Mój szpital po raz pierwszy od 6 lat zakończy rok wynikiem ujemnym

To może być bardzo trudny rok dla szpitali, w szczególności powiatowych i wojewódzkich. W ostatnich miesiącach pogorszyły się wyniki finansowe chyba wszystkich szpitali samorządowych, głównie ze względu na wejście w życie przepisów dotyczących płac i brak zmiany wyceny jednostek chorobowych.

Bogusław Dębski

Foto: Mariusz Tomczak

Wejście w życie kilka miesięcy temu przepisów podnoszących wynagrodzenia lekarzom specjalistom zatrudnionym na etacie i rezydentom doprowadziło do tego, że lekarze na kontraktach zaczęli domagać się znacznych podwyżek stawek godzinowych, czasami od razu o połowę.

W moim szpitalu w zasadzie wszyscy lekarze pracują na kontraktach. Nie jest tajemnicą, że wiele placówek nie byłoby w stanie spiąć grafików, gdyby nie ta grupa. Mimo to kwestię wynagrodzeń dla lekarzy na kontraktach polecono załatwić szpitalom we własnym zakresie.

W wielu szpitalach pojawiają się żądania podwyżek ze strony laborantów, techników rtg i innych grup zawodowych, w tym pracowników administracji, która też jest bardzo ważna dla funkcjonowania każdej placówki. Mój szpital po raz pierwszy od 6 lat zakończy rok wynikiem ujemnym, choć gdy objąłem funkcję dyrektora szybko wyprowadziłem placówkę na plus.

W ostatnim czasie dużo środków trafiło na refundacje leków i do lekarzy rodzinnych, zaś lecznictwo zamknięte otrzyma w 2019 r. mniej pieniędzy. To zachwieje płynnością finansową szpitali, a może nawet ich egzystencją, bo już w 2018 r. pojawiły się poważne trudności. Mój szpital po raz pierwszy od 6 lat zakończy rok wynikiem ujemnym, choć gdy objąłem funkcję dyrektora szybko wyprowadziłem placówkę na plus.

Z niepokojem obserwuję, że ogranicza się możliwości świadczenia usług przez placówki należące do I stopnia sieci szpitali, choć chyba wszystkie w ostatnich latach poniosły duże wydatki na modernizację infrastruktury. To przecież marnotrawstwo. Wskutek wprowadzenia nowych norm dotyczących pielęgniarek, od stycznia zmniejszyłem liczbę łóżek szpitalnych z ok. 120 do ok. 90. Moim zdaniem przepisy nie uwzględniające ich obłożenia, są irracjonalne. Puste łóżko nie generuje kosztów.

Nie uwzględniono w normach faktu zatrudniania pomocy pielęgniarskich ani środków na uzupełnienie personelu. Na oddziałach zachowawczych w lecie obłożenie wynosi 70 proc., a na pediatrii jest nawet 4-krotnie mniejsze w porównaniu do miesięcy zimowych. Czy zimą mamy wystawiać dzieci na dwór? A może wysyłać je do ministra?

Bogusław Dębski

Dyrektor Szpitala Powiatowego w Zambrowie Sp. z o.o.

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.