Świadectwo i przemyślenia (wywiad z prof. Tadeuszem Tołłoczką)

Opowieść lekarza, który jako chirurg urodził się w 1957 r. w Akademii Medycznej w Warszawie.

Prof. Tadeusz Tołłoczko z żoną Elżbietą. Foto: Marta Jakubiak

Prof. Tadeusz Tołłoczko sztuki medycznej uczył się od mistrzów, którzy praktykowali jeszcze w XIX w. Potem zgłębiał tajniki zawodu, doświadczając naukowego i technologicznego postępu, przez dziesięciolecia dokonującego się w pracy i życiu lekarza.

Wspomina, podsumowuje, przestrzega. Spotkaliśmy się, by opowiedział o swojej najnowszej książce i przemyśleniach, które zrodziły się u schyłku drugiej dekady XX w.

Chirurg to więcej niż zawód

Taki tytuł nosi moja książka, która ukazała się w tym roku. Opisałem w niej wydarzenia, które przetoczyły się przez moje życie chirurga, rektora, człowieka. To opowieść o zawodowej prywatności i doświadczeniach poza salą operacyjną. To historia zdobywania wiedzy i wspaniałych wykładowców. To świadectwo przeszłości i innej mentalności, innych warunków pracy i obyczajów.

Sztukmistrze

Moim pierwszym nauczycielem akademickim chirurgii był prof. Tadeusz Butkiewicz, który fachu lekarskiego uczył się jeszcze w XIX w. Medycyna była wtedy prawdziwą sztuką. Diagnozę stawiano na podstawie rozmowy z chorym, fizykalnego badania i obserwacji. Tak też diagnozował prof. Butkiewicz, opierając się na subklinicznych objawach, jak ułożenie ciała chorego, sposób mówienia i rozmowy, wyraz twarzy, reakcja na ból oraz na podstawie precyzyjnie zebranego wywiadu stawiał rozpoznanie. Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek się pomylił.

W miarę rozwoju nauki i technologii zapotrzebowanie na tego rodzaju umiejętność malało, aż w końcu nowoczesne technologie stopniowo zaczęły zastępować tę dawną sztukę lekarską. Pojawiła się coraz bardziej precyzyjna aparatura diagnostyczna. Myślenie patofizjologiczne, którego uczył nas już prof. Jan Nielubowicz, zmniejszało znaczenie empirii w rozumowaniu klinicznym. To była wielka rewolucja, warunkująca i gwarantująca postęp.

Choroba i człowiek

Światopogląd techniczny i ekonomia rynkowa spowodowały, że współcześnie to pieniądz stał się regulatorem stosunków międzyludzkich. Urynkowienie ochrony zdrowia sprzyja rozwojowi społecznego klientelizmu, a misji lekarskiej nadaje stygmat aktu sprzedaży i kupna usług medycznych. W konsekwencji szpital staje się warsztatem reperacyjnym, bardzo grzecznie, sprawnie, dobrze i w komfortowych warunkach obsługującym swoich chorych w ramach konkurencyjnej walki o klienta – pacjenta.

Od paternalizmu przez partnerstwo, formalizm przechodzi się do klientelizmu. Jednak musimy mieć świadomość, że ani sam układ paternalistyczny, ani partnerski nie są dla chorego wystarczające i nie pokrywają w całości jego oczekiwań i potrzeb. Lekarz powinien przekraczać obie te postawy i wzajemnie je sobą wzbogacać. Obawiam się, że tok rozumowania współczesnych cywilizatorów oraz administracyjne wdrażanie ich koncepcji doprowadzi w przyszłości do sytuacji, w której kontrakt na sposób leczenia będzie sporządzany przez wyspecjalizowanego adwokata.

Współczucie

To piękna ludzka cecha, ale ordynującego lekarza obowiązywać musi zasada: Cum scientia caritas, a więc miłosierdzie oparte na wiedzy, bez najmniejszego wpływu jakichkolwiek emocji na lekarskie decyzje. Współczucie czasem wypacza tok logicznego lekarskiego myślenia, np. w ocenie zależności uzyskania długoterminowo lepszego wyniku od wykonania operacji o zwiększonym ryzyku. A więc lekarz przeprowadzić musi racjonalną, wolną od emocji, kalkulację ryzyka i zysku.

Pokora i pycha

Pycha jest najgorszym grzechem i największym przestępstwem każdego myślącego człowieka, nie tylko lekarza. Nie można być zbyt pewnym siebie. Zawsze trzeba mieć odrobinę pokory i rozsądnej niepewności. Krytyczne spojrzenie na swoje postępowanie i wiedzę jest niezbędne, a potrzeba konsultacji wynika nie z braku wiedzy, ale z prawdopodobieństwa, że są jakieś inne wątki, których nie dostrzegamy.

Anegdoty i refleksje

„Kulego, w sądzie kłamać nie wolno. Broń Boże. Nu podkłamać to czasami nawet i trzeba, bo oni bardzo dużo wiedzą, ale czucia lekarskiego nie mają za grosz”. Myśl przewodnia tej wypowiedzi prof. Butkiewicza wielokrotnie sprawdziła się w życiu oraz w dyskusjach na temat prawa i etyki w medycynie. Prawdą jest, że wielu etyków i prawników zupełnie nie zna, nie rozumie, a więc nie wyczuwa życia szpitala i życia w szpitalu. Opierają się jedynie na założeniach teoretycznych i wyobraźni.

Pozory

W naszej historii było wiele rzeczy pozorowanych, poczynając od niepodległości, demokracji, pracy, płacy. Zadanie, jakie widzę dla współczesnej elity intelektualnej naszego kraju, to walczyć z pozorami. Zwłaszcza w pracy naukowej. Pozorowane prace naukowe to te, które mają więcej wyników niż wartości. Przez lata zalegają na półkach archiwów, nie są cytowane, niczego nie wnoszą.

Bezdyskusyjna konieczność

Zajmowanie się wyłącznie technologicznymi aspektami diagnozowania i leczenia prowadzi do pomijania problemów natury egzystencjalnej, społecznej i psychologicznej, które są przecież nieodłącznie związane z życiem, zwłaszcza człowieka chorego.

Lekarz musi rozmawiać z chorym, a głównym celem takiej rozmowy jest pozyskanie wiedzy o pacjencie i jego chorobie, zdobycie zaufania i okazanie podmiotowości pacjenta, jego godności i autonomii. Rozmowa lekarza z chorym jest zadaniem bezdyskusyjnie koniecznym.

Dehumanizacja

Nasz lekarski zawód wyrósł na bazie humanizmu i w tym związku przez wieki wspaniale się rozwijał. Współcześnie mamy do czynienia z postępującą dehumanizacją. Wprawdzie w Polsce nie osiągnęła ona jeszcze szczytowego punktu, ale przyczyny ją wywołujące istnieją i skutecznie oddziałują. Współcześnie bezideowość i dehumanizacja objęły już wiele aspektów ludzkiego życia, wraz z ochroną zdrowia.

Zglobalizowana dehumanizacja jest z kolei następstwem postępującej, zglobalizowanej hiperneoliberalizacji. Jednocześnie trzeba zaznaczyć, że chorzy przyzwalają na dehumanizację – w zamian za możliwość zastosowania nowoczesnych procedur technologicznych, zwiększających skuteczność diagnostyczną i leczniczą. Są gotowi zrezygnować z wielu aspektów humanistycznego wymiaru medycyny, gdyż chcą żyć i być zdrowymi „za każdą cenę”.

Technologia

Od czasu, kiedy zaczynałem swoją praktykę, technologia bardzo się rozwinęła. Doprowadziła do ogromnego postępu i osiągania doskonałych wyników diagnostycznych. Nowe technologie będą stanowiły wyzwanie dla lekarzy, medycyny klinicznej, władzy i społeczeństwa, dlatego na każdym szczeblu organizacyjnym należy pamiętać, że chory to człowiek, który nie może być sprowadzony tylko do roli pacjenta.

Być dobrym lekarzem

To doskonałość moralna i doskonałość zawodowa.

Doskonałość zawodowa

Oznacza bycie maksymalnie doświadczonym i naukowo obeznanym z problemami, jakimi lekarz zajmuje się na co dzień. Wymaga olbrzymiej wiedzy, ale też intuicji, która zawsze jest lekarzowi potrzebna. Mówi się, że ręka chirurga jest jak ręka artysty – musi być równa jego myśli, bo jedno bez drugiego nie ma żadnej wartości. Chirurgia to nie zawodowe rzemiosło, lecz twórczość.

Marta Jakubiak

* * *

Prof. Tadeusz Tołłoczko (ur. 31.07.1929 w Warszawie) – polski lekarz, chirurg i endokrynolog, profesor, wykładowca akademicki, w latach 1990-1996 rektor Akademii Medycznej w Warszawie. Autor ponad 250 prac naukowych, wielu publicystycznych opracowań, trzech podręczników, w tym pierwszego w Polsce podręcznika chirurgii endokrynologicznej. W dniu przechodzenia na emeryturę w 1999 r. miał największą liczbę wykonanych w Polsce operacji nadnerczy, przytarczyc i insulinoma. Był inicjatorem i wykonawcą badań doświadczalnych i klinicznych z zakresu allotransplantacji hodowanych komórek przytarczyc w leczeniu ich niedoczynności.

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.