Stop reklamie w fartuchu

Samorząd lekarski chce, by Minister Zdrowia zaproponował, a parlament przyjął takie zmiany w prawie, aby produktów żywnościowych i wyrobów medycznych nie mógł reklamować lekarz lub osoba za niego przebrana.

Foto: freeimages.com

Środowiska, w którym nie funkcjonuję od lat, wyparłem się, więc na dobrą sprawę niczym nie grozi zrobienie ze mnie czarnej owcy. Generalnie nie przejmuję się tym i traktuję raczej humorystycznie – powiedział w wywiadzie dla jednego z portali medycznych lekarz reklamujący lizaki.

Lizaki polecał, siedząc w fartuchu i podpisując się lekarskim tytułem. Oglądali go widzowie w całej Polsce, w tym rodzice dzieci i same dzieci, które widziały, że lizaki poleca pan doktor. Produkt polecany przez ten reklamowy spot jest dostępny w ponad czterdziestu sklepach internetowych, o aptekach stacjonarnych nie wspominając. Do czego firmie potrzebny był lekarz?

Zdaniem Naczelnej Rady Lekarskiej oczywistym powodem wykorzystywania lekarzy lub osób przebranych za lekarzy w reklamach żywności jest tworzenie u potencjalnego odbiorcy reklamy wrażenia, iż reklamowany produkt ma właściwości lecznicze. Podobne zdanie wyraża samorząd aptekarski.

List w sprawie sugerowania właściwości produktu leczniczego w reklamach wystosowała do Głównego Inspektora Sanitarnego Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. Dotyczy on producentów suplementów diety. Naczelna Rada Lekarska kładzie nacisk na wykorzystanie w reklamach wizerunku osób posiadających wykształcenie medyczne lub farmaceutyczne, lub odwoływaniu się do osób sugerujących posiadanie takiego wykształcenia, lub odwoływaniu się do zaleceń takich osób.

W ocenie samorządu lekarskiego wykorzystywanie tych osób do reklamowania produktów żywnościowych i wyrobów medycznych jest działaniem wprowadzającym konsumentów w błąd i niezgodnym z przepisami Parlamentu Europejskiego i Rady. W polskim prawie – jak wskazuje NRL – również nie jest dozwolone przypisywanie żywności nie będącej produktem leczniczym właściwości produktu leczniczego.

Nadmienić też należy, że według prawa farmaceutycznego obowiązującego w Polsce reklama produktu leczniczego kierowana do publicznej wiadomości nie może polegać na prezentowaniu produktu leczniczego przez lekarzy, farmaceutów lub osób sugerujących posiadanie takiego wykształcenia.

O tym, że lekarze nie powinni wyrażać zgody na używanie swego nazwiska i wizerunku dla celów komercyjnych, mówi art. 63 Kodeksu Etyki Lekarskiej. Sprawy przeciwko lekarzom toczą się przed rzecznikami odpowiedzialności zawodowej, a następnie przed sądami lekarskimi. W ostatnich dwóch latach zapadło już kilkanaście orzeczeń kar dla lekarzy z tego tytułu. Ale to nie przeszkadza, by producenci lizaków i suplementów diety zachęcali ich do współpracy.

W 2014 r. przedstawiciele Naczelnej Izby Lekarskiej napisali do jednego z producentów, przypominając zapisy prawa farmaceutycznego i KEL. Producent zapewnił, że firma nie prowadzi reklamy jakiegokolwiek produktu leczniczego, która polegałaby na prezentowaniu leku przez osobę posiadającą wykształcenie medyczne lub farmaceutyczne. Problem w tym, że np. lizak to nie lek.

Kodeks Etyki Reklamy mówi, że reklama nie może nadużywać zaufania odbiorcy ani też wykorzystywać jego braku doświadczenia lub wiedzy. Ponadto nie może wprowadzać w błąd jej odbiorców.

Te normy kodeksowe naruszała reklama syropu zachwalanego przez aktorkę w fartuchu lekarskim, co orzekła Komisja Etyki Reklamy przy Radzie Etyki Mediów. Skarżący napisał: „Uważam, iż jest to wprowadzanie widza w błąd, nie można sugerować, iż osoba występująca w reklamie wykonuje inny zawód (choć to przecież nie jest niemożliwe), jednak podpisywanie jej innym imieniem i nazwiskiem jest poważnym wprowadzaniem w błąd, wręcz oszustwem”.

Wiadomo już, że Minister Zdrowia widzi konieczność wprowadzenia zmian dążących do wprowadzenia pełnej przejrzystości reklam, aby nie wprowadzały one konsumentów w błąd. Zdecydował o powołaniu zespołu, w skład którego mają wejść m.in. przedstawiciele izb lekarskiej i aptekarskiej.

Gdyby Minister Zdrowia i parlament przychylili się do apelu Naczelnej Rady Lekarskiej, nie zobaczylibyśmy w reklamie ani lekarza, ani farmaceuty, ani przebranego za nich aktora. To przyczyniłoby się do wyeliminowania zjawiska, które zdaniem NRL – negatywnie wpływa zarówno na zdrowie publiczne w naszym kraju, jak również szkodzi wizerunkowi zawodowemu osób wykonujących zawody lekarza, lekarza dentysty czy farmaceuty.

Katarzyna Strzałkowska

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 5/2016


„Ignorantia iuris nocet” (łac. nieznajomość prawa szkodzi) – to jedna z podstawowych zasad prawa, pokrewna do „Ignorantia legis non excusat” (łac. nieznajomość prawa nie jest usprawiedliwieniem). Nawet jeśli nie interesuje cię prawo medyczne, warto regularnie śledzić dział Prawo w portalu „Gazety Lekarskiej”. Znajdziesz tu przydatne informacje o ważnych przepisach w ochronie zdrowia – zarówno już obowiązujących, jak i dopiero planowanych.

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.