Perły i kamienie. 30 lat odrodzonego samorządu lekarskiego

Analiza 30 lat funkcjonowania samorządu lekarskiego jest trudna. Indywidualne doświadczenia są wewnętrznie sprzeczne. Wspomnienia częściej dotyczą ludzi niż efektów prac, które mimo wysiłków pijarowych nie są zrozumiałe dla środowiska dwóch zawodów lekarskich.

Lekarze jednego z lubelskich szpitali podczas głosowania w pierwszych wyborach do samorządu lekarskiego. Foto: Marek Stankiewicz

Niska frekwencja wyborcza jest słabością izb okręgowych. Trzy dekady nie wystarczyły do wyjaśnienia istoty obowiązkowej przynależności, a w wielu wypadkach wypaczyły zasady przyświecające piewcom idei samostanowienia.

W oczekiwaniu na realizację politycznych obietnic, proponuję subiektywny katalog trzydziestu haseł, które opisują działalność odrodzonych izb lekarskich. Perły chwały alfabetycznie mieszają się z kamieniami milowymi.

Autonomia stomatologów. Postulowana samodzielność lekarzy dentystów w sprawach zawodu wymyka się, gdy o lekarzach nie-dentystach decyduje cały samorząd, a jurysdykcja organów nie jest rozdzielona. Substytut autonomii zapewnia silna pozycja Komisji Stomatologicznej. W wielu izbach problem traktuje się jako dążenie do separacji i przedwojennego podziału na izby lekarskie i dentystyczne.

Biurokracja i cyfryzacja zabijają relację z pacjentem i koleżeństwem. W przekonaniu większości lekarzy, harmonogramy, formularze, sprawozdania i e-dokumenty są narzędziami kontroli fiskalnej. Rząd uszczelnia system papierem formatu P1, a kolejki do gabinetów się wydłużają.

Emigracja spędza sen z powiek polityków. Unia Europejska to wiele miejsc, do których wyjeżdżamy, nie tylko w celach turystycznych, ale także zarobkowych.

Europa jest stałym elementem porównań warunków pracy, płacy i standardów medycznych.

„Gazeta Lekarska” dociera do każdego lekarskiego domu nieprzerwanie od 1990 r. Podobno nikt jej nie czyta i jest złośliwie nazywana najdroższym miesięcznikiem w Polsce. Prestiż, opiniotwórcza tradycja i historyczna rola pisma naszych sukcesów i porażek są bezapelacyjne.

Głosowanie korespondencyjne to sposób na skuteczne przeprowadzenie wyborów w rejonach.

Izba to nie urząd! – brzmiało hasło ostatniej kampanii wyborczej młodszych lekarzy. Rzeczywistość jest jednak bardziej skomplikowana. Oczekujemy koleżeńskiego traktowania i usuwania wszelkich przeszkód w wolnym wykonywaniu zawodu, ale ustawodawca przeniósł na samorząd obowiązki państwowe. Nie powinna zatem dziwić urzędnicza czujność administratora rejestrów oraz organów odpowiedzialności zawodowej.

Kodeks Etyki Lekarskiej uchwalono podczas obrad Nadzwyczajnego II Krajowego Zjazdu Lekarzy w Bielsku-Białej. Obecnie obowiązujący kanon deontologiczny powstał w 2004 r. w Toruniu. To najbardziej nieznany dokument wśród lekarzy i lekarzy dentystów. Jednostki recytują go z pamięci. Gros stosuje KEL intuicyjnie. Na kodeks chętnie powołują się dziennikarze, często nie wiedząc, o czym mówią.

Konwent Prezesów jest komisją NRL. Liderzy izb mają mandaty zjazdów okręgowych i reprezentują wykonawców uchwał. Konwent jest forum wymiany doświadczeń i wypracowywania rozwiązań, które prowadzą do ujednolicenia procedur przez samodzielne organizacyjnie izby.

Kultura, poza aspektem merytorycznym, jest częścią porady lekarskiej. Media nieustannie donoszą o jej braku, co potwierdzają organy dyscyplinarne. Zaprzeczeniem są zainteresowania lekarzy. Jesteśmy potęgą talentów: literackich, muzycznych i rzemiosła artystycznego. Mimo to, wielu działaczy nie ceni lekarskich twórców.

Lekarz. Ilekroć w przepisach jest mowa o lekarzu bez bliższego określenia, rozumie się przez to również lekarza dentystę. Wszyscy jesteśmy lekarzami!

Majątek izb jest trudny do oszacowania. Składają się na niego nie tylko zaksięgowane składki, ale przede wszystkim nieruchomości, w których są biura, gabinety władz, sale rozpraw sądowych, aule konferencyjne, kluby lekarza i archiwa. Pierwotną przaśność zastąpiła estetyczna funkcjonalność.

Małe izby są przyczyną wielu anegdot. Na początku okręgi lokowano w ośrodkach akademickich, w wojsku, MSW i na kolei. Rozstrzygające o mapie były referenda i zmiana ustroju. W 1999 r., w czasie reformy administracyjnej, nie powiodło się wyznaczenie 16 izb tożsamych z województwami. Ostatnia bitwa z 2009 r. przetoczyła się podczas prac nad obowiązującą ustawą o izbach lekarskich.

Ministerstwo Zdrowia jest adresatem niemal każdego postulatu lekarskiego. Pielgrzymki na Miodową odbywają się nieustanne. Trampolina podrzuciła do ministerialnych gabinetów kilku aktywistów, ale karuzela stanowisk szybko kończyła ich kariery. Pożegnanie następowało najczęściej w czasie procesu zapominania, skąd przyszli i kim są.

Naczelna Rada Lekarska (NRL) kieruje działalnością Naczelnej Izby Lekarskiej (NIL) w okresie między krajowymi zjazdami lekarzy KZL), a w szczególności sprawuje pieczę nad należytym i sumiennym wykonywaniem zawodu lekarza.

Okręgów mamy 23. Dodatkowo wojskowa izba obejmuje cały kraj. Największy rejestr prowadzi Warszawa, mając ponad 30 tys. członków. Niejednorodność izb ma lokalne zalety, ale podstawowa wada tkwi w ustawie, która stworzyła struktury praktycznie niezależne od centrali. Wokół izb skupia się działalność integrująca: wydawane są biuletyny, organizowane doskonalenie podyplomowe oraz imprezy kulturalne, sportowe i okolicznościowe. Tutaj oparcie znajdują seniorzy, stanowiący 20-procentowy odsetek członków samorządu.

Podyplomowe kształcenie to jedno z ważniejszych zadań izb i jednocześnie apetyt na jego kompleksowe prowadzenie w przyszłości, łącznie z odpowiedzialnością za specjalizacje i egzaminy. Obowiązek kształcenia podyplomowego jest zaniedbywany.

Punkty edukacyjne potwierdza garstka skrupulantów.

Praktyka zawodowa, prowadzona w formie jednoosobowej działalności gospodarczej, podlega rejestracji w okręgowej izbie lekarskiej i wykonywana jest pod nazwiskiem. Debata o uchyleniu zakazu zatrudnienia lekarza przez lekarza przetacza się okresowo, zwłaszcza wśród stomatologów. Z kolei moda na samozatrudnienie jest pokłosiem antypodatkowego przepisu o praktyce lekarskiej wykonywanej wyłącznie w zakładzie leczniczym , co doprowadziło do sytuacji, że niejeden szpital prowadzony jest przez dziesiątki podmiotów gospodarczych.

Prezes NRL jest twarzą medialną i naszym pierwszym głosem. Akceptacja słów władz naczelnych w ciągu ośmiu ostatnich kadencji była różna, zarówno wśród lekarzy, jak i w społeczeństwie. Reprezentowanie 190 tys. indywidualności i autorytetów w szerokim spektrum od stażysty do światowej sławy naukowca jest awykonalną ekwilibrystyką.

Protest! Od lat 80. XX w. wyrażamy niezadowolenie z reform, które spychają medyków na margines systemu. Gniew przybierał różne formy, aż do długotrwałych głodówek. Najczęściej organizowane były manifestacje i oflagowania. W negocjacjach jak bumerang wracały tematy: czasu i warunków pracy, dyżurów, podwyżek oraz magicznych procentów na zdrowie. Symbolem nowej fali buntu został Rezydent.

Rzecznik odpowiedzialności zawodowej prowadzi postępowanie wyjaśniające w sprawach z zakresu odpowiedzialności zawodowej lekarzy oraz sprawuje funkcję oskarżyciela przed sądami lekarskimi.

Sąd lekarski jest zdobyczą 1989 r. Rozumieją to wszyscy odpowiadający przed „nielekarskimi” gremiami, oceniającymi ich pracę i błędy.

Składka w 1990 r. wynosiła 2 proc. pensji. Nikt nie potrafił policzyć takiej daniny. Dzisiaj byłoby jeszcze trudniej. Obecne 60 zł miesięcznie, w porównaniu z innymi korporacjami, nie jest sumą wygórowaną. Problem stanowi redystrybucja. Na co się składamy? Każda izba daje inną odpowiedź.

Ustawę o izbach lekarskich wyszarpało Polskie Towarzystwo Lekarskie w IX kadencji Sejmu PRL. Nie mniej ważne było późniejsze prawodawstwo dotyczące zawodów, aborcji, zakładów opieki zdrowotnej, finansowania ze środków publicznych, ratownictwa medycznego, działalności leczniczej i sieci szpitali. Stanowiska, uchwały i apele zjazdów delegatów i NRL nieustannie opiniują pomysły legislacyjne zmieniających się rządów.

W 1989 r. rozpocząłem studia na wydziale lekarskim. Czas I Krajowego Zjazdu Lekarzy znam z relacji świadków i książek. Z biegiem lat zaangażowanie społeczne i początkowy entuzjazm przesłoniła rutynowa administracja, przerywana akcjami protestacyjnymi i emocjonalną wymianą kadr. Niezmienne jest poprawianie aktów prawnych oraz ponadpokoleniowa nadzieja na pozytywne reformy w systemie ochrony zdrowia.

Jarosław Wanecki

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.