Ruch antykanałowy jest szkodliwy

Podobnie jak sympatycy ruchu antyszczepionkowego czy ruchu antyfluorowego, ostatnio pojawili się również zwolennicy ruchu antykanałowego. Swoje teorie opierają na doniesieniach, które sugerują związek obecności zębów leczonych kanałowo z występowaniem chorób ogólnoustrojowych, w tym nowotworowych.

Foto: pixabay.com

Zwolennicy tych niepotwierdzonych naukowo teorii powołują się na prace dra Price’a, opublikowane w latach 20. ubiegłego wieku. Wynika z nich, że przetrwałe w systemie kanałowym drobnoustroje i produkty ich metabolizmu są źródłem czynników inicjujących rozwój przewlekłej reakcji zapalnej, która inicjuje choroby ogólnoustrojowe.

Ówczesne możliwości leczenia kanałowego były nieporównywalne z obecnymi osiągnięciami technologicznymi. Ponadto cytowane badania nie były prowadzone w oparciu o współcześnie obowiązujące standardy eksperymentów naukowych. Brak prawidłowo prowadzonego monitoringu, brak grupy kontrolnej, praca w niesterylnym środowisku dyskwalifikuje prezentowane wyniki pod względem rzetelności. Ich popularyzacja może być przyczyną dezinformacji, mylnej interpretacji i niezrozumienia zależności przyczyna-skutek.

Nie ma dowodów naukowych, które potwierdzają, że prawidłowo przeprowadzone leczenie kanałowe ma wpływ na inicjowanie chorób nowotworowych, chorób krążenia czy chorób neurodegeneracyjnych. To nieleczona próchnica i zębopochodne stany zapalne zwiększają ryzyko powstawania chorób ogólnoustrojowych.

Niepodjęcie terapii endodontycznej we właściwym czasie może przyczynić się do poważnych skutków zdrowotnych. Jednocześnie wiele badań potwierdziło korzystny wpływ sanacji jamy ustnej a przebieg chorób ogólnoustrojowych. Można zatem podejrzewać, że rozgłos i nierzetelne doniesienia medialne dotyczące leczenia kanałowego to element walki różnych grup interesów na rynku stomatologicznym. Lekarze dentyści muszą zatem zachować zdrowy rozsądek, przeciwstawiać się propagowaniu niepotwierdzonych teorii i wyjaśniać pacjentom wątpliwości związane z podejmowaniem terapii endodontycznej. Zaniechanie takich działań może skutkować dezinformacją i w efekcie wpływać na stan zdrowia pacjentów.

Praktyka i postęp

Jama ustna jest ważnym elementem organizmu ludzkiego. Procesy toczące się w jej obrębie mają wpływ na stan zdrowia ogólnego. Jako stomatolodzy od lat propagujemy wiedzę na temat konieczności monitorowania stanu zdrowia jamy ustnej, gdyż patologie toczące się w obrębie układu stomatognatycznego wpływają a przebieg chorób ogólnoustrojowych i modyfikują wiele procesów toczących się w organizmie. Regularna kontrola stomatologiczna pozwala na ocenę stanu jamy ustnej, eliminację problemów we wczesnych stadiach i ograniczenie inwazyjności zabiegów. Leczenie kanałowe podejmowane jest najczęściej w przypadku nieodwracalnych zmian zapalnych toczących się w miazdze zębowej, występujących w wyniku powikłań choroby próchnicowej.

W ciągu ostatnich lat standardy leczenia kanałowego znacznie się zmieniły. Praca w powiększeniu przy wykonywaniu zabiegów endodontycznych oraz izolacja pola operacyjnego jest dzisiaj normą. Rozwój technologii przyczynił się do przesunięcia granic współczesnej endodoncji. Zęby, które kiedyś skazane były na ekstrakcję, mogą być dzisiaj z powodzeniem leczone kanałowo. Ograniczona została również liczba bezwzględnych przeciwwskazań do procedur endodontycznych. Dzięki wykorzystaniu trójwymiarowego obrazowania leczenie kanałowe stało się bardziej przewidywalne i skuteczne. W uproszczeniu terapię endodontyczną można sprowadzić do triady procedur: opracowanie mechaniczne, dezynfekcja i obturacja.

Współczesna technologia umożliwia skuteczną dezynfekcję biomechaniczną z użyciem ultradźwięków i laserów, precyzyjną preparację kanałów z wykorzystaniem nowoczesnych, elastycznych narzędzi endodontycznych, wykonanych z wysokiej jakości stopów, oraz trójwymiarową, efektywną obturację biozgodnymi materiałami wypełniającymi. Prawidłowo przeprowadzone leczenie wydłuża okres unkcjonowania naturalnego uzębienia i może mieć wpływ na poprawę ogólnego stanu zdrowia. Poprzez ten rozwinięty wstęp chciałam pokazać, że współczesna endodoncja ma się nijak do standardów leczenia kanałowego z początku ubiegłego wieku. A to właśnie badania z tego okresu wywołują niepokój w mediach.

Co mówią badania kliniczne

Zwolennicy ruchu tzw. Antykanałowców opierają swoje teorie na doniesieniach, które sugerują związek obecności zębów leczonych kanałowo z występowaniem chorób ogólnoustrojowych, w tym chorób nowotworowych. Pragnę stanowczo podkreślić, że nie ma wyników wieloośrodkowych, randomizowanych badań klinicznych, które potwierdzałyby taką zależność. Wysnuwane wnioski nie są poparte wiedzą opartą na faktach. Leczenie kanałowe jest zabiegiem bezpiecznym, choć skomplikowanym i wymagającym precyzji i cierpliwości. Jego skuteczność jest przewidywalna i dobrze udokumentowana. Mamy specjalizację stomatologiczną, która przygotowuje lekarzy dentystów do bycia ekspertami w dziedzinie endodoncji.

Usuwać czy nie?

Nie ma żadnych podstaw naukowych, które usprawiedliwiałyby „profilaktyczne ekstrakcje” zębów prawidłowo leczonych kanałowo. Ząb taki, jeśli nie daje dolegliwości i nie generuje zmian zapalnych w obrębie tkanek okołowierzchołkowych, co potwierdzamy badaniem radiologicznym, może funkcjonować w jamie ustnej wiele lat. Ważnym etapem leczenia jest szczelna odbudowa części koronowej, która zminimalizuje ryzyko reinfekcji. Jeśli standardowe leczenie nie przynosi efektu, współczesny stomatolog mado dyspozycji zabiegi, które wspomagają procedury endodontyczne: mikrochirurgia endodontyczna, hemisekcja czy radektomia.

Wdrożenie leczenia skojarzonego (endodontyczno-chirurgicznego) pozwala na przedłużenie okresu funkcjonowania naturalnego zęba. Po wykonanym leczeniu kanałowym zawsze wymagana jest okresowa kontrola kliniczna radiologiczna. W niektórych przypadkach współczesna endodoncja nie jest jednak skuteczna i wówczas wskazana jest ekstrakcja zęba i ewentualna implantacja. Koszty leczenia kanałowego są jednak niewspółmiernie niższe w porównaniu ze środkami wydatkowanymi na rehabilitację wdrażaną po ekstrakcji zęba.

Warto leczyć

Leczenie kanałowe, jak wspomniałam, pozwala na przedłużenie funkcjonowania w jamie ustnej naturalnego uzębienia. Nawet jeśli po prawidłowo wykonanym leczeniu endodontycznym  systemie kanałowym pozostaną pojedyncze drobnoustroje, szczelna odbudowa części koronowej – zachowawcza lub protetyczna – przyczynia się do zahamowania ich metabolizmu i niwelowania poziomu wirulencji. Poza tym korzeń zęba leczonego endodontycznie jest optymalną, naturalną alternatywą dla implantu zębowego.

Jego parametry biomechaniczne są nieporównywalnie lepsze niż tradycyjnych mplantów zębowych. Dodatkowo wszczepienie implantu może skutkować pojawieniem się periimplantitis, czyli destrukcji kości wokół wszczepu. Nie jest to więc rozwiązanie bezwzględnie pozbawione ryzyka niepowodzenia. Warto również zauważyć, że w ostatnich latach wiele miejsca w dyskusjach epidemiologicznych poświęca się udokumentowanej zależności pomiędzy utratą uzębienia a rozwojem chorób zagrażających życiu, w tym chorób neurodegeneracyjnych. Warto zatem walczyć o każdy naturalny ząb. „Profilaktyczne ekstrakcje zębów” leczonych kanałowo, które nie wykazują cech aktywnych ognisk zapalnych, są formą okaleczania pacjenta i należy je traktować w kategorii błędu w sztuce.

Dr hab. Agnieszka Mielczarek, konsultant krajowy ds. stomatologii zachowawczej z endodoncją, kierownik Katedry i Zakładu Stomatologii Zachowawczej WUM

Powiązane aktualności

komentarze 2

Skomentuj
  1. Avatar
    Zbigniew
    Cze 06, 2019 - 06:03 PM

    Zgadzam się, że dzisiejszy standard leczenia jest inny. Niestety problem bardziej tyczy się leczenia ćwierć wieku temu, które z dzisiejszej perspektywy było wręcz amatorskie w naszym kraju. Nie bardzo rozumiem jaka jest korelacja między usunięciem zęba pozbawionego nerwu a potencjalnymi chorobami zagrażającymi życiu? Jakimi konkretnie? Są badania potwiwrdzające tą zależność?

    ODPOWIEDZ
  2. Avatar
    MedykDent
    Sie 20, 2019 - 01:09 PM

    Zapewne chodzi o to, że brak zęba może po pewnym czasie doprowadzić do wielu powikłań. Przede wszystkim dlatego, że sąsiadujące zęby są mocniej obciążone i mogą pochylać się ku wolnej przestrzeni i ostatecznie spowodować poszerzenie się przerw między zębami. Dodatkowo wpływa to także na zgryz i staw żuchwowo-skroniowy.

    ODPOWIEDZ

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.