27 maja 2024

Prof. Włodzimierz Gut o efektach szczepień przeciw COVID-19

Wpływ szczepień przeciw COVID-19 na sytuację epidemiczną zobaczmy po osiągnięciu 20 proc. zaszczepionych i ozdrowieńców w całej populacji – mówi prof. Włodzimierz Gut, biolog, specjalista w zakresie mikrobiologii i wirusologii, doradca Głównego Inspektora Sanitarnego.

Prof. Włodzimierz Gut. Foto: arch. prywatne

– Od kilku tygodni trwają szczepienia, ale obostrzenia sanitarne powinny zostać zniesione dopiero w momencie, gdy poziom zakażeń wirusem SARS-CoV-2 przestanie zagrażać całej populacji.

O opanowaniu epidemii będziemy mogli zacząć mówić wtedy, gdy dzienna liczba zakażeń spadnie poniżej 1 tys., a najlepiej, aby nie przekraczała 300 osób.

Żeby tak się stało, znaczna część populacji musi przechorować COVID-19 albo się zaszczepić. Rzeczywisty wpływ szczepień na sytuację epidemiczną zacznie być widoczny po osiągnięciu 20 proc. zaszczepionych i ozdrowieńców w całej populacji.

Dopiero po przyjęciu szczepionki niemal przez wszystkich pracowników służb medycznych można przestać niepokoić się o wydolność ochrony zdrowia, bo wtedy sytuacja wśród medyków powinna być niezależna od tej wśród reszty społeczeństwa. Nawet jeśli zacznie brakować łóżek, to nie zabraknie lekarzy.

Akcja masowego szczepienia w Polsce przebiegałaby znacznie szybciej, gdybyśmy dysponowali dużymi pieniędzmi i nie mieli żadnych zobowiązań międzynarodowych, ale ani jedno ani drugie nie wchodzi w grę. Negocjacje z producentami w zakresie dostaw i ich odpowiedzialności prowadzono na poziomie UE.

Jeśli zaczęlibyśmy nawiązywać kontakty poza wspólnotą, to ryzykujemy, że kupimy produkty, które nie są dostatecznie bezpieczne lub wystarczająco skuteczne. Są państwa unijne próbujące iść tą drogą, np. Węgry.

Ograniczona liczba dawek szczepionki to obecnie główny problem na całym świecie. Wszystkie kraje chcą ją mieć, dlatego na rynku są wielkie trudności i Polska nie jest żadnym wyjątkiem.

Fakt pojawiania się czasami głosów, że w obliczu „wojny” prowadzonej z koronawirusem trzeba kupować „wszystko, co się da”, przyrównałbym do sytuacji, w której na gwałt musiano by wyposażyć współczesne wojsko i ktoś chciałby sprzedać muszkiety.

Notował: Mariusz Tomczak