Dyrektorzy szpitali pochwalą się większą liczbą specjalistów?

Wszystko wskazuje na to, że ustawa o zawodach lekarza i lekarza dentysty wkrótce zostanie znowelizowana. Rząd i Ministerstwo Zdrowia chcą ułatwić podejmowanie pracy w Polsce absolwentom medycyny spoza Unii Europejskiej.

Foto: pixabay.com

Komentuje dr Paweł Czekalski, prezes ORL w Łodzi:

– Konsekwencją wprowadzenia nowych egzaminów dla lekarzy kończących studia poza UE będzie nierówne traktowanie. Wydaje się, że LEW i LDEW staną się boczną furtką w dostępie na nasz rynek pracy, a ich zaliczenie będzie łatwiejsze niż LEK-u i LDEK-u.

Uważam, że gwarancją profesjonalizmu i sumienności wykonywania zawodu, a co za tym idzie bezpieczeństwa pacjentów, powinna pozostać procedura nostryfikacyjna. Wprowadzanie daleko idących ułatwień dla lekarzy spoza UE naruszy pryncypia stawiane lekarzom w Polsce i może negatywnie odbić się na pacjentach.

Jeśli nowe przepisy wejdą w życie, okręgowe rady lekarskie będą weryfikować kompetencje lekarzy z tytułami specjalisty uzyskanymi poza UE m.in. w oparciu o program odbytego szkolenia specjalizacyjnego. Samorząd lekarski nie powinien się na to zgodzić. Nie wyobrażam sobie, aby ORL lub powołana przez nią komisja przeprowadzała dla lekarzy cudzoziemców dodatkowe egzaminy z poszczególnych dyscyplin. Wiedza z niektórych dziedzin jest bardzo szczegółowa, a nie każda izba blisko współpracuje z uczelnią medyczną.

Ponadto musielibyśmy znać system kształcenia w danym kraju i obowiązujący tam zakres wiedzy, a ten, kto pamięta wielomiesięczne prace komisji uzgodnieniowych z czasów poprzedzających akcesję do UE, wie, jak spore jest to wyzwanie. Brak możliwości merytorycznej weryfikacji stwarza ryzyko dopuszczenia do leczenia osób nieprzygotowanych w wystarczający sposób do pracy. Dzięki wejściu w życie nowych przepisów dyrektorzy szpitali będą mogli pochwalić się większą liczbą specjalistów, ale za jaką cenę? Sądzę, że w perspektywie kilkunastu lat poziom ochrony zdrowia w Polsce może się radykalnie obniżyć.

Wątpię, aby zaczęli do nas przyjeżdżać tylko najlepsi medycy, bo część lekarzy poza UE zarabia całkiem dobrze u siebie. Nowe przepisy z biegiem czasu mogą za to zahamować wzrost wynagrodzeń w Polsce. Młodzi lekarze to widzą, bo uczą się np. języka szwedzkiego i zapewne nie po to, by czytać baśnie Andersena w oryginale. Nie jest tajemnicą, że za granicą panują inne standardy kształcenia niż w Polsce, a u naszych wschodnich sąsiadów medycyny uczy się sporo osób, którym nie udało się dostać na polskie uczelnie.

Nie wydaje mi się, by możliwość „importu” lekarzy była skuteczna w dłuższej perspektywie, bo z niedoborem kadr medycznych zmaga się wiele krajów. Jeśli zarobki w Polsce nie będą adekwatne do nakładu pracy i poziomu odpowiedzialności, to część z tych, co przyjechała, zacznie wyjeżdżać, a z uwagi na doświadczenie uzyskane w naszym kraju, będą mieli otwartą drogę do innych krajów UE.

Na świecie występują różne podejścia moralno-etyczne, wynikające np. z wiary. Warto rozważyć, czy nie powinna zostać wprowadzona jakaś weryfikacja wyznawanych wartości pod kątem możliwości przekładania ich na diagnostykę czy terapię, bo w niektórych kręgach kulturowych podejście do drugiego człowieka i szacunek do życia są inaczej rozumiane niż w naszych realiach. Aby rozpocząć pracę w Niemczech, należy zaliczyć kurs językowo-kulturowy, a dopiero później lekarz może przystąpić do weryfikacji wiedzy specjalistycznej w języku niemieckim. Tymczasem w projekcie ustawy pobieżnie potraktowano kwestię znajomości języka polskiego, co jest kluczowe z punktu widzenia komunikacji z pacjentem.

Notował: Mariusz Tomczak

Powiązane aktualności

Jeden komentarz

Skomentuj
  1. Avatar
    Jacek Marcinkowski
    Mar 06, 2020 - 09:18 AM

    Oczywiście że nie po to żeby czytać Andersena, bo ten pisał po duńsku. Brawa dla autora.

    ODPOWIEDZ

Odpowiedz Jacek Marcinkowski Anuluj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.