List do Przyjaciela Lekarzy

Podczas XII Krajowego Zjazdu Lekarzy, który odbył się w dniach 20-22 marca, delegaci wystosowali list do ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza. Został zatytułowany: „List do Przyjaciela Lekarzy”. Poniżej przytaczamy go w całości.

Foto: Marta Jakubiak

Szanowny Kolego, Panie Ministrze!

Zwracamy się dzisiaj do Pana jako do osoby, która jest lekarzem i która w majestacie Rzeczypospolitej ponosi konstytucyjną odpowiedzialność za należytą organizację ochrony zdrowia, w tym za organizację kształcenia lekarzy w naszym kraju.

Wiele się mówi o błędach w systemie ochrony zdrowia, o zbyt niskich nakładach na leczenie i słabo wycenionych procedurach. Bardzo wiele mówi się o najtragiczniejszych sytuacjach, które najboleśniej dotykają pacjentów i ich najbliższych. Można odnieść wrażenie, że najczęściej mówi się o tych dramatach, bo najłatwiej jest od razu wskazać winnego.

Każdy lekarz – i Pan również – powinien wiedzieć, jak trudny wybrał zawód. Każdy z nas wie, że za jego decyzjami stoją najwyższe wartości, czyli zdrowie i życie człowieka. Żaden lekarz nie chce przemilczania sytuacji złych, wręcz patologicznych i nie ucieka od publicznej debaty na temat zawodowych przewinień i błędów. Taka jest nasza rola i takie jest ryzyko wykonywania pięknego zawodu lekarza.

Wielu osobom trudno zrozumieć, że każdy dramat pacjenta i jego bliskich jest również osobistym dramatem lekarza. To, że trudno przebić się z tą prawdą do świadomości pacjentów, ani nas nie dziwi, ani nie zasmuca. Opinie społeczne budowane są rzadziej na osobistych doświadczeniach, częściej na przekazach osób bliskich lub znajomych, a najczęściej na przekazach medialnych.

Tak, jak przeciętnemu człowiekowi trudno zrozumieć zawiłości polityki, konieczność zawierania sojuszy i porozumień dla przeforsowania określonych rozwiązań, budowania kompromisów, tak niezwykle trudno (jeśli to w ogóle możliwe) jest zrozumieć pacjentowi skomplikowane zawiłości sztuki medycznej oraz związany z tym ciężar odpowiedzialności lekarza za podejmowane decyzje lecznicze.

I tak, jak należy ciągle tłumaczyć naszym pacjentom, że w medycynie wiele zależy od natychmiastowej decyzji, od organizacji całego systemu, od zwykłej fizycznej i psychicznej wydolności lekarza, od dostępu do nowoczesnych metod leczenia i leków, od wystarczającego limitu świadczeń przyznanych przez NFZ, tak od Pana musimy oczekiwać nie tylko zrozumienia tych wszystkich zawiłości, ale konkretnych działań, które w końcu poprawią sytuację pacjentów i lekarzy w Polsce. Jest Pan lekarzem i Ministrem Zdrowia w Rządzie Rzeczypospolitej Polskiej, odpowiedzialnym za należytą organizację delikatnego i wrażliwego systemu dotyczącego naszych pacjentów.

Niezwykle łatwo jest włączyć się w zmasowaną krytykę pojedynczego przypadku i osób, które mogą być z tym przypadkiem powiązane. Lekarze są najczęściej niezwykle „wdzięcznym” obiektem ataków i oskarżeń, bo nie mają doświadczenia w kreowaniu wizerunku, a mają ograniczone prawo do obrony ze względu na konieczność zachowania tajemnicy lekarskiej.

W rolę arbitrów coraz częściej włączają się przedstawiciele władz publicznych. „Wyrok w sprawie” zostaje wydany tego samego dnia lub wkrótce po pierwszej publikacji medialnej, coraz częściej także przez Pana Ministra i podległe Mu służby. Dlaczego zatem, tak długo trwają postępowania w prokuraturach i sądach dotyczące nieprawidłowości w procesie leczenia? Widocznie trudniej dojść prawdy niż ferować wyroki.

Raz jeszcze podkreślamy – jesteśmy zwolennikami pokazywania wszystkich przypadków złego postępowania, patologii, błędów i niestosowności wobec naszych pacjentów. Chcemy, aby toczyła się otwarta i publiczna debata nad źródłami i przyczynami tych zdarzeń oraz sposobami zapobiegania i ich eliminowania. Ale nie godzimy się na pochopne piętnowanie osób, które nie mają szans na obronę swoich racji i dobrego imienia. W obecnej rzeczywistości, nawet jeśli niezawisły sąd oczyści lekarza z zarzutów, a ta informacja przebije się do opinii publicznej, to zszarganego dobrego imienia nikt już lekarzowi nie przywróci.

Przede wszystkim jednak chcemy, aby każdy zajął się tym, do czego został powołany. Bo im szybciej w naszym Kraju każdy poświęci uwagę i skieruje swój zapał na wykonywanie własnych obowiązków, tym szybciej wiele spraw stanie się prostszymi, łatwiej będzie dostrzec rzeczywiste patologie, a dzięki temu szybciej i sprawniej będzie można wyegzekwować ciążącą na wszystkich odpowiedzialność. A tę każdy z nas ponosi w sposób niewspółmierny, o czym jeszcze poniżej.

Mam nadzieję, że również Pan Minister podziela ten pogląd, że powinniśmy dać z siebie wszystko, aby jak najpełniej wykonywać swoje obowiązki, aby dać ludziom z siebie, własnych talentów i wiedzy możliwie najwięcej. Skoro wszyscy możemy się zgodzić co do własnych powinności, to – abstrahując w tym miejscu od drażliwego tematu totalnego uzdrowienia systemu – czujemy się w obowiązku zapytać o kilka podstawowych spraw (czasami zwanych kluczowymi, a czasami sztandarowymi), które do dziś nie znalazły szczęśliwego finału.

  1. Co stało się z szeroko zapowiadaną reformą systemu ubezpieczeniowego, polegającą na decentralizacji monstrualnego Narodowego Funduszu Zdrowia i na wprowadzeniu dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych (alternatywnych, suplementarnych i innych)? Gdzie są propozycje rozwiązań, dzięki którym miał zostać ucywilizowany rynek świadczeń komercyjnych i urealniony dostęp do świadczeń medycznych w ramach ubezpieczeń podstawowych?
  2. Co w związku z tym stało się z pracami nad nowym koszykiem świadczeń, koniecznym dla wprowadzenia ubezpieczeń dodatkowych?
  3. Gdzie są obiecywane wielokrotnie pacjentom pomysły i projekty na skrócenie kolejek oraz urealnienie dostępu do szeregu świadczeń?
  4. Dlaczego do dziś nie zostały przygotowane kompleksowo i uchwalone przepisy implementujące do prawa polskiego dyrektywę o opiece transgranicznej? A przecież dyrektywa została uchwalona w 2011 r., natomiast termin jej wdrożenia upłynął niemal pół roku temu… Czy 2 lata na przygotowanie projektu i uchwalenie ustawy to za mało dla urzędników resortu zdrowia?
  5. Dlaczego Ministerstwo jest tak chwiejne w swoich stanowiskach dotyczących kontroli sprawowanych przez NFZ? Raz Minister twierdzi, że NFZ musi stosować standardy i zasady kontroli z ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, a innym razem próbuje się z tego wycofywać.
  6. Gdzie są masowe przekształcenia SPZOZ-ów w spółki prawa handlowego, które miały być doskonałym antidotum na niepohamowane zadłużanie się placówek publicznych?
  7. Gdzie „ludzka twarz” NFZ i Ministerstwa Zdrowia w sprawie pomyłek na receptach, obiecana przecież w trakcie naszych protestów związanych z zapisami umowy upoważniającej do wystawiania recept? I dlaczego pacjenci coraz więcej muszą płacić za coraz tańsze leki?
  8. Gdzie są propozycje i realne działania, dzięki którym poprawi się model kształcenia lekarzy i zwiększy liczba miejsc rezydenckich? Wiedzą powszechnie znaną jest to, że już dopadł nas deficyt kadry medycznej, a zwłaszcza lekarzy specjalistów. Na uzupełnienie tych niedoborów potrzebnych będzie kilkanaście lat.
  9. Co Ministerstwo Zdrowia zrobiło przez ostatnie kilka lat, żeby lekarze kształceni w naszym kraju widzieli realną szansę rozwoju zawodowego, a po uzyskaniu jakże cennych kwalifikacji nie chcieli wyjeżdżać w poszukiwaniu godnej pracy za granicę?
  10. Kiedy skończy się narastająca produkcja dokumentów nikomu i niczemu niesłużących, co chwilę wymyślanych przez NFZ i Ministerstwo? Już teraz lekarz więcej czasu poświęca na pracę długopisem lub klawiaturą niż na opiekę nad chorym.
  11. Kiedy Minister i NFZ dostrzeże, że zaostrzanie warunków świadczenia usług dla pacjentów, w tym wymagań dotyczących kwalifikacji i liczby personelu, prowadzi wyłącznie do dalszego wydłużania kolejek…? Koszty ponoszone na spełnienie tych wygórowanych wymogów są niewspółmierne do stawek wynagrodzenia oferowanego (vide narzucanego) przez NFZ. Już teraz wymogi te są trudne do spełnienia, a wkrótce staną się niemożliwe.
  12. Dlaczego przez 15 lat Ministerstwo Zdrowia i ZUS tolerowały i akceptowały system dyżurów kontraktowych, a teraz, kiedy „w kasie pusto”, karze się szpitale zaległymi składkami idącymi w miliony złotych? I wszystko to dzieje się z pełną świadomością tego, że publiczne zakłady opieki zdrowotnej nie mogą ogłosić upadłości, a za wszystko i tak zapłacą jak zwykle pacjenci…
  13. Czemu mają służyć nakładane na szpitale drakońskie kary finansowe, które powodują zmniejszenie środków na leczenie?

To tylko kilkanaście przykładów niezrealizowanych zobowiązań. Te działania mogłyby poprawić jakość świadczonych usług i doprowadzić do efektywniejszego wykorzystania pieniędzy i zmniejszenia ryzyka występowania błędów prowadzących do dramatów.

A co do odpowiedzialności… Każdy lekarz za swoje negatywne postępowanie ostatecznie odpowiada przed sądami dyscyplinarnymi, sądami powszechnymi, prokuratorem, komisjami wojewódzkimi i całą rzeszą innych organów państwa.

Tymczasem Pan, Panie Ministrze będąc lekarzem, za swoje zaniechania odpowiadać będzie przed historią i co najwyżej wyborcami, nie zapominając przy tym, że u tych „sędziów” zawsze łatwiej o własne „uniewinnienie” dzięki nieograniczonemu dostępowi do mediów i zgrabnej polityce PR. I na tym polega różnica w ciężarze odpowiedzialności lekarzy i Ministra Zdrowia, który przecież jest lekarzem.

Relacja na żywo z trzeciego dnia XII Krajowego Zjazdu Lekarzy (22 marca)

Relacja na żywo z drugiego dnia XII Krajowego Zjazdu Lekarzy (21 marca)

Relacja na żywo z pierwszego dnia XII Krajowego Zjazdu Lekarzy (20 marca)

Lista nowych władz Naczelnej Izby Lekarskiej

mt

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.