Nowatorstwo musi być bezpieczne

Z prof. Iwoną Niedzielską, prezes Polskiego Towarzystwa Chirurgii Czaszkowo-Szczękowo-Twarzowej, Chirurgii Stomatologicznej i Implantologii, rozmawia Lucyna Krysiak.

Foto: Puls Medycyny

Chirurgia czaszkowo-szczękowo-twarzowa bliższa jest medycynie czy stomatologii?

To jedyna specjalizacja, co do której nie ma wątpliwości, że powinna łączyć elementy medycyny i stomatologii. Aby przeprowadzać skomplikowane operacje, w których układ stomatognatyczny odgrywa kluczową rolę, potrzebna jest zarówno wiedza ogólnolekarska, jak i stomatologiczna – dlatego jestem zwolenniczką tworzenia warunków do podejmowania drugiego fakultetu w trybie pomostowym przez lekarzy oraz lekarzy dentystów.

Chirurdzy szczękowo-twarzowi w większości krajów kończą kierunek lekarski lub dwa kierunki, wybierając drugi fakultet w czasie specjalizacji. W Polsce lekarze, decydując się na ten krok, od początku do końca kształcą się we własnym zakresie, ponosząc wszystkie trudy i koszty z tym związane. Specjalizacja ta jest jednak niedoceniana i nieopłacalna. W USA chirurdzy szczękowo-twarzowi są, po anestezjologach, najlepiej wynagradzaną grupą lekarzy. Dlatego należy docenić wysiłki polskich lekarzy, którzy mimo przeciwności uzyskują tytuł specjalisty i podejmują pracę w oddziałach zabiegowych. Trafiają tam tylko wybitni i ambitni.

Medycyna otwiera nowe możliwości, gdy jest wpleciona w inne dyscypliny naukowe. Jakie ma to odniesienie do praktyki?

Moje życie zawodowe lekarza, stomatologa, dydaktyka i naukowca to wielka przygoda, która stała się ciekawa, ponieważ spotykałam na swojej drodze mądrych ludzi, pasjonatów, odkrywców, także z różnych pozamedycznych dyscyplin naukowych. Nie zawsze rozumiałam język, którym się posługiwali, ale czas poświęcony na długie rozmowy i zagłębianie się w tematy trudne sprawiał, że nawet język ścieżek sygnalizacyjnych wzajemnych oddziaływań genów stał się zrozumiały.

Dostrzegłam, jak bogata staje się medycyna, gdy możemy wpleść w nią trochę kropek kwantowych, genów i gdy to prowadzi do wynalezienia lub udoskonalenia „czegoś”, co nie tylko ratuje życie, ale poprawia jego jakość. Mam na myśli m.in. projekty drukowanych lub frezowanych implantów twarzy, które pozwoliły ludziom wyjść z zacisza domów, komunikować się, jeść, po prostu żyć. Dzięki nowym technologiom, współpracy z inżynierami i fizykami, możemy wykonać np. idealną endoprotezę stawu jako odwzorowanie strony zdrowej, nie korzystając z gotowych szablonów endoprotez. Możemy też budować równocześnie wszystkie ściany oczodołów czy zawiesić wydrukowaną szczękę tam, gdzie jej już nie ma.

Często wprowadzamy nowe rozwiązania technologiczne z własnymi modyfikacjami, np. terapię podciśnieniową, którą trudno zastosować w ranach twarzy, gdzie nie można wytworzyć podciśnienia, termografię do diagnostyki małych bezobjawowych ognisk zapalnych u pacjentów z infekcją czy, dzięki współpracy z centrum biotechnologii, przygotowywać perfekcyjnie pobór przeszczepu lub wprowadzania do niego implantów. Także badania genetyczne przeradzają się w praktyczne wytyczne dla chorych – dzięki nim dowiadujemy się, że np. należy odciąć się od czynników kancerogennych, zmienić styl życia.

Żyjemy w czasach rosnącej urazowości oraz chorób nowotworowych, również okolic twarzy. Gdzie trafiają tacy pacjenci? Do oddziałów szpitalnych czy prywatnych klinik stomatologicznych?

Chirurgia szczękowo-twarzowa dawniej głównie zajmowała się diagnostyką i leczeniem patologii zębopochodnych. Dzisiaj to dział chirurgii onkologicznej, w tym rekonstrukcyjnej, gdzie stosuje się techniki mikrozespoleń naczyniowych, perfekcyjnego przygotowywania poboru przeszczepów z innych okolic ciała w oparciu o modele stereo litograficzne, bezpiecznej i szybkiej traumatologii, w której elementy mocujące doginane są poza pacjentem, leczenia wad rozwojowych twarzoczaszki za pomocą neuronawigacji pozwalającej przesuwać przeciętą szczękę i rozszczepioną żuchwę w idealny sposób, wstępnie zaplanowany i analizowany w odpowiednich programach symulacyjnych, i wreszcie nowatorskie zabiegi oparte o najnowocześniejsze technologie – w tym złożone implanty indywidualne 3D, które mogą zastąpić każdą kość w każdym wymiarze przestrzennym, a dzięki epitezom również tkanki miękkie mocowane na implantach, kleju czy okularach. Leczymy i operujemy schorzenia zębo- i niezębopochodne, w tym patologie struktur kostnych i miękkich głowy i szyi. Jest to możliwe wyłącznie w oddziałach klinicznych świadczących usługi o najwyższej referencyjności.

Jaka jest obecnie sytuacja oddziałów chirurgii czaszkowo-twarzowej, jeśli chodzi o finansowanie nowatorskich zabiegów?

W oddziałach szpitalnych świadczenia z zakresu chirurgii szczękowo-twarzowej są finansowane przez NFZ. Podobnie jak usługi z chirurgii stomatologicznej udzielane w ramach poradnictwa ambulatoryjnego. Procedur wysokospecjalistycznych, które wymagają nowoczesnego sprzętu i technologii, nie ma na liście płatnika. Także stosowanie nowoczesnych urządzeń, w tym mikroskopu do wykonywania precyzyjnych zabiegów przeszczepowych, neurostymulatora dla ochrony nerwu ruchowego w zabiegach na śliniankach, stawie skroniowo-żuchwowym, złamanych wyrostkach kłykciowych czy artroskopów, nie znalazło się w koszyku świadczeń refundowanych.

Brak refundacji dotyczy także nowoczesnych zbiegów rekonstrukcyjnych z użyciem przeszczepów na mikrozespoleniach naczyniowych czy rekonstrukcji z użyciem implantów indywidualnych drukowanych lub frezowanych, nie mówiąc o protezowaniu takich chorych. Wykonywanie nowatorskich zabiegów wymaga indywidualnych zgód od dyrekcji szpitali i od NFZ. Nie możemy przez to zaspokoić potrzeb wszystkich pacjentów oczekujących na innowacyjny zabieg w długiej kolejce.

Pozostaje im skorzystać z usług sektora prywatnego?

Chirurgia szczękowo-twarzowa funkcjonuje w sektorze prywatnym tylko dla procedur pewnych, obarczonych małym ryzykiem powikłań. W przypadku zabiegów skomplikowanych, rozległych, bezpiecznym miejscem jest sektor publiczny, wyposażony w oddział intensywnej terapii, jak również w sprzęt diagnostyczny i rehabilitacyjny o wysublimowanych wymaganiach dla tak specyficznego obszaru ciała, jakim jest twarzoczaszka. Chirurgia stomatologiczna i mało zaawansowana chirurgia szczękowo-twarzowa świetnie radzą sobie w sektorze prywatnym, w sektorze publicznym leczone są najtrudniejsze przypadki.

Czym różnimy się od światowych centrów operacyjnych w tej dziedzinie?

Polscy chirurdzy szczękowo-twarzowi nie powinni mieć kompleksów. Są wybitni. Nie jest tajemnicą, że w innych krajach baza sprzętowa jest perfekcyjna, niczego nie brakuje. Z wiedzą, którą mają Polacy, nowatorskie zabiegi sięgnęłyby po nagrodę Nobla… gdyby były warunki, sprzęt, wsparcie i pieniądze.

Jak rozwiązać deficyt kadr w tej specjalności?

Chirurgia szczękowo-twarzowa to dziedzina elitarna. Jest wyzwaniem dla lekarzy, którzy wybierają tę specjalizację. Podejmują je, by przełamywać stereotypy, uczestniczyć w nowatorskich operacjach i opracowywaniu nowych koncepcji. Jednak to nie przekłada się na płace. Odpowiednie zarobki zachęciłyby tak wąską, wręcz nieliczną grupę lekarzy do pracy w oddziałach zabiegowych. To są pasjonaci, którzy mogliby pracować w prywatnych gabinetach w większym komforcie finansowym i psychicznym, a wybierają trudną, wieloletnią specjalizację, wymagającą obszernej wiedzy i umiejętności.

Boleję jednak nad tym, że jedynym kryterium otwarcia specjalizacji w dyscyplinach zabiegowych jest dobrze zdany test, a pomijany jest czynnik ludzki, predyspozycje manualne, umiejętność kontaktu z pacjentem i to, co dla mnie najważniejsze, kultura osobista. W wielu branżach pozamedycznych kryterium zatrudnienia jest rozmowa kwalifikacyjna, która jest tu pominięta. Być może rozwiązanie, które uwzględniałoby wynik testu, rozmowy kwalifikacyjnej i dodatkowej punktacji za osiągnięcia zawodowe, naukowe, dydaktyczne mogłoby sprawić, że kształcilibyśmy chirurgów, którzy nie tylko mają talent, ale i cechy charakteru, które sprawią, że wszyscy, w tym pacjenci, poczują się bezpiecznie. Problemem jest także brak zajęć lub migawkowe zajęcia z tego przedmiotu na studiach. Dlatego tak istotne jest umożliwienie uzupełnienia drugiego fakultetu w szybkim, pomostowym trybie.

Jaki jest udział Towarzystwa Chirurgii Czaszkowo-Szczękowo-Twarzowej, Chirurgii Stomatologicznej i Implantologii w propagowaniu wiedzy na ten temat?

Intencją towarzystwa jest wyjście naprzeciw oczekiwaniom lekarzy i lekarzy dentystów, którzy chcą swoją drogę zawodową związać z chirurgią szczękowo-twarzową. Chcemy być trampoliną do ich sukcesu i poprawy jakości oraz bezpieczeństwa leczenia chorych. Stawiam na towarzystwo ponad podziałami, które powinno zrzeszać wielu wybitnych naukowców z medycyny i nauk pozamedycznych. Chodzi o to, by otwarcie mówić o błędach i powikłaniach. Konferencje dotyczące błędów w sztuce lekarskiej i profilaktyki onkologicznej, które udało się w przeszłości zorganizować, cieszyły się największą frekwencją. Zamierzamy do tego powrócić. Troska o bezpieczeństwo chorych jest najważniejsza.

Złoty Skalpel

Zespół lekarzy ze szpitala klinicznego im. A. Mielęckiego SUM w Katowicach, kierowany przez prof. Iwonę Niedzielską, otrzymał „Złoty Skalpel 2022”. Nagroda przyznawana jest dla autorów innowacyjnych rozwiązań w medycynie.

Zespół prof. Niedzielskiej otrzymał ją za przeprowadzenie nowatorskich zabiegów rekonstrukcyjnych twarzoczaszki. Wykonuje się je z wykorzystaniem złożonych, zaawansowanych i spersonalizowanych implantów 3D. Stworzone konstrukcje odtwarzają idealnie te fragmenty twarzy, które ucierpiały w wyniku urazu czy choroby. Tak duże, skomplikowane, spersonalizowane konstrukcje, wykonano w Polsce po raz pierwszy. Wielu pacjentów przed wprowadzeniem tego innowacyjnego leczenia nie mogło normalnie żyć z powodu szpecących deformacji czy utraty sprawności. Osiągnięcia zespołu chirurgów z Katowic w zakresie nowatorskich rozwiązań zauważono już wcześniej i nagrodzono „Złotym Otisem” oraz wyróżniono nagrodą „Lider Medycyny”.

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.