Jak inwestować? Kup i zapomnij

Na świecie widać jasny trend: coraz więcej osób wybiera inwestowanie pasywne zamiast aktywnego zarządzania kapitałem. Świetnie nadają się do tego niektóre fundusze ETF.

Fot. magnific.com

Inwestowanie aktywne polega na kupnie i sprzedaży akcji pojedynczych spółek w dość krótkim horyzoncie czasowym, np. kilku tygodni lub miesięcy, w oparciu o własną analizę i wyczucie rynku. Wydaje się to proste („kup tanio, sprzedaj drożej”), ale w rzeczywistości niewiele osób w długim terminie osiąga dobre wyniki.

Aby inwestować aktywnie, należy interesować się giełdą – zajmuje to trochę czasu i ma swój koszt emocjonalny, bo nie wszyscy znoszą wahania kapitału ze stoickim spokojem. To nie jest podejście odpowiednie dla każdego, a już z całą pewnością trudno je pogodzić z pracą.

Prosto, tanio i efektywnie

Z kolei inwestowanie pasywne nie polega na zakupie akcji kilku czy kilkunastu samodzielnie wybranych spółek, lecz na regularnym nabywaniu jednostek szeroko zdywersyfikowanego funduszu ETF (ang. exchange-traded fund) i niesprzedawaniu ich przez długie lata. Jest to strategia typu „kup i trzymaj”, nieco żartobliwie określana też jako „kup i zapomnij”.

Jak mawiał John Bogle, jeden z ojców inwestowania pasywnego, nie warto szukać igły w stogu siana – lepiej kupić cały stóg. Na pierwszy rzut oka brzmi to absurdalnie („mam jednocześnie kupować spółki zyskowne i fatalne?”), ale dane historyczne dowodzą, że w długim terminie to się opłaca. I nie ma w tym żadnej magii – wynika to m.in. z konstrukcji indeksu giełdowego, niskich kosztów funduszu, jak i tego, że gospodarka światowa wciąż się rozwija.

Jak inwestować pasywnie?

W tym celu najczęściej wykorzystywane są ETF-y na akcje globalne, które mogą zawierać nawet kilka tysięcy spółek z rynków rozwiniętych i wschodzących. Część osób twierdzi, że w zupełności wystarczy kupno funduszu na najpopularniejszy indeks na świecie S&P 500, który skupia około pół tysiąca największych spółek giełdowych notowanych w Stanach Zjednoczonych.

Przyszłości nie znamy, ale dane historyczne są jednoznaczne: w latach 1920–2023, czyli przez ponad 100 lat, akcje amerykańskie osiągnęły średnioroczną stopę zwrotu 10,3 proc. w ujęciu nominalnym, a po uwzględnieniu inflacji – 7,4 proc. Dla porównania: 10-letnie obligacje amerykańskie pozwoliły zarobić 5,0 proc. nominalnie i tylko 2,2 proc. po uwzględnieniu inflacji (podaję za atlasetf.pl).

Zysk okupiony ryzykiem

Inwestowanie pasywne nie pociąga za sobą konieczności śledzenia notowań giełdowych. Nie trzeba nawet w ogóle interesować się rynkiem kapitałowym. Coraz więcej brokerów pozwala zautomatyzować cały proces – wystarczy wybrać odpowiedni instrument i w dowolnym momencie dokonywać wpłat ze swojego rachunku bankowego w złotych polskich.

Oczywiście zanim ulokujemy pierwsze środki, należy zdobyć podstawowe informacje na ten temat. Między innymi trzeba zaakceptować fakt, że inwestowanie zawsze wiąże się z ryzykiem. Notowania jednostek ETF podlegają wahaniom podczas sesji giełdowej i w ciągu zaledwie kilku dni mogą się znacząco zmienić. Żaden indeks nie idzie tylko w górę – zdarzają się okresy spadków, które mogą trwać przez kilka miesięcy czy lat. Obecnie indeksy znajdują się w okolicach swoich historycznych maksimów i nikt nie wie, jak długo będzie trwała obecna hossa.

Inspiracja dla każdego

Źródeł wiedzy na temat inwestowania pasywnego jest coraz więcej, ale jedno z nich jest niezwykle przystępne i wartościowe. Już w dniach 21-22 października odbędzie się 6. edycja konferencji „Pasywna Rewolucja”, która gwarantuje zdobycie solidnej dawki wiedzy dzięki ok. 50 prelegentom z kraju i zagranicy. Jest ona skierowana do osób, które chcą rozpocząć inwestowanie w fundusze ETF lub rozwinąć swoją wiedzę na ten temat – zarówno początkujących, jak i średnio zaawansowanych.

Dostęp do transmisji online jest darmowy, podobnie jak do wszystkich materiałów (wykładów i paneli dyskusyjnych) na platformie edukacyjnej po wypełnieniu krótkiej ankiety. Dodatkowo istnieje możliwość stacjonarnego udziału w konferencji na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, która jest partnerem głównym wydarzenia – w czasie poprzednich edycji spotkałem tam m.in. kilku studentów medycyny i lekarza. Więcej szczegółów na stronie pasywnarewolucja.pl.

Mariusz Tomczak

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 10/2026