Apteki: monopolizacja czy konkurencja?

Raport Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na temat detalicznej sprzedaży leków jednoznacznie wskazuje, że na polskim rynku aptecznym nie występuje problem jego monopolizacji przez sieci apteczne. Konkurencja pomiędzy aptekami odbywa się na rynkach lokalnych, a nie na szczeblu kraju czy województwa.

Foto: Marta Jakubiak

– Według polskiego prawa konkurencji podmiot można uznać za dominujący, jeśli jego udział w rynku właściwym przekracza próg 40 proc. – przypomina Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET. Tymczasem w Polsce działa około 330 sieci aptecznych posiadających po pięć i więcej aptek. Rynek apteczny jest nadzwyczaj rozdrobniony, największy podmiot posiada 4 proc. polskich aptek, a dwa kolejne około 1-2 proc w skali kraju.

– Pozostałych 327 sieci aptecznych posiada poniżej 1 proc. krajowych aptek – mówi Marcin Piskorski, powołując się na dane firmy badawczej PharmaExpert zawarte w raporcie ZPA PharmaNET „Sieci apteczne w Polsce”, opublikowanym we wrześniu br. – Mówienie w takim wypadku o monopolizacji rynku przez sieci apteczne jest spowodowane brakiem wiedzy lub złą wolą. Polskie sieci apteczne to 330 niezależnych przedsiębiorstw, konkurujących na rynku składającym się z 14,5 tys. aptek.

Potwierdza to raport Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z maja br. W sposób jednoznaczny zadaje on kłam twierdzeniom, rozpowszechnianym przez przeciwników sieci aptecznych, jakoby przedsiębiorstwa działające w skali kraju czy województwa miały skłonności do monopolizacji rynku.

„W odniesieniu do badań nad koncentracją przedsiębiorców na wyodrębnionych w toku badania rynkach właściwych (…) zauważyć można, iż co do zasady nieliczne są sytuacje, w których przedsiębiorcy (grupy kapitałowe), posiadający najsilniejszą pozycję w skali całego kraju (duże sieci aptek), mogą posiadać taką samą pozycję na poszczególnych rynkach lokalnych” – czytamy w raporcie UOKiK.

Z treści tego dokumentu wynika także, że jeżeli w ogóle ktoś osiąga dominującą pozycję na rynku aptecznym, to są to najczęściej indywidualni właściciele, prowadzący jedynie po kilka aptek zlokalizowanych na bardzo małym terytorium – w tej samej dzielnicy miasta czy w jednej miejscowości. Wynika to ze specyfiki rynku farmaceutycznego, który ma charakter lokalny.

„Badając udziały przedsiębiorców w poszczególnych rynkach właściwych, na większości z nich nie stwierdzono, iż jeden z podmiotów (przy uwzględnieniu istnienia powiązań kapitałowych) mógł w badanym okresie posiadać pozycję dominującą w rozumieniu przepisów o ochronie konkurencji i konsumentów” – czytamy w dokumencie.

I dalej: „Ustalono, iż na dziesięciu z badanych rynków udziały poszczególnych przedsiębiorców aptecznych mogą świadczyć o takiej pozycji. Jedynie w przypadku dwóch rynków pozycję dominującą posiadać mogli najsilniejsi przedsiębiorcy (…). Natomiast w przypadku sześciu rynków pozycję taką posiadać mogli mniejsi przedsiębiorcy, prowadzący zaledwie kilka lokalnych placówek aptecznych i koncentrujący swoją działalność na wąskim obszarze geograficznym, a nie w skali całego kraju”.

Jednoznacznie z niego wynika, że rynek sprzedaży aptecznej ma wymiar lokalny. Podstawą do dokonywania analiz wszelkich procesów rynkowych jest dla UOKiK obszar o promieniu 1 km wokół placówki aptecznej, a nie rynek całego kraju czy województwa. Odwołajmy się raz jeszcze do raportu UOKiK.

„Przedsiębiorcy apteczni konkurują ze sobą na niewielkich obszarach; sposób delimitacji rynku sprzedaży detalicznej produktów farmaceutycznych w ujęciu geograficznym (analogicznie jak w przypadku rynku sprzedaży detalicznej artykułów konsumpcyjnych codziennego użytku realizowanej poprzez sklepy tradycyjne) ma wymiar lokalny i ogranicza się – odmiennie niż w przypadku kryterium wskazanego w Prawie farmaceutycznym – do obszarów wyznaczonych promieniem ok. 1 km od punktu centralnego lokalizacji placówek”.

UOKiK jednoznacznie potwierdza zatem to, na co wskazywał już w 2008 r., gdy podejmowano nieudaną (projekt ostatecznie został odrzucony) próbę wprowadzenia do polskiego prawa zakazu posiadania więcej niż 1 proc. aptek w województwie. Prezes UOKiK podkreślił wówczas, że konkurencja pomiędzy aptekami nie odbywa się na szczeblu kraju czy województwa, lecz na dużo mniejszych rynkach lokalnych. Czyli że, używając słów ówczesnego prezesa UOKiK, apteka w Zakopanem nie konkuruje z apteką w Krakowie, lecz z placówką, która znajduje się blisko niej.

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.