12 kwietnia 2024

Co z tą składką

Zawsze trzeba mieć na uwadze, że przede wszystkim jesteśmy lekarzami, a decyzje, które podejmujemy, mają służyć wykonywaniu tego zawodu i umacnianiu jego pozycji w społeczeństwie. Z Leszkiem Dudzińskim, przewodniczącym Komisji Finansowo-Budżetowej Naczelnej Rady Lekarskiej, rozmawia Lucyna Krysiak.

Leszek Dudziński. Foto: Marta Jakubiak

Uchwałą XII Krajowego Zjazdu Lekarzy od 1 lipca tego roku wysokość odpisu finansowego na rzecz NIL wynosi 15 proc. od kwoty składek, które wpłynęły na konta w okręgowych izbach lekarskich w poprzednim miesiącu kalendarzowym. Na czym polega istota tej zmiany i jakie to będzie miało przełożenie na budżet NIL?

– Dotychczas odpis na rzecz NIL odprowadzało się od składki należnej, obecnie jest ona częścią składki zebranej w danym miesiącu. Różnica jest więc zasadnicza. Trudno na razie wyrokować, w jakim stopniu nowy mechanizm ustalania składki wpłynie na budżet NIL, ponieważ nie wiemy, o jakich kwotach mówimy i czy sposób ten jest lepszy od poprzedniego, ale na pewno należy liczyć się ze zmniejszeniem środków finansowych w budżecie Naczelnej Izby Lekarskiej. Wszystko stanie się jasne dopiero po kilku miesiącach.

Nowy sposób odpisu na rzecz NIL wzbudza wiele emocji w środowisku lekarskim, także wśród członków Naczelnej Rady Lekarskiej…

– I nie ma się czemu dziwić, gdyż jest podszyty dyskusją na temat wysokości składki. Ten temat zawsze był trudny, ale nie uciekniemy od niego. Część środowiska jest za tym, aby podwyższyć składkę do 60 zł, część jest temu zdecydowanie przeciwna. Z decyzją należy poczekać do czasu, kiedy będzie więcej danych na temat skutków wprowadzenia nowego sposobu odpisu finansowego na rzecz NIL. Jest już wyłoniony specjalny zespół wywodzący się z członków Konwentu Prezesów, który wspólnie z Komisją Finansowo-Budżetową NIL przyjrzy się temu bliżej, aby decyzje w tej sprawie były poparte konkretami. W sytuacji, kiedy górę zaczynają brać emocje, jest to najlepsze rozwiązanie.

Chodzi o to, aby na ten temat wypowiedzieli się prezesi okręgowych rad, skarbnicy. Trzeba jednak zaznaczyć, że także NIL ma ustawowo określone zadania i żeby je realizować, potrzebuje środków finansowych. Decyzje w sprawie składki muszą być więc wyważone i dalekie od populistycznych podtekstów. Znana jest w środowisku opinia, że samorząd nie robi nic, a tylko „przejada” członkowskie pieniądze i przeciwnikom podniesienia składki tego rodzaju opinie są bardzo na rękę. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę z tego, że poszerza się zakres zadań i działań podejmowanych przez NIL i koszty ich realizacji będą rosły. Rzecz w tym, by w transparentny sposób wskazać, na co wzrost przychodów będzie przeznaczony.

Na XII Krajowym Zjeździe Lekarzy delegaci wystosowali apel, aby NRL zajęła się też uproszczeniem zasad zwolnienia ze składki i to także będzie ważne przy opracowywaniu symulacji kosztów. Wiele głosów było za tym, aby procentowo naliczać składkę na samorząd lekarski, ale to jest proste wszędzie tam, gdzie są zawarte umowy o pracę i wynagrodzenia są stałe. W przypadku zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych, sprawa się komplikuje. W takich sytuacjach dochodów się nie ujawnia. Możliwe jest odniesienie do najniższego wynagrodzenia i tego rodzaju rozwiązanie jest brane pod uwagę, ale jeśli w zapisie znajdzie się możliwość waloryzacji składki.

Czy są powody, by się martwić, że w związku z wprowadzeniem zmian w odpisie składki na rzecz Naczelnej Izby Lekarskiej stabilność finansowa izby może być zachwiana?

– Samorząd istnieje od 25 lat, zdążył w tym czasie okrzepnąć i zgromadzić majątek, którym dysponują zarówno okręgowe izby, jak i naczelna. Nie ma więc zagrożenia co do płynności finansowej. Jeśli chodzi o NIL, miniony rok zamknął się zyskiem wynoszącym 298 tys. zł. Wprawdzie nie jest to kwota powalająca, pozwala spokojnie spać, realizować codzienne zadania, ale czy planować przyszłość? Można więc powiedzieć, że żadnego załamania nie widać, ale w sytuacji zmian zasad odpisu na NIL trudno będzie nam rozwijać nowe sfery działalności. Dopóki nie ustalimy, co z tą składką, stoimy przed wielką niewiadomą. A trzeba przypomnieć, że czas goni i już musimy opracowywać zasady konstruowania budżetu na rok 2015 i bez ustaleń, jaka będzie składka, to trudne przedsięwzięcie.

Na posiedzeniach komisji wyraźnie widać, że oczekiwania środowiska wobec izby są coraz większe, rodzą się nowe pomysły, zadania i potrzeba więcej pieniędzy. To od nich w dużej mierze zależy siła naszej korporacji, kreatywność i rozwój. W moim odczuciu właśnie nadszedł czas, aby te sprawy definitywnie rozstrzygnąć i uregulować. Oczywiście jeszcze wnikliwiej analizując wykonanie ubiegłego budżetu, bo na pewno są jeszcze takie obszary, gdzie można ograniczyć koszty, ale są takie rejony, choćby poprawa wizerunku samorządu lekarskiego czy odbudowanie zaufania społeczeństwa do lekarza, gdzie trzeba zainwestować.

Czy zawirowanie wokół odpisu i wysokości składki może pociągnąć za sobą konieczność przebudowania tegorocznego budżetu?

– Wprawdzie pojawiły się wydatki nie do końca zaplanowane, mam tutaj na myśli uroczystości związane z jubileuszem 25-lecia samorządu lekarskiego (wciąż dyskutujemy, jak podzielić się jednak kosztami z okręgowymi izbami), nie wydaje mi się, aby mogło dojść do jakiejś zapaści i konieczna była korekta budżetu. Nic nie jest jednak przesądzone, dopiero po podsumowaniu pierwszego półrocza będziemy wiedzieli, na czym stoimy.

Nie obawia się pan ciężaru odpowiedzialności i głosów niezadowolenia?

– Zadania Komisji Finansowo-Budżetowej NRL są szczegółowo określone – ocena bieżącego stanu finansów, wykonania budżetu i kształtowanie gospodarki finansowej na przyszłość. Szczególnie to ostatnie zadanie nie jest łatwe, ponieważ nie wszystko, co jest przedmiotem działania NIL, może się bilansować. Dlatego zawsze trzeba będzie rozważyć, co jest ważniejsze – pieniądze czy interes korporacji, za którym zawsze stoi interes każdego pojedynczego lekarza. Od kilku lat zarządzam uniwersyteckim szpitalem w Olsztynie, jestem skarbnikiem w Warmińsko-Mazurskiej Izbie Lekarskiej, z finansami mam więc do czynienia na co dzień i kwestia próby bilansowania przychodów z kosztami nie jest mi obca. W komisji będziemy więc wypracowywać propozycje, nie wykluczam, że mogą być one nowatorskie, może kontrowersyjne, ale decyzje zawsze będzie podejmowała Naczelna Rada Lekarska.

Oczywiście tam, gdzie w grę wchodzą pieniądze, ciężar odpowiedzialności jest duży, ale jestem dobrej myśli. Uważam, że rozstrzygając spory siłą argumentów, można wiele osiągnąć. Jedno jest pewne, trudno dziś sobie wyobrazić sprawnie funkcjonującą izbę bez infrastruktury – sekretarek, odpowiednich działów, prawników… a to są koszty. To funkcjonuje automatycznie, ale tak naprawdę wymaga ciągłej metamorfozy, ponieważ w zarządzaniu wiele się zmienia. Był czas budowania majątku, czas na outsourcing, rozwijania sfery dydaktycznej związanej z ustawicznym kształceniem – to wszystko pozwoliło nam znaleźć się w obecnym punkcie, ale droga była długa i wyboista.

Jaki kierunek działania przyjmie Komisja Finansowo-Budżetowa, jaka będzie jej rola w racjonalizowaniu wydatków na działalność NIL?

– Musimy być otwarci na zmiany, zarówno te zewnętrzne, jak i w naszych wewnętrznych strukturach, jednocześnie mając zawsze na uwadze, że przede wszystkim jesteśmy lekarzami i decyzje, które podejmujemy, mają służyć wykonywaniu tego wolnego zawodu, umacnianiu jego pozycji w społeczeństwie. Jesteśmy zobowiązani do tego, aby pomagać kolegom podnosić kwalifikacje, budować ich własne praktyki od początku rozpoczęcia ich kariery zawodowej. Myślę, że w obecnej rzeczywistości jest to najważniejsze. Nie możemy jednak zapominać, że przez ostatnie 25 lat, a więc od początku reaktywowania samorządu lekarskiego, sytuacja geopolityczna znacząco się zmieniła.

Wchodząc do Unii Europejskiej, otworzyliśmy się na świat, co jest korzystne dla całego środowiska i dla pojedynczego lekarza również. To dało możliwość skonfrontowania się z kolegami lekarzami wykonującymi ten zawód w świecie. Mam na myśli dostęp do nowoczesnych technologii i materiałów, wiedzy, co jest niezbędne, by rozwijać się naukowo, a także do zarabiania większych pieniędzy. Z satysfakcją należy zaznaczyć, że coraz więcej kolegów lekarzy decyduje się pracować na własny rachunek, a to z jednej strony daje wolność, z drugiej niezależność materialną. Oczywiście są jeszcze miejsca w Polsce, gdzie lekarzom żyje się gorzej, ale z perspektywą na poprawę. Należę do pokolenia, które pamięta jeszcze przychodnie rejonowe i wynagrodzenia, z których nie sposób było się utrzymać.

Nasze działania jako komisji powinny więc uwzględniać te aspekty, powinniśmy przewidywać, co przyniesie ze sobą życie i pod tym kątem planować oraz racjonalizować wydatki NIL. Po ostatnich wypowiedziach na posiedzeniach NRL być może jestem odbierany jako ten, który broni składki 40-złotowej, ale chodziło mi tylko o to, aby rada podejmowała decyzje po dogłębnym przeanalizowaniu sytuacji finansowej i okoliczności, które mogą zaistnieć. To są zbyt poważne sprawy, aby decyzje podejmować ad hoc.

A czy nie wydaje się panu, że właśnie zbyt pochopnie podjęto uchwałę na XII Krajowym Zjeździe Lekarzy w sprawie 15 proc. odpisu na NIL?

–Trudno to oceniać, natomiast na pewno nie do końca przewidziano legislacyjne konsekwencje tego zapisu. Dopiero po fakcie, kiedy analizuje się szczegółowo ten zapis, okazuje się, że by go zrealizować, trzeba naginać przepisy. Dlatego jestem zwolennikiem podejmowania wszelkich decyzji, a w sprawie pieniędzy w szczególności, z rozwagą, po wnikliwych analizach problemu, aby wynikające z nich wnioski mogły stanowić merytoryczną wykładnię. Pamiętajmy przy tym, że wykonujemy zawód wymagający ustawicznego kształcenia, pamiętajmy, że w tym zawodzie, aby móc czerpać z jego dokonań, musi istnieć relacja mistrz – uczeń i niezależnie od naszych dochodów, te wartości należy kultywować.

Artykuł ukazał się w „Gazecie Lekarskiej” nr 8/9 2014

Uchwałę w sprawie wysokości składki członkowskiej NRL podjęła w ostatni piątek (zobacz więcej)