15 czerwca 2024

Co dwie głowy, to nie jedna

W przyszłym roku obchodzimy 100-lecie samorządu lekarskiego w Polsce. Kolejny jubileusz ma pokazać przedwojenne korzenie izb, opisać dekady wyrwane z socjalistycznego kalendarza i zmusić do refleksji. Wśród wielu pytań o przyszłość, podstawowe brzmi: co dalej?

Jadwiga Mysiak „Co dwie głowy, to nie jedna”

W imponującej galerii autorstwa Jadwigi i Stanisława Mysiaków (lekarz dentysta z Komisji Kultury NRL), spośród wielu obrazów, moją uwagę przykuł portret głowy o dwóch twarzach. I od razu pomyślałem o wciąż niezatartej rysie, która towarzyszy naszemu zdublowanemu środowisku.

„Stomatologia jest integralną częścią medycyny – pisałem w zbiorze esejów „Ecce Medicus”. – Lekarz dentysta, podobnie jak inni specjaliści, wykonuje swoje zadania w oparciu o takie same kanony diagnostyki, leczenia i zasad etycznych. Dentystyka niczym soczewka skupia problemy ochrony zdrowia – od epidemiologicznych po cywilizacyjne. Gabinet stomatologiczny to coraz częściej laboratorium i sala operacyjna jednocześnie. Stereotyp zawodu rzemieślniczego, dawniej wręcz kuglarskiego, szczęśliwie i bezpowrotnie zaciera się wraz z wprowadzaniem nowoczesnych technik zabiegowych, endoskopii i radioobrazowania. Zęby są pierwszym świadectwem zdrowia – prawidłowej profilaktyki, higieny i żywienia. Czujna obserwacja jamy ustnej prowadzi do rozpoznania chorób ogólnoustrojowych. Nie zawsze jednak stomatolodzy uznawani byli przez szeroko pojęte środowisko lekarskie za lekarzy w pełnym tego słowa znaczeniu. Jeszcze przed II wojną światową kształcenie dentystyczne, a także organizowanie się w samorządach zawodowych, były odrębne. Echa minionych wieków wracają razem z dyskusją o izbowej autonomii lekarzy dentystów. Stałym postulatem jest możliwość zatrudnienia lekarza przez lekarza w gabinecie prywatnym. Co kilka lat podnoszą się głosy o separacji. Stomatologia jest nadal sztuką konsekwentnie niedocenianą i niedofinansowaną przez państwo”.

Lekarze dentyści stanowią 22 proc. wszystkich lekarzy polskich. W działalności samorządowej jesteśmy, w moim odczuciu, nie do odróżnienia, a mimo to co kilka lat, z mniejszą lub większą siłą, w rozmowach kameralnych i na forum, w ostrej wymianie internetowych listów, oświadczeniach i stanowiskach komisji stomatologicznych, głowę wspólnej korporacji ostro przecina brzydka zmarszczka konfliktu. Każda z twarzy łypie jednym okiem, testując, czy nadszedł już czas wielkiej schizmy. Współinicjatorem powołania samorządu zawodowego lekarzy i lekarzy dentystów w 1989 r. był Włodzimierz Józefowicz, członek Naczelnej Rady Lekarskiej I kadencji, określany mianem „wizjonera”. Pomysły organizacyjne i szkoleniowe doktora wyprzedzały epokę. Przygotowując się zatem do świątecznej „gali stulatków”, warto nie tylko pomyśleć o odznaczeniach, ale także o autorytetach, których mądrość staje się niezbędna w nadaniu nowego kierunku machinie izb lekarskich. Przed nami znów pytania najprostsze. Definicja samorządu w zmieniającej się rzeczywistości. Wizerunek wewnętrzny, wciąż podważany. Reprezentacyjność różnych interesów, która czasem staje się źródłem dzielącej niezgody i wypierania problemów. Skuteczność marki NIL w rozmowach z władzą. Wizja wspólnoty wielu głów, które pracują dla dobra medycyny i satysfakcji z powołania do zawodów.

Jarosław Wanecki, pediatra, felietonista