12 lipca 2024

Patomorfologia wychodzi z cienia

Wszyscy lekarze, przygotowując się do egzaminu specjalizacyjnego, powinni mieć obowiązkowy staż z patomorfologii, nawet krótki, kilkudniowy. Dałby im pojęcie, z czym się będą mierzyć jako specjaliści w swoich dziedzinach – mówi prof. Renata Langfort, prezes Polskiego Towarzystwa Patologów, w rozmowie z Lucyną Krysiak.

Fot. arch. prywatne

Patomorfolodzy to obecnie jedni z najbardziej pożądanych specjalistów. Co o tym decyduje?

W Polsce mamy zaledwie 430 lekarzy patomorfologów, a potrzeby związane z wykonywaniem badań są ogromne. Wiąże się to ze wzrostem zachorowalności na nowotwory i zmianami, jakie zaszły w leczeniu onkologicznym. Jeszcze kilkanaście lat temu nasze rozpoznania były prostsze. Obecnie, kiedy do onkologii wkroczyła medycyna personalizowana i immunoterapia, diagnostyka stała się bardziej skomplikowana.

Patomorfologia wciąż jest mylona z medycyną sądową, ale my jako lekarze stanowimy odrębną grupę specjalistów i mamy zupełnie inne zadania. Wciąż jest także słaba świadomość, że patomorfolodzy są lekarzami, których niełatwo wykształcić. Rezydentura trwa pięć lat, a po uzyskaniu tytułu specjalisty patomorfolog wciąż jeszcze musi pracować pod okiem bardziej doświadczonych kolegów i weryfikować wyniki badań, bo od precyzji ich wykonania i oceny wyniku zależy postępowanie terapeutyczne i jego skuteczność.

Jaki jest stan wiedzy na temat znaczenia badań patomorfologicznych dla diagnostyki i leczenia?

Mimo że na studiach medycznych są zajęcia z patomorfologii, wielu lekarzy, szczególnie niezabiegowych, nie wie, jak wyglądają procedury przeprowadzanych przez nas badań. Są przekonani, że są to badania laboratoryjne. Wydaje się im, że materiał tkankowy wrzuca się do maszyny, która pokazuje wynik. Tymczasem badanie patomorfologiczne to skomplikowany proces wymagający zaangażowania całego zespołu, w którego skład wchodzą osoby przyjmujące i opracowujące materiał, jak również lekarze patomorfolodzy oceniający ten materiał.

To są badania, np. cytologiczne, histopatologiczne, śródoperacyjne, a także szereg badań dodatkowych, przede wszystkim badania histochemiczne i immunohistochemiczne, badania z wykorzystaniem technik biologii molekularnej. W dobie rozwoju medycyny personalizowanej badanie patomorfologiczne jest kluczowe w kwalifikacji do diagnostyki molekularnej. Patomorfolog ustala rozpoznanie, ocenia, czy materiał zawiera odpowiednią liczbę komórek koniecznych do przeprowadzenia badania molekularnego i czy jest on odpowiedni jakościowo. To złożony proces, a lekarze innych specjalności, którzy nie mają na co dzień do czynienia z tego rodzaju diagnostyką, nie zawsze rozumieją, na czym on polega.

Czy stąd pomysł, aby szkolić lekarzy w tym zakresie?

Patomorfologia wkracza już do większości specjalności i wiedza na ten temat pozwoli lekarzom lepiej rozumieć, czym są badania wykonywane przez patomorfologów, jak istotne są dla diagnostyki i leczenia, co można z nich wyczytać oraz jak ściśle korelują z kliniką. Uważam, że wszyscy lekarze, przygotowując się do egzaminu specjalizacyjnego, powinni mieć obowiązkowy staż z patomorfologii, nawet krótki, kilkudniowy, który dałby im pojęcie, z czym się będą mierzyć jako specjaliści w swoich dziedzinach.

Polskie Towarzystwo Patologów podpisało porozumienie z Naczelną Izbą Lekarską, w ramach którego Ośrodek Kształcenia COBIK NIL zorganizował w maju trzy webinary dla lekarzy z całej Polski. Zagadnień, którymi chcemy zainteresować szkolących się lekarzy, jest wiele, ale zaczęliśmy od podstaw i omówienia blasków i cieni patomorfologii. W dalszej części szkoleń chcemy przedstawić możliwości i perspektywy stojące przed tą specjalnością, omówić problemy dotyczące dostępu do rozpoznań patomorfologicznych, a na koniec skupić się na roli patomorfologii w kwalifikacji pacjentów do leczenia. Planowane są więc kolejne szkolenia już we wrześniu tego roku.

Patomorfologia zawsze egzystowała w cieniu innych specjalności. Czy coś się zmieniło?

Obecnie patomorfologia zyskała na znaczeniu i stało się to za sprawą onkologii, która bardzo się rozwinęła i poprawiła rokowania w chorobach nowotworowych. Cały ciężar patomorfologii to obecnie diagnostyka przyżyciowa. Dziś konieczna jest ścisła współpraca z klinicystami, co stwarza możliwość tworzenia zespołów wielodyscyplinarnych, w które patomorfologia doskonale się wpisuje. Myślę, że takie jej oblicze może zainteresować lekarzy różnych specjalności i że będą oni chcieli poprzez udział w szkoleniach poszerzać swoją wiedzę na ten temat. Może też zachęci absolwentów uczelni medycznych do wyboru tej specjalizacji.