Zapowiedź ograniczenia podawania mięsa w szkołach do dwóch dni w tygodniu wywołała gorącą debatę publiczną. Choć Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że chodzi o aktualizację zaleceń obowiązujących od 2016 r., a nie rewolucję, reakcje opinii publicznej pokazały, jak wrażliwym tematem jest żywienie dzieci.
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości zapowiedzieli złożenie do Trybunału Konstytucyjnego wniosków dotyczących obowiązkowej edukacji zdrowotnej oraz modułu wiedzy o zdrowiu seksualnym. Domagają się również wydania zabezpieczenia, które miałoby uniemożliwić stosowanie nowych przepisów od 1 września 2026 r.
Minister edukacji Barbara Nowacka poinformowała, że edukacja zdrowotna stanie się obowiązkowym przedmiotem od 1 września. Zajęcia będą prowadzone od klasy czwartej szkoły podstawowej oraz przez dwa lata w szkołach ponadpodstawowych, zgodnie z decyzją danej placówki.
Ministerstwo Edukacji Narodowej jest gotowe do rozmów na temat szkolnej edukacji zdrowotnej. Barbara Nowacka nie wyklucza ustępstw, chce jednak, aby przedmiot ten był w nowym roku szkolnym obowiązkowy.
Kto najwięcej zepsuł, a kto wniósł nadzieję na normalność? Kto buduje pozycję na konflikcie, a kto wspiera najsłabszych? W tym roku „Gazeta Lekarska” postanowiła przyznać nagrody i antynagrody – rózgi i gwiazdy za działalność związaną z szeroko rozumianą ochroną zdrowia i medycyną.
Nieobowiązkowy szkolny przedmiot, który miał uczyć o zdrowiu, relacjach, dojrzewaniu i profilaktyce, okazał się jednym z największych edukacyjnych rozczarowań ostatnich lat. Choć jego program chwalili lekarze, psychologowie i eksperci, większość uczniów i rodziców odwróciła się od niego plecami.
Nie ustają kontrowersje związane z wprowadzaniem do szkół edukacji zdrowotnej. Jedni widzą w niej wiele informacji przydatnych, a wręcz koniecznych dla młodzieży, a inni wskazują na treści szkodliwe, a nawet deprawujące.