tego problemu, przyjmując rezolucję w sprawie inwestowania podmiotów nastawionych na zysk w stomatologii i zakładania przez nie przychodni. Takie podmioty stwarzają ryzyko dla pacjentów poprzez możliwość wpływania na decyzje terapeutyczne, jakość świadczeń, możliwość wyboru lekarza, a także sprzyjają nadmiernemu, nieuzasadnionemu medycznie leczeniu. Liczę, że ten dokument będzie wykorzystywany jako jeden z naszych argumentów w tej sprawie.

Anna Lella
Prezydent Europejskiej Regionalnej Organizacji Światowej Federacji Dentystycznej (ERO-FDI)

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.