Czas na zmiany w medycynie pracy

Medycyna pracy nie powinna być sprowadzana tylko do orzekania o zdolności do pracy, gdyż lekarze o takiej specjalizacji są świetnie przygotowani także do szeroko rozumianej działalności profilaktycznej i doradczej. Na lepszą opiekę nad pracownikami jak najszybciej trzeba znaleźć pieniądze.

Takie wnioski płyną z konferencji „Pracodawcy w systemie ochrony zdrowia”, którą zorganizowano podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach.

W dyskusji wzięli udział m.in. przedstawiciele Śląskiej Izby Lekarskiej, Mazowieckiego Wojewódzkiego Ośrodka Medycyny Pracy, Krajowej Izby Gospodarczej, pracodawców oraz sieci prywatnych poradni medycznych.

Przed ustawą o służbie medycyny pracy z 1997 roku pracownicy mogli korzystać z zakładowych i międzyzakładowych przychodni zdrowia. Mówiono wtedy o przemysłowej służbie zdrowia w Polsce.

Po wejściu w życie ustawy każdy zakład pracy został zobowiązany do zawarcia umowy z lekarzem działalności podstawowej, który ma sprawować opiekę profilaktyczną nad pracownikami. Zgodnie z Kodeksem Pracy nikt nie może być dopuszczony do pracy bez orzeczenia, że jest do takiej pracy zdolny.

Lekarz medycyny pracy wzbudza lęk

Skutki nie zawsze są zgodne z intencjami ustawodawców. „Pracownik boi się samego słowa orzecznictwo, bo wie, że orzeczenie jest konieczne do przyjęcia do pracy, a wtedy rozmowa z lekarzem nie zawsze jest otwarta i szczera. Mamy pod opieką ponad milion pracowników i nasze doświadczenia wskazują, że to, co dzisiaj mamy w Polsce w zakresie medycyny pracy, jest absolutnie niewystarczające” – zauważyła Anna Rulkiewicz, prezes jednej z sieci prywatnych poradni medycznych.

„Teraz opiekę nad pracownikiem kształtuje w Polsce pracodawca, podczas gdy w wielu krajach pakiet świadczeń medycznych dla pracownika kształtuje ubezpieczyciel – stwierdził Paweł Wdówik, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny pracy.

„We Francji jednym z podstawowych elementów takiej opieki jest numer telefonu do lekarza medycyny pracy. A u nas to pracodawca kieruje pracownika po orzeczenie, czy nadaje się do pracy” – powiedział.

Paweł Wdówik dodał, że polski lekarz medycyny pracy nie otrzymuje nawet informacji o wypadkach przy pracy. „Jesteśmy z boku systemu i mamy wrażenie, że jest to obszar niedoceniany. Ta profilaktyka mogłaby być dużo lepiej prowadzona” – stwierdził.

„Nie wiemy także jaka jest kondycja i struktura schorzeń pracowników, bo nie ma sprawozdawczości, która kiedyś była” – dodał dr Ryszard Szozda, przewodniczący Zespołu ds. Orzekania i Opiniowania Sądowo-Lekarskiego Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach.

Postulat: zmienić model z orzeczniczego na doradczy

Anna Rulkiewicz uważa, że czas na nowoczesną medycynę pracy i trzeba rozpocząć dyskusję o zmianie modelu medycyny pracy z orzeczniczego na doradczy. Wyjaśniła, że „w modelu doradczym lekarz zastanawia się nie tylko jak orzekać, ale także jak utrzymać pracownika możliwie najdłużej w zdrowiu, co jest największą wartością i dla pracodawcy, i dla pracownika, dla którego praca jest źródłem utrzymania siebie i rodziny”.

Z jej doświadczeń wynika, że coraz więcej pracodawców decyduje się na oferowanie pracownikom benefitu w postaci dodatkowego ubezpieczenia albo abonamentu, który daje dostęp do usług medycznych poza świadczeniami z NFZ, ale – jak podkreśliła – „to zależy tylko od woli i możliwości finansowych pracodawcy, a nie jest rozwiązaniem systemowym”.

Jej zdaniem pracodawcy, którzy płacą za dodatkową opiekę nad pracownikami, powinni otrzymywać wsparcie w postaci np. ulg podatkowych.

W opinii Pawła Wdówika to Kodeks Pracy „wiąże ręce lekarzom medycyny pracy” i „nie przystaje” do ich roli, którą określono w ustawie o służbie medycyny pracy.

„O zmianach dyskutujemy od 2004 roku, gdy sprawdzaliśmy czy nasz system jest zgodny z dyrektywami Unii Europejskiej. Już wtedy było wiadomo, że korekty są konieczne i wciąż czekamy na ich wdrożenie. A kwestia profilaktyki staje się bardzo istotna, gdyż nasza demografia zmierza w stronę starzejącego się społeczeństwa i wydłużenia aktywności zawodowej” – podkreślił.

Potwierdziła to Anna Wyczesany, przedstawicielka największego w Polsce i jednego z największych producentów stali w Europie. „Każda absencja chorobowa to koszty związane z dezorganizacją ciągłości pracy i koniecznością znalezienia zastępstwa. Interesuje więc nas kompleksowa opieka medyczna nad naszymi pracownikami, tym bardziej, że najczęściej są dojrzałymi mężczyznami, po pięćdziesiątce” – powiedziała.

„Z punktu widzenia pracodawcy najważniejszy jest pracownik zdrowy, w dobrej kondycji i to nie tylko w momencie, gdy rozpoczyna pracę i przynosi orzeczenie o zdolności do wykonywania obowiązków, ale przez cały cykl produkcyjny. A choroby szybko zdiagnozowane, szybciej się leczą” – dodała Anna Wyczesany.

Z jej statystyk wynika, że każdy z 11 tysięcy pracowników przebywa na zwolnieniu lekarskim średnio 11 dni w roku.

Stwierdziła, że „wskaźniki absencji są papierkiem lakmusowym zaangażowania pracownika”. Poza obowiązkową medycyną pracy jej firma oferuje załodze akcje prozdrowotne i współpracuje z fundacjami wspierającymi pracowników, którzy nie mają dostępu do prywatnej służby zdrowia. Fundacje pomagają także rodzinom pracowników.

Lekarz medycyny pracy i inspektor BHP

Według Ryszarda Szozdy medycyna pracy „powinna być bardziej zinstytucjonalizowana”. Przedstawiciel Śląskiej Izby Lekarskiej zaproponował utworzenie specjalistycznych zakładów opieki zdrowotnej, które w obrębie miasta, gminy czy powiatu sprawowałyby opiekę profilaktyczną nad pracownikami. „Taki zakład mógłby zatrudniać lekarzy specjalistów oraz inspektorów BHP, którzy powinni ze sobą współpracować” – powiedział Ryszard Szozda.

„Ochrona zdrowia pracowników jest sprawą bardzo ważną dla pracodawców, ale trzeba to sytuować w ogólnym systemie zdrowia” – stwierdził Tadeusz Donocik, prezes Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach i wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej.

W przypadku osób do 50. roku życia pracodawca wypłaca wynagrodzenie chorobowe do 33 dni w ciągu roku kalendarzowego, z kolei za pracowników, którzy ukończyli 50 rok życia, finansuje świadczenia chorobowe jedynie przez 14 dni kalendarzowych w roku. Świadczenia za dłuższy okres choroby finansowane są przez ZUS.

„Jeżeli trzeba czekać na wizytę u specjalisty wiele miesięcy, a nawet dwa lata, to w jaki sposób jeszcze wyodrębnić dobrze funkcjonujący system tylko dla pracowników? Nawet gdybyśmy znaleźli takie rozwiązanie dla pracowników, to pogorszylibyśmy sytuację innych obywateli” – stwierdził.

Tadeusz Donocik zwrócił też uwagę na przetargi, w których cena jest najważniejszym kryterium. „Pozwalając na to, państwo trochę prowokuje, bo najczęściej wygrywa cena dumpingowa i wtedy firmom brakuje pieniędzy, żeby zająć się zdrowiem pracownika” – powiedział wiceprezes KIG. Podkreślił też, że pracodawcy, którzy mają pieniądze, nie żałują ich na opiekę nad pracownikami, bo „to się opłaca”.

Miliardy na zwolnienia lekarskie

Wiceprezydent Pracodawców RP Andrzej Mądrala przypomniał, że w 2014 roku koszty absencji chorobowej wyniosły 13,5 mld zł, z czego 4,7 mld zł zapłacili pracodawcy. Powołał się także na dane ZUS, z których wynika, że w 2014 roku Polacy byli na zwolnieniu lekarskim 212 milionów dni.

„Jeżeli pracownik traci chęć do życia ze względu na problemy zdrowotne, to niech on trafi do właściwego lekarza. Postarajmy się jak najszybciej objąć pracowników właściwą, dodatkową opieką zdrowotną, a zacznijmy od największych zakładów” – zaapelował Andrzej Mądrala.

„Teraz jest tak, że jak pracodawca chce, to sfinansuje, a trudno jest oczekiwać od ZUS, że cokolwiek dołoży, gdyż ma deficyt” – powiedział dr Ryszard Szozda. Jego zdaniem jest jednak szansa, że część kosztów można „przerzucić z pracodawcy na ZUS, który pobiera składki rentowe i emerytalne”.

Bez woli politycznej ani rusz

Paweł Wdówik uważa, że do wprowadzenia zmian potrzebna jest wola polityczna i działanie międzyresortowe. Według niego może to być bardzo trudne, gdyż „przepisy o ochronie zdrowia pracowników są między dwoma ministrami, czyli ministrem właściwym do spraw pracy i ministrem właściwym do spraw zdrowia”.

Andrzej Mądrala w imieniu Pracodawców RP obiecał uczestnikom debaty w Katowicach wprowadzić sprawy medycyny pracy do programu obrad z ministrem zdrowia i związkami zawodowymi najpóźniej w drugim półroczu 2016 roku.

Źródło: Centrum Prasowe PAP

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.