19 lipca 2024

Wycena do korekty!

W sprawie tej nie chodzi o same wyliczenia, nie na gruncie matematyki toczy się nasz spór z władzami publicznymi. I zapewne nie rachunkowość jest kluczem do wyjścia z tego kryzysu.

Foto: pixabay.com

O ile tematyka tych comiesięcznych felietonów ustala się zazwyczaj w ostatniej chwili i zwykle wybór nie jest oczywisty, o tyle główny temat dzisiejszego tekstu mógł być tylko jeden.

I wiadomo to już od trzech tygodni. 31 stycznia Komisja Stomatologiczna NRL podjęła uchwałę wzywającą stomatologów realizujących umowę z NFZ do złożenia w oddziałach NFZ wniosków o dostosowanie warunków finansowych umów do poważnej zwyżki kosztów, jaka z całą wyrazistością objawiła nam się w ostatnich miesiącach.

Zwykle przedsiębiorstwa działające w ramach rozwiniętych gospodarek mają jakieś możliwości kompensowania takich niekorzystnych zjawisk, o ile do momentu kryzysu działają w naturalnych warunkach realnej wyceny wytwarzanych przez siebie dóbr. Co począć jednak, gdy na już wcześniej (poprzednie konkursy) niedofinansowane umowy nałoży się jeszcze przysłowiowa „siła złego” w postaci dodatkowych obowiązków, podwyżki płac i ogólna drożyzna? Wtedy niestety możliwości kompensacyjne są prawie żadne. I w zasadzie, hołdując staropolskiej zasadzie „mądrej głowie dość po słowie”, należałoby zwolnić Czytelników z czytania szczegółów, bo i co tu dodać?

No, może to, że w odróżnieniu od większości podmiotów kontraktujacych z NFZ stomatolodzy prowadzą zazwyczaj bardzo jednorodną pod względem spektrum kontraktowanych zakresów działalność.

Nie mamy w palecie swoich umów żadnych mniej i bardziej rentownych zakresów. Musimy więc polegać na rentowności tego zakresu, który mamy najczęściej jako jedyny zakontraktowany. Wiadomo, że nie chodzi o wyliczenia i to nie na gruncie matematyki toczy się nasz spór z władzą publiczną. Przecie , jeśli wyliczyliśmy ostatnio, że świadczenia endodontyczne, skalkulowane po zwykłych cenach narzędzi i materiałów oraz według podstawowych stawek godzinowych pracy, powinny być wycenione nie jako procent, a jako krotność wyżej, niż są obecnie, to o ile musielibyśmy się pomylić, aby postulat znaczącego wzrostu wyceny punktu miał być niezasadny?

Oczywiście, nie wszystko jest tak samo niedoszacowane, ale nie sposób zmienić coś zasadniczo w stomatologii publicznej za pomocą kosmetycznych korekt. Skoro nie matematyka jest problemem, to co nim jest? Chyba jakieś podskórne, błędne przeświadczenie i przyzwolenie na ten sposób rozumowania, według którego nawet niekorzystny kontrakt per saldo napędza klientelę prywatną, że przecież dorabiamy sobie prywatnymi zabiegami, protetyką i Bóg wie, czym jeszcze. Myślenie chyba jeszcze z czasów, kiedy lekarzom też mniej płacono za dniówkę, bo przecież mają dyżury.

Odwiedźcie naszą stronę w serwisie stomatologicznym NIL. Stamtąd dostaniecie się na strony swoich okręgowych komisji stomatologicznych, które organizują składanie wniosków do oddziałów NFZ. Na głównej stronie stomatologicznej KS NRL https://stom.hipokrates.org znajdziecie cały nowy serwis, który niedawno zapowiadałem. Nieograniczana liczbą znaków i spacji przestrzeń może odpowiedzieć na dużo więcej pytań, niż drukowany periodyk. Do niemałej już puli pytań każdy niemal tydzień dorzuca nowe. W Sejmie – ustawa, na tapecie – poważne zmiany w radiologii stomatologicznej. Na dodatek świat nie chce nam nawet uwierzyć, ilu nas jest.

Andrzej Cisło, wiceprezes NRL