Wczoraj i jutro. 30-lecie reaktywowania samorządu lekarskiego

Mija 30 lat od reaktywowania samorządu lekarskiego. W izbach okręgowych rozpoczęły się obchody tej ważnej rocznicy. Jako pierwsza uroczystą galę zorganizowała Śląska Izba Lekarska.

Foto: Mariusz Tomczak

– Co należy zmienić, aby samorząd lekarski był liderem postaw obywatelskich lekarzy? – pytał prezes NRL Andrzej Matyja podczas uroczystej gali, która odbyła się 21 września w Katowicach.

Jak podkreślił, zaproszenie na galę przyjął z radością nie tylko jako prezes NRL, ale przede wszystkim jako „sąsiad”, wszak wywodzi się z Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie.

Zdaniem prof. Andrzeja Matyi okrągła rocznica reaktywowania izb lekarskich powinna skłaniać lekarzy i lekarzy dentystów nie tylko do wspomnień i podsumowań, ale także refleksji nad tym, czy spełniły się marzenia twórców odrodzonego samorządu.

– Musimy zastanowić się nad sprawami, którymi zajmowaliśmy się przez 30 lat, które z nich zachować i pielęgnować, i w jaki sposób przełożyć je na XXI wiek – mówił prof. Andrzej Matyja do ponad tysiąca lekarzy, którzy w sobotnie popołudnie pojawili się w siedzibie Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach.

– Chcieliśmy świętować 30-lecie odrodzenia samorządu lekarskiego w jak najszerszym gronie, nie tylko z lekarzami, którzy na co dzień są związani z samorządem – powiedział prezes ORL w Katowicach Tadeusz Urban. W swoim wystąpieniu zwrócił uwagę na to, że lekarska samorządność, czyli autonomia i niezależność, jest wielką wartością dla całego środowiska.

– Na przykład Kodeks Etyki Lekarskiej został uchwalony dla lekarzy przez lekarzy. Skargi dotyczące naruszenia zasad etyki czy błędów w sztuce rozpoznają lekarze, eksperci w danych dziedzinach. Prawo wykonywania zawodu jest przyznawane kolegialnie lekarzom przez grupę lekarzy – wyliczał prezes Tadeusz Urban. Dodał, że dzięki samorządowi lekarze podnoszą swoje kwalifikacje oraz mogą liczyć na pomoc w trudnych sytuacjach losowych.

– Tradycja pokazuje, że potrafimy być samorządni. Historia uczy, że samorządność można stracić, dlatego należy o nią po prostu dbać – podkreślił prezes ORL w Katowicach. O wysiłku wielu lekarzy opowiada przygotowany specjalnie na sobotnią uroczystość film zatytułowany „Odrodzenie”. Pięciu przewodniczących i prezesów Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach: Zygfryd Wawrzynek, Wojciech Marquardt, Maciej Hamankiewicz, Jacek Kozakiewicz i Tadeusz Urban, przybliża w nim wyzwania i problemy, z jakimi przyszło im się zmierzyć, kiedy stali na czele Śląskiej Izby Lekarskiej, a także sukcesy, jakie osiągnęli.

Podczas części oficjalnej lekarzom i lekarzom dentystom zostały wręczone odznaczenia państwowe nadane przez prezydenta Andrzeja Dudę, a kilkunastu członków ŚIL odebrało odznakę honorową „Za Zasługi Dla Ochrony Zdrowia” nadaną przez ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Złoty Krzyż Zasługi otrzymali: Janina Bić-Szudak, Joanna Bon-Bałazińska, Janusz Milejski, Beata Poprawa, Janusz Wołkowski, Ewa Żukowska-Szczechowska, Srebrnym Krzyżem Zasługi zostali odznaczeni: Jacek Gawron, Paweł Gucze, Leszek Jagodziński, Jarosław Markowski, Iwona Rogala-Poborska, Mariusz Wójtowicz, a Brązowy Krzyż Zasługi otrzymał Dariusz Gustowski.

Podczas uroczystości nagrody otrzymali laureaci konkursu fotograficznego „Zakochani w zawodzie lekarza”. – Nasza praca to nie zawsze pasmo sukcesów. Często musimy się mierzyć z porażką, niepowodzeniem, ze śmiercią – powiedziała laureatka I miejsca Elżbieta Radziszewska. Na zakończenie gali wystąpił Marcin Wyrostek z Orkiestrą Kameralną Miasta Jaworzna „Archetti”.

Mariusz Tomczak

Powiązane aktualności

Jeden komentarz

Skomentuj
  1. Avatar
    lekarz A. P. Lipiec
    Paź 19, 2019 - 03:27 AM

    Andrzej Piotr Lipiec
    internista-reumatolog
    http://www.wola-boga ojca.pl    

      Dotyczy; „Gazeta lekarska” (10|2019). List dr. Michała Kurowskiego reaktywującego przed 30 laty samorząd lekarski; „Mój (?) Samorząd po 30 latach”. Oto refleksja polemiczna ofiary tego  s o b i e p a ń s t w a…Proszę zamieścić mój list, może komuś drgnie serce, bo mogła mi umrzeć żona…tym bardziej, że zaginął nam syn. Ponadto moja sprawa trafiła na szczyt walki z wiarą katolicką! Przypuszczam, że prawnicy ukryli „mój przypadek” przed Panem Prezesem, a sprawa trafi, ale już z Ministerstwa Sprawiedliwości…

                                                                                  Proszę Państwa! 

         Wszystko jest fałszywe w naszym samorządzie lekarskim, który powinien być skasowany. Oto dowód; aktualnie pismo do Ministerstwa Sprawiedliwości.  Dotyczy; wieloletniej krzywdy (trwającej dotychczas od końca roku 2007), a będącej wynikiem obrony naszej wiary oraz krzyża Pana Jezusa. Łaskę wiary mam od 1989 r. a tak się stało, że na starą trasę E7 przewrócił się krzyż. Sprawiłem jego podniesienie i od tego czasu opiekuję się tym miejscem.

        W 2007 roku w TV Trwam był trzyodcinkowy reportaż o koledze lekarzu, który taki krzyż ściął bez zezwolenie (Kaszuby), ludzie płakali, postawili nowy (poza jego działką) z którym także walczył. Ponieważ w internecie trwały niewybredne ataki na naszą wiarę 04 października 2007 napisałem prośbę do AM w Gdańsku – o poskromienie jego wyczynów – z powiadomieniem Naczelnej Izby Lekarskiej. W odwecie zastosowano wobec mnie sowiecką psychuszkę;

    1.  Zaoczne rozpoznanie choroby. Prezes NIL Konstanty Radziwiłł napisał sam do siebie, ponieważ był wówczas jednocześnie wiceprezesem OIL w W-wie przy Puławskiej 18 (syg. tego pisma; NRL/ZRP/EJ/9441934/2007), że trzeba komisyjnie zbadać stan mojego zdrowia psychicznego! Za to złe sprawowanie został odznaczony, nauczał o etyce, a nawet głosił kazania w TV Trwam!

    2. Okręgowa Rada Lekarska wykazała się niezwykłą sprawnością; zaocznie powołano komisję lekarską ds. orzeczenia o mojej zdolności do wykonywania zawodu lekarza (uchwała nr 1143/R-V/07/poufne z dnia 19 października 2007 r.).
       Nie wezwano mnie i już drugi raz stwierdzono zaocznie, że jestem chory psychicznie. Brał w tym udział kol. Ładysław Nekanda – Trepka, który aktualnie jest członkiem Naczelnej Rady Lekarskiej.

    3. W terminie odwołałem się od tej uchwały do Naczelnej Rady Lekarskiej wskazując, że jest niezgodna z zasadami etyki lekarskiej…
       Nie wezwano mnie na posiedzenie Naczelnej Rady Lekarskiej, ale odpowiedziało Prezydium NRL (uchwała nr 35/07/V-pouf. z 07 z grudnia 2007 r.), że podziela podejrzenie, że jestem niezdolny do wykonywania zawodu lekarza ze względu na stan zdrowia. To już trzecie zaoczne rozpoznanie choroby psychicznej!

    4.  Podczas trwania odwołania – od uchwały Prezydium NRL nr 35/07/V-pouf. z 07 z grudnia 2007 r. do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego – wezwano mnie na badanie przez powołaną komisję lekarską – podkreślając prawomocność uchwały nr 1143/R-V/07.
        Posiedzenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie odbyło się dopiero 9 maja 2008 r. (Sygn. akt VII SA/Wa 242/08), a ja już byłem „zbadany” 25 stycznia 2008 r.!

    5.  Komisja lekarska z dniu 25 stycznia 2008 r. miała nieprawidłowy skład (wg art. 12 ust. 1 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 (Dz.U. z 2005 r. nr 226, poz 1943) oraz rozporządzeniem MZiOS z dnia 11 maja 1999r (Dz.U. nr 47, poz 479). 
       Tylko przewodniczący może reprezentować samorząd lekarski, a lekarka Wiesława Sokołowska-Rucińska była członkiem ORL III kadencji i delegatką na IV Zjazd Lekarzy. Mogła mnie badać tylko lekarka Celina Brykczyńska.
      Nie poinformowano mnie, że mogę przybyć z mężem zaufania. Po rozmowie przypominającej zakładanie historii choroby komisja powinna skierować mnie do odpowiedniej placówki ze wskazanym lekarzem i ustaloną wizytą. Wysłano mnie „w Polskę” z zaleceniem „leczenia się” nie wiadomo na co i gdzie?
       Straciłem wiele czasu i pieniędzy, bo nikt nie chciał mnie przyjąć (korporacja psychiatrów działa jak mafia). Odkryłem istnienie pełnomocnika ds. zdrowia lekarzy (psychiatra), ale dr Bohdan Woronowicz, mimo umówionej wizyty nie chciał mnie przyjąć.
       Później dr Jolanta Charewicz stwierdziła, że mogę pracować, ale nagrano nasze spotkanie i do jej pracy wysyłano anonimy z treścią rozmów. Nabrała się na to i zapytała telefonicznie dlaczego to czynię? Nigdy w życiu nie napisałem żadnego anonimu…

    6.  Wojewódzki Sąd Administracyjny 9 maja 2008 r. rozpoznał moją skargę na uchwałę Naczelnej Rady Lekarskiej z dnia 7 grudnia 2007 r. nr 35/07/V. To oszustwo, bo uchwałę podjęło Prezydium NRL!
       Sąd skargę oddalił, nie widziano nic dziwnego w zaocznym procesie, a nawet potwierdzono, że jestem chory na co wskazywały pisma. Zdziwiono się, że w czasie odwołania na powołanie komisji lekarskiej…już mnie zbadano 25 stycznia 2008 r. „jednocześnie pozostając nadal przy wykonywaniu zawodu”.

    7. Kontrolna komisja lekarska w dniu 16 czerwca 2008 r. z powodu niedopełnienia leczenia psychiatrycznego podtrzymała diagnozę wydaną w dniu 25 stycznia 2008 r. Decyzję podjęto bez obecności przewodniczącego kol. Medarda Lecha, który zbadał mnie 24 lipca 2008 r. „ale już bez udziału zainteresowanego”!
        Mimo tego wystąpiono z wnioskiem do Okręgowej Rady Lekarskiej o zwieszenie mi pwzl 2069345! W tym czasie miałem zezwolenie na pracę od psychiatry upr. do badań pracowników (do 11 2008) oraz lekarza badającego nas okresowo (do 12.2010)!

    8.  Ponownie nie wezwano mnie na posiedzenie ORL w dniu 29 sierpnia 2008 r. (moje prawo), a wówczas poinformowałbym członków ORL o przestępstwie komisji lekarskiej i jej fałszywego przewodniczącego Medarda Lecha, który zarazem pełnił funkcję szefa Komisji Etyki Lekarskiej!
       Na tym posiedzeniu podjęto zaoczną uchwałę nr 675/R-V/08/Poufne ORL w sprawie zawieszenia mi pwzl o numerze seryjnym AC 084508 wydanego 06-05-2002 z bezzwłocznym jego zwrotem i wpisaniem mnie do Centralnego Rejestru Ukaranych! Stało się to w czasie odwołania do Naczelnej Izby Lekarskiej!

    9.  Po przestępczym zawieszeniu mi pwzl prezes NIL na moją prośbę powołał komisję lekarską „niezależną” składającą się…z samych funkcjonariuszy samorządu lekarskiego. To było wielkie chamstwo i robienie sobie żartów z prawa.

    10. W 2018 roku wystąpiłem o unieważnienie w/w przestępczych uchwał wskazując na zastosowanie psychuszki, ale 5 września 2018 roku nie zaproszono mnie na na salę (moje prawo), sterczałem na korytarzu. 
       Nie podeszła do mnie Rzecznik Praw Lekarzy, która w obecności prawnika otrzymała całą dokumentację. Jeszcze raz podjęto prawomocną uchwałę Okręgowej Rady Lekarskiej nr 84/R-VIII/18/ poufne z dnia 5 września 2018 r. powołującą komisję lekarską złożoną z koleżanek, które uczestniczyły w napadzie na mnie.

    11.  Ponowiłem prośbę na piśmie, ale brak odzewu…

       Zostałem pozbawiony praw ludzkich, obywatelskich (Konstytucja) oraz związanych z zawodem (ustawa o Izbach Lekarskich, zawodzie lekarza, a także o ochronie życia psychicznego). Nierząd Lekarski ma kłopot, ponieważ nie umarłem…

       Przez 10 lat specjalnie pisałem o pomoc do różnych instytucji (RPO, RPP, Ministerstwo Zdrowia, Sejmowa Komisja Zdrowia, Senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, Naczelny Rzecznik Praw Lekarzy w NIL, itd.), aby udowodnić, że mamy państwo papierowe. Nie wiem jak określić to – dalej trwające – działanie kolegów lekarzy, Polaków i katolików…
                                                                                                                                                                     Z poważaniem
                                                                                                                                         

    ODPOWIEDZ

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.