19 maja 2024

Opinie biegłych sądowych. O tym, jak wywalczono sprawiedliwy wyrok

Na izbę przyjęć szpitala powiatowego zgłosiła się 60-letnia pacjentka z bólem w klatce piersiowej. Dyżur miała wtedy doświadczona lekarka ze specjalizacją z chorób wewnętrznych.

Foto: pixabay.com

W wykonanym EKG nie stwierdzono uniesienia odcinka ST, zlecono oznaczenie stężenia troponin oraz CK-MB.

W oczekiwaniu na wyniki badań lekarka dyżurna izby przyjęć skonsultowała się z kardiologiem, a następnie przyjmowała kolejnych pacjentów. Kobieta z bólem w klatce piersiowej zmarła, zanim lekarka otrzymała wyniki badań laboratoryjnych.

Zarzuty prokuratury

Rodzina zawiadomiła prokuraturę, która zgodnie z procedurami zabezpieczyła dokumentację, przesłuchała świadków i zasięgnęła opinii biegłych sądowych (prof. n. med. specjalisty kardiologii i dr. n. med. specjalisty medycyny sądowej, dalej: pierwsi biegli sądowi). Powołani biegli orzekli, że zawał serca bez uniesienia odcinka ST można było rozpoznać na podstawie samego zapisu EKG.

W związku z tym prokuratura postawiła lekarce zarzut „narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu” w ten sposób, że „zleciła wykonanie badania EKG, które wykluczyło zawał mięśnia sercowego z uniesieniem odcinka ST (STEMI), ale potwierdziło niedokrwienie mięśnia sercowego, a oskarżona zaniechała unieruchomienia i monitorowania pacjentki oraz włączenia odpowiedniego leczenia” i skierowała sprawę do sądu.

W toku postępowania uzyskano cztery opinie prywatne, w tym dwie profesorów nauk medycznych specjalistów kardiologii, że postępowanie lekarki izby przyjęć było prawidłowe, a zapis EKG nie dawał podstawy do rozpoznania niedokrwienia mięśnia serca. Co więcej, nowi biegli sądowi (powołani na wniosek obrońcy), pracujący w innym ośrodku niż pierwsi biegli, również uznali postępowanie lekarki za prawidłowe.

Równolegle do procesu karnego toczyło się także postępowanie z zakresu odpowiedzialności zawodowej w sądzie lekarskim, który uznał działanie lekarki za prawidłowe, a opinię pierwszych biegłych sądowych w uzasadnieniu orzeczenia określił jako „nierzetelną” i opartą na „nieaktualnej wiedzy medycznej” i w związku z tym utrzymał w mocy decyzję okręgowego rzecznika odpowiedzialności zawodowej o umorzeniu postępowania.

Z kolei sąd powszechny I instancji, nie zważając na te wszystkie okoliczności, wydał wyrok skazujący, uznając lekarkę za winną zarzucanego jej czynu. Podstawą tej decyzji było całkowite zaufanie do opinii pierwszych biegłych sądowych.

Apelacja z pomocą NRL

W obliczu tak niesprawiedliwego wyroku, wyczerpawszy już wszystkie dostępne narzędzia do obrony, po złożeniu apelacji od wyroku sądu I instancji, zwrócono się z prośbą o pomoc do Naczelnej Rady Lekarskiej, która postanowiła włączyć się do postępowania karnego jako przedstawiciel społeczny (może nim być każda organizacja, która ma na celu ochronę interesu społecznego lub indywidualnego, objętego jej zakresem działania) na etapie postępowania apelacyjnego.

Nie ulega dla mnie wątpliwości, że obecność na rozprawie apelacyjnej dr. n. med. Grzegorza Krzyżanowskiego jako przedstawiciela NRL i wygłoszona przez niego mowa, w której z perspektywy lekarza wskazał nieprawidłowości w opinii pierwszych biegłych sądowych, miały wpływ na ostateczny wyrok, który uniewinnił lekarkę. Tym samym wywalczono sprawiedliwy wyrok, co bardzo cieszy i buduje. Pytanie tylko, czy lekarze powinni walczyć o sprawiedliwe wyroki wtedy, kiedy nie popełnili przestępstwa?

Etyka w działaniu

Chciałbym serdecznie podziękować osobom zaangażowanym w walkę o sprawiedliwy wyrok: wszystkim biegłym prywatnym (którzy widząc nierzetelność opinii pierwszych biegłych sądowych, zrezygnowali z wynagrodzenia za sporządzenie opinii po to, żeby w ten sposób pomóc oskarżonej), członkom NRL (którzy podjęli uchwałę o wystąpieniu w tej sprawie samorządu lekarskiego w roli przedstawiciela społecznego) oraz osobom, dzięki którym możliwe było przedstawienie tej sprawy na forum NRL: dr. Grzegorzowi Wronie oraz prof. Andrzejowi Matyi.

Przy tej okazji wypada też poprosić członków NRL o zastanowienie się nad wdrożeniem działań profilaktycznych. Po pierwsze, można by spróbować wypracować zasady etyczne, którymi mają się kierować lekarze, podejmując się opiniowania spraw sądowych (np. zasada, zgodnie z którą nie można podejmować się opiniowania, jeżeli samemu nie pracuje się na stanowisku lekarza, którego postępowanie się opiniuje – w tym wypadku wykluczyłoby to pierwszych biegłych sądowych, ponieważ żaden z nich nigdy nie pracował na izbie przyjęć szpitala powiatowego).

Po drugie, można by postulować zmiany prawne mające na celu zmniejszenie liczby spraw karnych kierowanych przeciwko lekarzom. Obecnie w wielu krajach sprawy karne o błędy medyczne należą do rzadkości (przykładowo: w Wielkiej Brytanii w 2017 r. prowadzono 23 sprawy karne przeciwko lekarzom, w Danii w 2016 r. jedynie 3 sprawy karne), podczas gdy w Polsce rocznie prowadzi się około 6 tys. postępowań karnych w sprawach o błędy medyczne.

Reasumując, proces opiniowania i doboru biegłych sądowych powinien zostać  poddany pieczy samorządu zawodowego lekarzy, choćby poprzez dookreślenie zasad etycznych podejmowania się opiniowania postępowania innego lekarza, czego sobie i Państwu życzę.

Dr n. praw. Radosław Tymiński, radca prawny