Spójrzmy na dobro pacjenta. Młoda lekarka o pomyśle resortu zdrowia

Szanowna redakcjo! Chciałam przekazać niepokój, który podziela także wiele moich koleżanek i kolegów dotyczący ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty.

Foto: pixabay.com

Wszyscy widzą, że w szpitalach jest coraz więcej osób, które uzyskały dyplom lekarski na Ukrainie, Białorusi albo w jakimś egzotycznym państwie, gdzie poziom kształcenia jest po prostu żenująco niski.

Cieszę się, że to Państwo opisaliście, bo może w końcu ktoś zacznie bardziej patrzeć na dobro pacjentów, którymi są czasami nasi rodzice i bliscy, że osoby wykształcone w innym systemie po prostu nie są w stanie często pomóc, brakuje im wiedzy i umiejętności, a nawet komunikatywnej znajomości języka. Pracuję w dużym szpitalu wojewódzkim z takimi osobami, a każdy, z kim o tym rozmawiam, ma podobne zdanie.

Pozdrawiam i przepraszam, że piszę anonimowo.

Lekarka rezydentka

Komentarz

Problem poruszony w Pani liście, który w poprzednim numerze tylko zasygnalizowałem, często jest przedmiotem rozmów między lekarzami. Wiem to od wielu z nich, nie tylko najmłodszych stażem, z którymi rozmawiałem w ciągu ostatnich lat.

Znamienne, że w tej sprawie sporo osób nie chce wypowiadać się pod imieniem i nazwiskiem, co wydaje się budzić lekki niepokój. To trochę temat tabu.

Warto zaznaczyć, że w przygotowanie założeń, a następnie projektu nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, zaangażowało się wiele osób (zmiany tej ustawy nigdy nie próbowano dokonać przy tak szerokiej współpracy środowiska lekarskiego) i w dokumencie przekazanym ministrowi zdrowia Łukaszowi Szumowskiemu nie było kontrowersyjnych zapisów dotyczących absolwentów medycyny z krajów nienależących do UE.

Było za to wiele innych, korzystnych dla obywateli RP, ale wyparowały, choć projekt liczy ok. 140 stron maszynopisu. Wiele wskazuje na to, że w najbliższych tygodniach możemy być świadkami burzliwego sporu między stroną rządową a rzeszą zawiedzonych lekarzy, którzy nie spodziewali się tego, co jesienią stało się z projektem nowelizacji. To właśnie ten wykastrowany z wielu pomysłów projekt, po kosmetycznych poprawkach, 7 stycznia przyjęła Rada Ministrów, tym samym nie traktując serio problemów poruszonych w Pani liście.

Rozczarowania nie ukrywa m.in. prezes NRL, który w liście do lekarzy i lekarzy dentystów [publikujemy go TUTAJ] stwierdził, że zarówno tryb prac nad tym projektem, jak i jego obecny kształt, są dalekie od oczekiwań środowiska, a poważne kontrowersje wzbudza dodanie nowych, nieprzewidzianych w pierwotnych założeniach, przepisów dotyczących obniżenia wymogów uzyskania PWZ i PWZLD przez osoby posiadające dyplom wydany poza UE.

Mimo ogromnej liczby uwag zgłoszonych do projektu, zresztą nie tylko przez NRL, nie odbyła się konferencja uzgodnieniowa. Niezależnie od tego, co wkrótce zrobią parlamentarzyści, „Gazeta Lekarska” będzie trzymała rękę na pulsie, nie tylko informując o tym, co stanie się z nowelizacją kluczowej dla lekarzy ustawy, ale również przybliżając przewidywane skutki jej wejścia w życie. Także te, o których Pani Doktor i inni lekarze, mówią nam, prosząc o anonimowość.

Mariusz Tomczak, dziennikarz „Gazety Lekarskiej”

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.