23 maja 2024

Nikotynizm to zaburzenie psychiczne

Z ogromnym zainteresowaniem przeczytałem w lutowym numerze „Gazety Lekarskiej” znakomity artykuł pana prof. Przemysława Kardasa pod tytułem „Nikt w Polsce nie pali!”. Pracuję jako lekarz podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) i wszystkie problemy opisane w artykule znam z własnej praktyki i potwierdzam w całej rozciągłości, że tak dzieje się naprawdę!

Fot. shuterstck.com

Wielokrotnie też byłem zdziwiony, gdy w wypisie z interny po zawale serca pacjent nie miał wpisanego rozpoznania „nikotynizm”, a pacjent wypisany z ortopedii po endoprotezoplastyce kolana czy biodra nie miał wpisanej „otyłości”…

Dość dawno temu, bo w listopadzie 2008 r., uczestniczyłem w Międzynarodowym Kongresie Dowody i Praktyka w Krakowie, gdzie wśród wielu ciekawych tematów przedstawiono pięć najistotniejszych czynników ryzyka pogorszenia zdrowia i przedwczesnego zgonu w Europie według Światowej Organizacji Zdrowia (World Health Organization, WHO).

Są to: tytoń i choroby nikotynozależne, nadciśnienie tętnicze i choroby układu krążenia, alkohol, narkotyki, leki, zaburzenia lipidowe, w tym wysoki poziom cholesterolu, oraz nadwaga i otyłość. Co ciekawe, są to problemy, które nadal są aktualne i, tak jak podaje prof. Kardas, często pomijane w dokumentacji medycznej (szpitalnej i ambulatoryjnej!).

Mnie też to dziwi jako lekarza POZ, jako lekarza szkolącego młodych lekarzy z zakresu medycyny rodzinnej i jako zastępcę przewodniczącego Okręgowego Sądu Lekarskiego Beskidzkiej Izby Lekarskiej w Bielsku-Białej. Jako praktyk nie zgadzam się tylko z brakiem konsekwencji w działaniu pana profesora… i „ucieczką” w numer statystyczny Z72.0 – według ICD-10.

Problem nikotynizmu jest naprawdę ważnym problemem zdrowotnym i żaden lekarz nie powinien bać się powiedzenia pacjentowi prawdy! W swojej pięćdziesięcioletniej pracy zawodowej tylko trzykrotnie spotkałem się z „gwałtownym oburzeniem”, zwłaszcza gdy pacjentowi komputer wydrukował: „F17 – Zaburzenia psychiczne…”. Dając taki wydruk z komputera, warto uprzedzić, że takie jest określenie według ICD-10 i gdy rzuci palenie, to numer ten będzie nieaktualny.

Dla mnie problem „używania” ma trochę inne znaczenie. Używam: mydła, kosmetyków, samochodu, noża, widelca itd. I dotyczy to spraw pozytywnych lub obojętnych dla zdrowia, życia… Natomiast „Używanie tytoniu, kod Z72.0” nigdy nie jest obojętne dla zdrowia!!!

Dziś pojawił się w gabinecie POZ siedemdziesięcioletni pacjent, który ponad 10 lat temu napisał na mnie skargę do Narodowego Funduszu Zdrowia, twierdząc, że lekarz POZ nie powinien stawiać rozpoznań „psychiatrycznych”. Podziękował mi za jasne postawienie sprawy przed 10 laty, bo właśnie dzięki temu rzucił wówczas palenie.

Powiedział: „Gdyby wtedy nie postawił pan sprawy jasno, zrobiłby mi pan krzywdę”. Warto potraktować ten cytat jako ostrzeżenie, bo pacjenci, ich rodziny, a zwłaszcza ich prawnicy… mogą dochodzić odszkodowania, chociażby z tytułu „braku należytej staranności…” zgodnie z art. 8 Kodeksu Etyki Lekarskiej (KEL).

Nie zgadzam się też ze stwierdzeniem, że „słusznie się oburzają”, bo jest to działanie przeciwne naszej podstawowej misji lekarskiej, tj. uczeniu (słowo „doktor” pochodzi od łacińskiego: doceo, -ere, docui, doctum, czyli uczyć). Oczywiście, każdy problem medyczny może mieć różne nasilenie, ale jeśli ktoś pali nawet jednego papierosa dziennie, to także jest to problem, nad którym należy się pochylić i pomóc go rozwiązać.

Ponadto należy założyć, że reakcją pacjenta uzależnionego od czegokolwiek będzie właśnie oburzenie, zaprzeczenie, bagatelizowanie itd. Zdaję sobie sprawę z tego, że są pacjenci, którzy nie akceptują takiego postępowania i wtedy mogą sobie wybrać innego lekarza. Na zakończenie przywołam zdanie, które pan prof. Kardas umieścił na początku tego ciekawego i bardzo potrzebnego artykułu: „Unikając tych rozpoznań, zmniejszamy jednak szanse pacjentów na poprawę swojego zdrowia”.

Jan Franczyk, lekarz chorób wewnętrznych, specjalista medycyny ogólnej, specjalista medycyny rodzinnej, zastępca przewodniczącego Okręgowego Sądu Lekarskiego Beskidzkiej Izby Lekarskiej w Bielsku-Białej

(list do redakcji „Gazety Lekarskiej”)