3 marca 2024

Czego dowiedzieliśmy się o pracy w szpitalach

Z doświadczenia, rozmów czy szczątkowych danych wywodziliśmy wniosek o złej kondycji polskiego szpitalnictwa. Teraz potwierdziły to wyniki ankiety prowadzonej w ostatnich tygodniach przez Wielkopolską i Naczelną Izbę Lekarską – pisze Przemysław Ciupka,

Fot. shuterstock.com

Diagnoza Szpitalna 2023 jest inicjatywą Komisji ds. Szpitalnictwa Naczelnej Rady Lekarskiej, której przewodniczy wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej Wielkopolskiej Izby Lekarskiej (WIL) lek. Marcin Karolewski.

Zrealizowana we współpracy z Centralnym Ośrodkiem Badań, Innowacji i Kształcenia Naczelnej Izby Lekarskiej (NIL) stanowi jeden z pierwszych kroków do uzyskania pełnego i prawdziwego obrazu sytuacji polskich szpitali, a konkretnie realiów pracy lekarzy w tych placówkach. Na ankietę odpowiedziało blisko 500 osób, co pozwala wyciągnąć konkretne wnioski.

– Uzyskaliśmy bardzo ciekawe dane. Chcieliśmy się dowiedzieć, jakie nastroje panują wśród szpitalików, i widzimy, że w ogólnym ujęciu są bardzo złe. Dostrzegamy przemęczenie, wypalenie zawodowe i frustrację. Pamiętajmy jednak, że nie jest to metodologiczne badanie naukowe i nie traktujemy go jako podstawy do formułowania jednoznacznych tez. Niemniej obraz, jaki wyłania się z blisko pół tysiąca wypełnionych formularzy, nie napawa optymizmem – zauważa Marcin Karolewski.

Bez lekarzy?

72 proc. ankietowanych rozważa odejście z pracy w szpitalu. Najwyższy odsetek – ponad 80 proc. – odnotowaliśmy wśród lekarzy w trakcie specjalizacji. A to na ich barkach ciążyć będzie przyszłość funkcjonowania systemu. 77,5 proc. jest niezadowolonych z warunków pracy.

Wśród czynników składających się na ten stan rzeczy najczęściej wskazywano kolejno: przemęczenie, nadmiar pracy administracyjnej, finanse, braki kadrowe, zbyt duże obciążenie dyżurami, roszczenia ze strony pacjentów oraz złą atmosferę pracy.

A jak przepracowanie i braki kadrowe wyglądają w liczbach? 40 proc. badanych dyżuruje częściej niż sześć razy w miesiącu (czasami znacznie częściej), a jedna trzecia nie ma możliwości odpoczynku bezpośrednio po dyżurze. Zmorą szpitalników jest też powszechna w systemie ochrony zdrowia papierologia.

Aż jedna czwarta uczestników ankiety zadeklarowała, że obowiązki administracyjne pochłaniają pomiędzy 80 a 100 proc. ich czasu pracy. To w naturalny sposób odbija się na czasie bezpośredniej pracy z pacjentem. Ponad połowa ankietowanych wskazuje, że trudno im wygospodarować na ten cel więcej niż jedną piątą czasu pracy.

Pieniędzy w systemie ciągle brakuje

Finanse to zagadnienie wieloaspektowe. Z jednej strony to poczucie uzyskiwania wynagrodzenia nieadekwatnego do charakteru i czasu wykonywanej pracy, zwłaszcza w zestawieniu z innymi formami wykonywania zawodu lekarza. Na pierwszy plan wybija się jednak problem niedofinansowania procedur przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) oraz zadłużenie placówek i problemy infrastrukturalne.

Wskazując na patologie jątrzące system, jeden z uczestników ankiety odpowiedział: „Nieadekwatne wyceny procedur przez NFZ, co pociąga za sobą pozostałe: brak możliwości należytej diagnostyki, kiepską atmosferę na oddziale (np. oskarżanie położnych, że przez ich pensje oddział może być zamknięty ze względów finansowych), skrajny brak specjalistów, przez co na ginekologii i położnictwie dyżury samodzielne mają rezydenci oraz lekarze bez specjalizacji”.

Inny lekarz, będący w trakcie specjalizacji, pisał o „bardzo nisko opłacanych procedurach, braku efektu lepszej pensji w przypadku większej wiedzy i umiejętności – wykonywaniu tych samych zadań co specjalista za znacznie mniejsze pieniądze, braku wysyłania na dodatkowe szkolenie, chyba że za swoje pieniądze, sztywności pracy – w trakcie rezydentury praca tylko na swoim oddziale, oraz o braku możliwości regularnej pracy w innym szpitalu w godzinach normalnej pracy”.

Hejt nasz powszedni

Narastającym problemem jest roszczeniowość pacjentów i ich rodzin. – Lekarze pracujący w szpitalach są szczególnie narażeni na to zjawisko. Wśród moich koleżanek i kolegów nie znam chyba nikogo, kto by się z nim nie zetknął. Pełnię też funkcję rzecznika praw lekarza i na co dzień widzę, że hejt, z jakim stykają się lekarze, a zwłaszcza szpitalnicy, staje się nie do zniesienia – podkreśla Marcin Karolewski.

Co widzimy w ankiecie? 95 proc. respondentów było świadkami agresywnych zachowań pacjentów lub ich bliskich, a ponad 80 proc. doświadczyło ich na własnej skórze. – Pamiętajmy, że jeśli udzielamy świadczeń w placówce posiadającej kontrakt z NFZ, przysługuje nam ochrona należna funkcjonariuszowi publicznemu. Pracujmy nad tym, żeby również pacjenci mieli tę świadomość i nie czuli się bezkarni, kierując w naszą stronę obelgi – dodaje przewodniczący Komisji ds. Szpitalnictwa NRL.

Kolejną kwestią, która negatywnie wpływa na atmosferę pracy i która została wskazana przez dużą część ankietowanych, jest zachowanie przełożonych i relacje między lekarzami. Wśród odpowiedzi otwartych najczęściej padały: „mobbing”, „bezkarność profesorów” oraz „feudalna struktura zarządzania”.

80 proc. ankietowanych zadeklarowało, że spotkało się w szpitalach z zachowaniami o charakterze mobbingu/prześladowania. Ponad połowa uważa, że doświadczyła takich zachowań osobiście. Jednocześnie aż trzy czwarte respondentów odpowiedziało, że nie jest zainteresowanych objęciem stanowiska ordynatora lub kierownika oddziału.

To dopiero początek

Na ankietę składało się 57 pytań i odpowiedzi otwarte dotyczące patologii zaobserwowanych przez lekarzy w szpitalach. W tym krótkim opracowaniu skupiliśmy się jedynie na ogólnym obrazie wyłaniającym się z odpowiedzi. Dalsze, bardziej zniuansowane prace w oparciu o uzyskane dane będzie prowadziła Komisja ds. Szpitalnictwa NRL.

Ankieta będzie też udoskonalana i kontynuowana w przyszłym roku. – Potrzebujemy tych informacji, by skuteczniej walczyć o poprawę warunków pracy lekarzy szpitalników, a co za tym idzie o polepszenie jakości leczenia w szpitalach. Szpitale to fundament systemu ochrony zdrowia, jeżeli nie będzie to fundament solidny i stabilny, cała konstrukcja po prostu się zawali – uważa Marcin Karolewski.

Przemysław Ciupka, rzecznik Wielkopolskiej Izby Lekarskiej