Stentgraft przez koniuszek serca po raz pierwszy w Polsce (wideo)

Lekarze Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II w Krakowie wykonali pierwszy w Polsce zabieg przezkoniuszkowej implantacji stentgraftu do aorty piersiowej. Pacjentka trafiła do szpitala w bardzo ciężkim stanie i niemożliwa była operacja metodą standardową.

Foto: archiwum

Zadania podjął się wielospecjalistyczny zespół w składzie: Robert Sobczyński (kardiochirurg), Jarosław Trębacz (kardiolog interwencyjny), Mariusz Trystuła i Marek Kazibudzki (chirurdzy naczyniowi), przy wsparciu zespołu anestezjologicznego kierowanego przez Roberta Musiała. Zabieg przeprowadzono w Oddziale Chirurgii Naczyń z Pododdziałem Zabiegów Endowaskularnych krakowskiej placówki.

Inaczej niż zwykle

U chorej przyjętej w trybie pilnym zdiagnozowano obecność dużego, objawowego, podejrzanego o pęknięcie tętniaka aorty piersiowej zstępującej, uciskającego na serce i płuca. Ponadto pacjentka miała m.in. niedrożne, wykrzepione tętnice biodrowe i aortę brzuszną oraz była bardzo obciążona kardiologicznie i oddechowo.

 

– Niedrożność aorty brzusznej uniemożliwiała nam wszczepienie stentgraftu do aorty piersiowej standardową drogą, wykorzystywaną przez chirurgów naczyniowych, czyli od strony tętnic udowych, biodrowych i aorty brzusznej. Nie mogliśmy też wykonać operacji otwartej przez aortę brzuszną, bo pacjentka była w bardzo złym stanie ogólnym, z frakcją wyrzutową serca na poziomie 25 proc. Trzeba było działać inaczej – tłumaczy Mariusz Trystuła.

Z pomocą przyszedł zespół kardiochirurgiczno-kardiologiczny. – Wykorzystaliśmy ich ogromne doświadczenie w przezkoniuszkowej implantacji zastawek aortalnych TAVI. To była jedyna możliwa opcja dojścia, którą można było spróbować wszczepić stentgraft – dodaje Mariusz Trystuła.

 

Kluczowy moment

Lekarze nie mieli wiele czasu na przygotowania. Do zabiegu doszło w dwa dni od przyjęcia kobiety na oddział. Jak wyglądała operacja? – Stentgraft musiał przejść przez koniuszek i lewą komorę serca, zastawkę aortalną, aż do aorty piersiowej zstępującej. Po drodze czekały na nas wszczepione w przeszłości protezy naczyniowe w aorcie i łuku aorty, ponadto tętnice w wielu miejscach były niedrożne, a tkanki osłabione. Newralgiczne było odpowiednie przygotowanie koniuszka. Musiałem wypreparować to miejsce i założyć specjalne szwy, co miało zabezpieczyć drogę wejścia stentu i zapobiec rozległemu krwotokowi. Niestety serce pacjentki było w zrostach, granice anatomicznie zatarte. Nie przypominam sobie tak skomplikowanej preparacji koniuszka. To był trudny moment – opowiada Robert Sobczyński.

– Wyzwaniem była także sama implantacja stentu, bo ze względu na niedrożność tętnic udowej i promiennej nie mogliśmy wprowadzić tamtą drogą cewników, za pomocą których moglibyśmy podawać kontrast i obserwować miejsce osadzenia protezy. Trzeba było założyć cewniki i podać kontrast przez koniuszek serca, a następnie koledzy chirurdzy zaimplantowali stentgraft, kierując się markerami kostnymi – dodaje Robert Sobczyński.

Przekraczanie granic

Lekarze przyznają, że podjęli ogromne ryzyko, ale zdecydowali się na nie, bo istniało bezpośrednie zagrożenie życia i bez interwencji chora na pewno by nie przeżyła. – Uznaliśmy, że lepiej podjąć tę próbę, niż nie robić nic. Na szczęście operacja przebiegła pomyślnie – przyznaje Mariusz Trystuła.

– Koledzy chirurdzy naczyniowi na co dzień wszczepiają stentgrafty aorty piersiowej, ja z drem Robertem Sobczyńskim implantujemy przezkoniuszkowe zastawki aortalne. Dzięki połączeniu naszych umiejętności i dostępowi do wysokiej klasy sprzętu udało się przeprowadzić ten zabieg. Dokonaliśmy czegoś, co osobno byłoby nie do zrealizowania – podkreśla Jarosław Trębacz. Według danych zebranych przez krakowski szpital, dotychczas w piśmiennictwie światowym opisanych zostało tylko dziewięć tego rodzaju zabiegów, z czego żaden z naszego kraju.

Lidia Sulikowska

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.