Wokół lekarskiego powołania. Nieoczywista galeria Jarosława Waneckiego

„Jarosław Wanecki zaprasza nas do swojej wyjątkowej galerii. Zebrał w niej trzydzieści obrazów z kolekcji polskich i zagranicznych artystów, które zainspirowały Go do rozważań wokół lekarskiego powołania”.

W taki sposób we wstępie do albumu „Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem” prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Andrzej Matyja zachęca do jego lektury. To publikacja okolicznościowa, wydana w związku z 30-leciem odrodzenia izb lekarskich.

Autor albumu, Jarosław Wanecki, to lekarz pediatra. Nie ogranicza się jednak tylko do pomagania najmłodszym pacjentom, od dawna aktywnie działając w samorządzie lekarskim (przez dwie kadencje był prezesem Okręgowej Rady Lekarskiej w Płocku). Od dawna jego pasją, poza medycyną, jest m.in. malarstwo. W wolnym czasie odwiedza niezliczone galerie, zarówno te małe, jak i te najbardziej znane. Jest przewodniczącym Komisji Kultury NRL, dostrzegając i doceniając związki medycyny ze sztuką.

* * *

Co wspólnego ma malarstwo z medycyną?

Jedno i drugie to sztuka. Nasz pacjent to tak jakby jakiś obraz – widzimy go, oceniamy, jak wygląda na przykład jego skóra. Na obraz patrzymy podobnie, choć pewnie wpatrując się w postaci namalowane pędzlem, nie zawsze myślimy o chorobie. Lekarze, zwłaszcza na starych obrazach, lubią odnajdywać casusy medyczne i zastanawiają się, czy dziecko króla uwiecznione przez malarza chorowało na chorobę genetyczną, skoro wygląda tak, jak wygląda.

Czy lekarze to artystyczne dusze?

Myślę, że tak. Reprezentując Komisję Kultury Naczelnej Rady Lekarskiej za każdym razem podkreślam, że medycyna wywodzi się z łona humanizmu. Kiedy powstawały wydziały lekarskie czy chirurgiczne, to pierwsze lata nauki poświęcone były właśnie humanistyce. Być może dlatego, że medycyna była wówczas na pewnym rozdrożu, bo z dzisiejszego punktu widzenia niewiele miała do zaproponowania pacjentowi. Wtedy, poza interwencją zabiegową, gdy trzeba było wyrwać ząb lub przeciąć wrzód, opierała się przede wszystkim na relacji z pacjentem. Nie było nowoczesnych leków.

Skąd pomysł na taki album?

„Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem” nieprzypadkowo rozpoczyna się wstępem prezesa NRL Andrzeja Matyi, bo jest wydany z okazji 30-lecia samorządu. Od dawna jestem związany z samorządem i przy okazji 30. rocznicy jego odrodzenia postanowiłem wybrać 30 prac, próbując odnaleźć związki medyczne w sztuce malarskiej. Album został wydany w nakładzie 1500 egzemplarzy.

Dlaczego lekarze powinni uważnie go przeczytać?

Przede wszystkim niech go obejrzą. (śmiech)

Poza reprodukcjami czytelnik znajdzie w nim sporo do przeczytania.

Wielu z nas na pewno te obrazy widziało w oryginale. Na niektórych lekarze powinni znaleźć kawałek siebie, swego otoczenia i swoich pacjentów. Bardzo wielu z nas lubi malarstwo i podziwia obrazy, ale w albumie zdecydowałem się używać dość nieoczywistych porównań. Czasami można spoglądać na jakąś pracę jako niezwiązaną z medycyną, a ja próbuję przekonać, że każdy obraz może opowiadać o zdrowiu i chorobie.

Jak można zdobyć album?

Nie można go kupić, bo niektóre rodziny zmarłych artystów lub właściciele ich praw autorskich nie wyrazili zgody na wykorzystane fotografii w celach komercyjnych. W albumie są dzieła, które nie ukazały się dotąd w żadnych publikacjach, więc nie zobaczymy ich nigdzie indziej. Album trafi do rąk gości gali Jubileuszu 30-lecia odrodzenia izb lekarskich 7 grudnia w Teatrze Polskim w Warszawie. Dla zainteresowanych zostawiliśmy pewną pulę w zasobach wydawcy, czyli „Medycyny Praktycznej” i T.U. Inter Polska, które sponsorowało album.

Rozmawiał: Mariusz Tomczak

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.