Opera Medica

Pandemia każe się spieszyć. W szczególny sposób dotyczy to wydarzeń kulturalnych, które z dnia na dzień przerywane są przez decyzje o zamknięciu kin, teatrów, sal koncertowych i muzeów.

Foto: pixabay.com

Tymczasem powstają dzieła niezwykłe i tym większy jest żal, że publiczność, w zrozumiały sposób zajęta walką o zdrowie, nie może korzystać z i tak ograniczanej oferty. Za wiele lat: programy, nagrania i wydawnictwa 2020/21 będą miały wartość dodaną. Artefakty, jakimi się staną, oznaczone będą znakiem maseczki ochronnej, szczególnych zasad organizacyjnych i niskiej frekwencji.

W krótkiej przerwie między przyjęciami chorych i szczepieniami przeciw COVID-19 dostałem zaproszenie do archiwum Towarzystwa Naukowego Płockiego, którego zbiór „białych kruków” jest imponujący. Przyszedłem zatem na prywatną audiencję do świata cymeliów zgromadzonych w salach sąsiadujących z niedostępnym dla nieupoważnionych, bogatym skarbcem zawierającym m.in.: kopernikańskie obroty sfer niebieskich, „Metamorfozy” Owidiusza i ilustrację „Inferno” Dante Alighieri oraz jedyny polski komplet kaprysów Francisco Goi.

Zapach ksiąg i map przypomniał mi zamkniętą przez pandemię wystawę dwustuletniego TNP w Muzeum Mazowieckim z rękopisem „Karty Mądrości” ze Starego Testamentu i listem sygnowanym przez Stanisława Augusta. Do tego liczne inkunabuły (podoba mi się określenie „pierwociny grafiki”), wyimki z kartografii i przykłady opraw książkowych.

Moja niezwykła wizyta pośród skatalogowanego księgozbioru związana była z przeglądem starych tekstów poświęconych medycynie. Pani dyrektor przygotowała kilka bardzo ciekawych ksiąg. „Opera Medica” z 1695 r. zachęcała podtytułem o teoretycznej i praktycznej zawartości wnętrza. O piętnaście lat starsze „Anatomicum vivum” radziło „poznanie samego siebie”. Tysiącstronicowa „Practica Medicinalis” okazała się podręcznikiem z 1554 r.

Kolejne opasłe dzieło, ułożone lekcjami zapisanymi drobną czcionką, uczyło chirurgii. Na koniec wyłożono atlas anatomiczny z 1685 r. z miedziorytniczymi planszami Govarda Bidlöi, którego digitalizację, zgodnie z wolą Prezesa Ryszarda Mońdziela, sponsorować będzie Okręgowa Izba Lekarska w Płocku. Dzięki temu siedemnastowieczne ryciny obejrzą wszyscy chętni, a nie tylko nieliczni. W przyszłości także w formie reprintu.

W 2002 r. rozpoczęto w USA „Project Ocean” z zadaniem odszukania u źródeł i sporządzenia cyfrowych kopii istniejących książek. Początkowo zebrano ponad miliard tytułów, ale po zastosowaniu algorytmów masa ta zmniejszyła się do 129 864 880. Liczba woluminów w oczywisty sposób urosłaby, jeśli wziąć pod uwagę dzieła zaginione: zakopane pod ziemią i wyrzucone z pamięci pokoleń; pożarte przez pożary; zatopione w powodziach i ideologicznych potopach; oddane na przemiał i wysypane w podbudowę angielskich autostrad.

Katalog nieobecnych jest niewyobrażalnie rozległy. Mimo okresowej anoreksji słowa pisanego i spadku czytelnictwa, warto podjąć próbę i pozostawić po sobie kilka linijek. Możliwe, że będzie to jedyny ślad naszej dzisiejszej pracy lekarskiej, artystycznej i kronikarskiej.

Przeglądając stare księgi, przywołałem utwory lekarskich konkursów literackich, zdjęcia, obrazy i ceramikę z samorządowych wystaw, nagrania instrumentalne i wokalne, solistów i chórów. I pomyślałem przedświątecznie, mimo koszmarnego zmęczenia, że nie powinniśmy tracić ani weny, ani nadziei. Opera Medica w naszym wykonaniu stanie się wówczas inspiracją dla kolejnych pokoleń.

Jarosław Wanecki, pediatra, felietonista

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.