14 kwietnia 2024

Mistrz kowalski miał czeladnika. Chirurg będzie miał asystenta. Po co?

Wprowadzenie chirurgicznej asysty lekarza nie stanowi remedium na niedobór chirurgów w systemie ochrony zdrowia, ponieważ nie zwiększy ich liczby – ocenia prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, a jednocześnie chirurg z wieloletnim doświadczeniem.

Foto: pixabay.com

Po tym, gdy w okresie wakacyjnym Ministerstwo Zdrowia przekazało do konsultacji publicznych projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie specjalizacji w dziedzinach mających zastosowanie w ochronie zdrowia, które określa dziedziny ochrony zdrowia, w których można uzyskać tytuł specjalisty, w środowisku lekarskim zawrzało.

Projekt przewidywał utworzenie chirurgicznej asysty lekarza. Przeciwko temu pomysłowi zaprotestowało wiele osób. Powstanie nowego zawodu medycznego jest jednak przesądzone. 10 listopada do ogłoszenia skierowano nowelizację rozporządzenia w tej sprawie. Prof. Andrzej Matyja podkreśla, że dużo większą korzyść przyniosłoby uwolnienie lekarzy od części papierologii, w czym mogłyby pomóc np. sekretarki medyczne.

– Tak jest w całym cywilizowanym świecie i w systemach ochrony zdrowia tegoż świata cywilizowanego. Tylko nie u nas. U nas do pracy biurokratycznej w ochronie zdrowia używa się lekarzy, a już w szczególności młodych lekarzy – uważa prof. Andrzej Matyja w komentarzu opublikowanym na stronie internetowej NIL, dodając, że dzięki temu w Polsce coraz więcej lekarzy zna się na wypełnianiu formularzy, a coraz mniej czasu poświęca na doskonalenie się w zakresie medycyny klinicznej. – Jestem pewien, że jeśli sprawy biurokratyczne przejąłby od lekarzy personel pomocniczy, to chirurdzy byliby w stanie spokojnie realizować plany operacyjne – podkreśla prezes NRL.

Jak dodaje, jako chirurg woli nadzorować i wziąć odpowiedzialność za młodego specjalizującego się lekarza chirurga, niż za osobę niebędącą lekarzem, czyli np. magistra inżyniera w dziedzinie nauk medycznych lub nauk o zdrowiu. – Od zarania naszej kultury, pomocnikami chirurgów byli młodzi chirurdzy. Mistrz kowalski czy szewski miał swojego czeladnika, którego kształcił na mistrza, a nie jakiegoś asystenta, który z definicji nigdy nie zostanie mistrzem – tłumaczy obrazowo prof. Andrzej Matyja.

W jego ocenie rządzący powinni skoncentrować się na jak najszybszym wzroście liczby lekarzy zainteresowanych rozpoczęciem specjalizacji w dziedzinie chirurgii ogólnej oraz na poprawie palących problemów systemu ochrony zdrowia, które dotyczą zdecydowanie całej rzeszy pracowników medycznych. – Trwający protest szerokiej reprezentacji zawodów medycznych, zabiegających o poprawę warunków wykonywania tych zawodów, a także o zwiększenie wyceny świadczeń zdrowotnych, jest dowodem, że system polskiej ochrony zdrowia wymaga realnych działań, a nie ciągłego „gaszenia pożarów” i inicjowania pilotażowych szkoleń w nowych pomocniczych zawodach medycznych – uważa prezes NRL.