Dopiero co, a tymczasem (felieton prezesa NRL)

W ostatnich dwóch tygodniach, w ostatnich dwóch dniach, w ostatnich dwóch godzinach. Tak powinienem zaczynać, bo sytuacja w ochronie zdrowia zmienia się bardzo dynamicznie.

Foto: Katarzyna Strzałkowska

Dopiero co dwukrotnie odwiedzałem protestujących lekarzy w holu Szpitala Dziecięcego WUM w Warszawie, a tymczasem dotarła informacja, że ten hol mają opuścić i przenieść się w inne miejsce. Dopiero co Premier Beata Szydło mówiła o powołaniu zespołu, który będzie rozmawiał z protestującymi, a tymczasem obradować ma zespół powołany przez Ministra Zdrowia, i to póki co bez udziału protestujących, którzy domagają się obecności samego Ministra Finansów, który przecież miałby najwięcej do powiedzenia w kwestii budżetu państwa i możliwości przeznaczenia środków na zdrowie.

Dopiero co Konstanty Radziwiłł był członkiem Naczelnej Rady Lekarskiej, a tymczasem złożył rezygnację z członkostwa zaraz po decyzji Prezydium NRL o wystąpieniu samorządu lekarskiego m.in. do Światowego Stowarzyszenia Lekarskiego (WMA) o solidarność z protestującymi. Zgromadzenie Ogólne WMA – jako organizacja wewnętrzna świata lekarskiego – potwierdziło tym samym, że protest, jego przyczyny i forma są właściwe, a cały lekarski świat powinien tych młodych ludzi wesprzeć w walce o właściwe sfinansowanie potrzeb pacjentów. Dopiero co głos zabrało WMA, a już teraz codziennie napływają nowe wyrazy poparcia i solidarności z różnych stron. Dopiero co lekarze protestujący mówili o dwukrotności średniej krajowej, a teraz są w stanie zgodzić się na 1,05 średniej krajowej. Dopiero co protest koncentrował się tylko w Warszawie, a już przystąpiły do niego grupy lekarzy w innych regionach kraju. Dopiero co posiedzenie Naczelnej Rady Lekarskiej miało być w listopadzie, a tymczasem zadecydowaliśmy, że odbędzie się jeszcze w październiku i będzie nadzwyczajne z powodu nadzwyczajnej sytuacji.

Okoliczności zmieniają się, choć postulaty samorządu lekarskiego na temat konieczności wzrostu finansowania ochrony zdrowia i ustalenia minimalnych wynagrodzeń w ochronie zdrowia dla lekarzy na ściśle określonych przez zjazd krajowy poziomach nie uległy zmianie. Nie zliczę, ile razy przyszło mi ostatnio wymówić w mediach skrót PKB, czyli Produkt Krajowy Brutto. Myślę, że kolega lekarz, który zwrócił się do mnie wiele miesięcy temu, bym apelował do skutku na łamach „Gazety Lekarskiej”, zauważył, że hasło „6% PKB na zdrowie” wypłynęło o wiele dalej niż te łamy, niż łamy gazet branżowych, niż łamy gazet polskich. Oczywiście pomogli w tym przede wszystkim ci, którzy zdecydowali się na ciężką próbę protestu, jaką jest protest głodowy, narażając swoje życie i zdrowie po to, by pacjenci mogli mieć lepsze warunki.

Obecne nakłady na zdrowie to 4,7% PKB. Terapia, jaką obecnie proponuje minister, to to samo 4,7% PKB w 2020 roku, a 6% w roku 2025. O leczeniu w ten sposób ochrony zdrowia i skuteczności tej terapii minister przekonuje nieustannie. Trochę przypomina operę, którą przyszło mi ostatnio oglądać, a która jest jedną z tych, gdzie główną postacią jest lekarz. W „Don Pasquale” Donizettiego po pierwszych taktach muzyki dr Malatesta przychodzi do starszego już Pasquala, aplikując mu terapię tak skuteczną, iż pacjentowi nie tylko przywraca siły, ale i chęć żeniaczki z młodą wdową. Szkopuł w tym, że ona oraz siostrzeniec Don Pasquala już od dawna się kochają. Dobry lekarz – jak dzisiaj powiedzielibyśmy, rodzinny – pomaga w wielu innych sytuacjach niż tylko podawanie leczniczych mikstur. Opera kończy się sukcesem lekarza i doprowadzeniem do rozwiązania rodzinnego konfliktu. Czy sytuacja w kraju też się tak zakończy?

Początek listopada to czas zadumy i wspomnienia zmarłych. Ostatnio wraz z konsulem Rzeczpospolitej Polskiej we Lwowie w towarzystwie lwowskich lekarzy stowarzyszonych w dwóch towarzystwach polskim i ukraińskim złożyliśmy kwiaty na grobach żołnierzy poległych w obronie Lwowa. Dla obecnych Polaków była to chwila nie tylko podniosła, ale i pełna wzruszenia, bo to, czego dokonały Lwowskie Orlęta, w duszy Polaków jest równorzędne z największymi bitwami, jakie w dziejach przychodziło toczyć. Również złożone zostały kwiaty na grobach tych, którzy przeciwko nim strzelali. Oddając zmarłym w tych pierwszych dniach listopada moje myśli i uczucia, wypowiadam życzenie: oby zawsze dzieci zapalały znicze na grobie rodziców, a nie rodzice na grobach swoich córek i synów. I jeszcze jedno: by wychowawca nie musiał chować swojego asystenta, tak jak mnie się to przydarzyło.

Maciej Hamankiewicz
Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej


Więcej o proteście lekarzy rezydentów piszemy tutaj.

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *