Sąd umorzył sprawę zabójstwa lekarza Tomasza Soleckiego 

Sąd Okręgowy w Krakowie umorzył postępowanie wobec Jarosława W., w sprawie o zabójstwo lekarza ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Biegli uznali, że w chwili czynu był niepoczytalny, co wyklucza jego odpowiedzialność karną. 

Fot. Mariusz Tomczak/ Gazeta Lekarska

Decyzję podjęto 15 czerwca podczas niejawnego posiedzenia. Sąd jednocześnie orzekł o zastosowaniu środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia mężczyzny w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.   Jak poinformował rzecznik SO w Krakowie, sędzia Maciej Czajka, sąd uznał opinie psychologa i dwóch psychiatrów za spójne, pełne i wyczerpujące, niewymagające uzupełnienia. Pod uwagę wzięto również cały zgromadzony materiał dowodowy, w tym zeznania świadków. 

Izolacja psychiatryczna

Z opinii wynika, że Jarosław W. miał zniesioną zdolność rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem. Eksperci przesłuchani w poniedziałek podtrzymali swoje ustalenia. Umorzenie postępowania nie oznacza odzyskania wolności. Sąd zdecydował o izolacji psychiatrycznej, która będzie podlegać cyklicznej kontroli. Co sześć miesięcy biegli psychiatrzy mają oceniać, czy stan zdrowia mężczyzny uległ zmianie i czy nadal stanowi zagrożenie dla społeczeństwa. 

Prokuratura argumentowała, że ze względu na chorobę psychiczną istnieje wysokie ryzyko ponowienia czynu. Sąd podzielił tę ocenę. Rodzina zmarłego lekarza kwestionuje opinię sądowo‑psychiatryczną. Żona lekarza, Iwona Solecka, oceniła ją jako niemerytoryczną i podkreśliła, że wnioski biegłych nie uzasadniają stwierdzenia niepoczytalności. Wskazała, że rodzina wnioskowała o powołanie innego zespołu ekspertów, jednak prokuratura i sąd nie wyrazili zgody.  – Czuję się potwornie oszukana. Zginął mój mąż, ojciec sześcioletniego chłopca, a nikt nie ponosi winy. Doszło do zaniedbań w Służbie Więziennej, państwo również zawiodło – powiedziała dziennikarzom. 

„Mamy prawo do wątpliwości”

Jak podkreśla Grzegorz Wrona, Rzecznik Praw Lekarza, wątpliwości które pojawiają się wokół tej sprawy wynikają z obowiązującego prawa karnego, a nie z prawa, „które chcielibyśmy dostosować do naszych emocji czy oczekiwań”. – Prawo przewiduje możliwość wymierzenia kary tylko wobec osoby poczytalnej, czyli takiej, która w chwili czynu panowała nad swoim zachowaniem. Jeśli biegli stwierdzają niepoczytalność, sąd nie może orzec kary, lecz stosuje środki zabezpieczające. Lekarze – przede wszystkim psychiatrzy, czasem wspierani przez psychologów – są angażowani na etapie oceny poczytalności. To są procedury długie, wymagające i oparte na szczegółowych badaniach. Nie są to decyzje podejmowane w kilka minut – podkreśla Grzegorz Wrona, dodając, że trzeba pamiętać, iż opinie psychiatryczne objęte są szczegolną tajemnicą.

– Społeczeństwo zna jedynie końcowy wniosek, natomiast cała dokumentacja pozostaje niedostępna. My, lekarze, nie możemy publicznie podważać opinii kolegów, zwłaszcza gdy nie znamy jej pełnej treści – dodaje. Rzecznik Praw Lekarza podkreśla, że środowisko lekarskie ma prawo do wątpliwości odnośnie tej dezyzji. – Mamy prawo do wątpliwości, ale musimy mieć świadomość, że dotyczą one poprawności opinii, a nie samego faktu, że sąd zastosował przepisy prawa. Wyrok należy wykonać, choć oczywiście można go komentować i – jeśli istnieją podstawy – korzystać z dostępnych środków odwoławczych.

– Rozumiem żal i rozgoryczenie rodziny. Zginął nasz kolega. Nawet jeśli przyjmujemy do wiadomości ustalenia biegłych i decyzję sądu, nie oznacza to, że nie odczuwamy bólu i sprzeciwu wobec tego, co się wydarzyło. Ja również to rozgoryczenie odczuwam. Trudno pogodzić się z faktem, że osoba, która zabiła lekarza, będzie przebywać w ośrodku psychiatrycznym – nie wiemy, jak długo – i to na koszt społeczeństwa, w tym lekarzy. Humanizm nakazuje mi to zaakceptować, ale emocjonalnie jest to bardzo trudne – podsumowuje.

Agresja wobec medyków narasta

47‑letni ortopeda Tomasz Solecki został zaatakowany 29 kwietnia ubiegłego roku w gabinecie, w którym badał pacjentkę. Napastnik wtargnął do pomieszczenia i zadał lekarzowi kilkanaście do kilkudziesięciu ran kłutych. Mimo natychmiastowej pomocy życia lekarza nie udało się uratować.  Zabójstwo Tomasza Soleckiego stało się impulsem do ogólnopolskiej debaty o bezpieczeństwie personelu medycznego. Środowisko lekarskie alarmowało, że agresja wobec medyków narasta od lat, a systemowe mechanizmy ochrony są niewystarczające.

W kolejnych tygodniach po tragedii odbyły się liczne manifestacje i akcje solidarnościowe, w tym Czarny Marsz w Krakowie oraz Marsz milczenia medyków w Warszawie, w którym lekarze, pielęgniarki i przedstawiciele zawodów medycznych domagali się realnych działań państwa: zwiększenia ochrony w placówkach, skuteczniejszych procedur reagowania na agresję oraz zmian legislacyjnych wzmacniających bezpieczeństwo pracy.

Samorząd lekarski apelował o wprowadzenie standardów bezpieczeństwa w szpitalach, obowiązkowe szkolenia dla personelu i służb, a także o uznanie ataków na medyków za przestępstwa ścigane z urzędu. Dyskusja objęła również kwestię odpowiedzialności instytucji państwowych za nadzór nad osobami z zaburzeniami psychicznymi, które mogą stanowić zagrożenie.